Burze z piorunami nadciągnęły nad obszar metropolitarny Nowego Jorku w piątek wieczorem. Przyniosły ze sobą obfite opady deszczu oraz silne podmuchy wiatru. Lokalne biuro Narodowej Służby Pogodowej (NWS) wydało liczne ostrzeżenia przed powodziami błyskawicznymi dla obszarów położonych na styku stanów Nowy Jork, New Jersey i Connecticut.
"Niebo po prostu się otworzyło"
Burze nad "Wielkim Jabłkiem" okazały się bardzo gwałtowne. Wielu pieszych i kierowców nie spodziewało się tak nagłego załamania pogody. Ludzie pospiesznie szukali schronienia, a samochody tkwiły w korkach na zalanych jezdniach, starając się jak najbezpieczniej przejechać przez wodę. Według stacji ABC7 w miejscowości Ossining piorun uderzył w budynek, powodując pożar.
- Wyszedłem w zupełną ciemność, nagle zaczęło lać. Niebo po prostu się otworzyło - opowiadał Sal, jeden z mieszkańców, którego zaskoczyła ulewa.
Problemy spowodował także silny wiatr. Według telewizji NBC na kilku miejskich liniach kolejowych ruch został wstrzymany przez powalone drzewa. Operator NJ Transit opublikował zdjęcia zablokowanych torów w mediach społecznościowych. Pojawiły się także informacje o przerwach w dostawach prądu do odbiorców w New Jersey, Nowym Jorku i Connecticut.