Ból głowy Trumpa. "Jest pewna granica bólu dla amerykańskiego prezydenta"

Donald Trump w Białym Domu
Ceny paliw a konflikt na Bliskim Wschodzie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/BONNIE CASH / POOL
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sytuacja w Zatoce Perskiej i ataki na rosyjskie rafinerie mają największy wpływ na ceny paliw. Dawid Czopek na antenie TVN24 wyjaśnia, co jest szansą na uspokojenie rynku.

Przyszłość rynku paliw w dużej mierze zależy od działań amerykańskiej administracji na Bliskim Wschodzie. Zdaniem Dawida Czopka z Polaris FIZ skłonność prezydenta USA Donalda Trumpa do negocjacji rośnie wraz z ceną ropy naftowej.

"Prezydentowi Trumpowi otwiera się okno"

- Widzimy, że wtedy, kiedy cena ropy naftowej zbliża się do 100 dolarów, prezydentowi Trumpowi otwiera się okno na to, żeby negocjować. Więc widać wyraźnie, zresztą rynki mają swoje ukute powiedzenie na takie działanie prezydenta Trumpa, że jest pewna granica bólu dla amerykańskiego prezydenta - powiedział.

Jak zaznaczył, postawa Donalda Trumpa zmienia się jednak, gdy presja na rynku surowców słabnie, a notowania ropy spadają. - Oczywiście wtedy, kiedy ta cena ropy naftowej spada, amerykański prezydent potrafi powiedzieć o Irańczykach takie rzeczy, że nie nadają się do powtórzenia w poważnej telewizji, zwłaszcza o tej porze - dodał Czopek.

Nadzieje na stabilizację w Zatoce Perskiej

Zdaniem rozmówcy TVN24 kluczowym scenariuszem pozostaje uspokojenie sytuacji w Zatoce Perskiej. Przyznał jednak, że podobne nadzieje rynek wiązał już wcześniej.

- Ja liczę na to, ale liczyłem też w czerwcu i myślę, że świat liczył też na to w czerwcu, że jednak sytuacja w Zatoce Perskiej zostanie w jakiś sposób ustabilizowana. To idzie w dość dobrym kierunku, wydaje się, także jak patrzy się na te działania z punktu widzenia militarnego. Ustabilizowanie sytuacji w Zatoce Perskiej na pewno nam pomoże - ocenił.

Pierwsze sygnały uspokojenia widać w notowaniach surowca. Według danych z 7 sierpnia ropa Brent kosztowała około 82 dolarów za baryłkę (Reflex). To wyraźnie mniej niż w drugiej połowie lipca, gdy cena zbliżała się do 100 dolarów. Spadek notowań oraz obniżki cen hurtowych zaczęły już tworzyć przestrzeń do przecen na polskich stacjach.

Rosyjskiego oleju napędowego brakuje na rynku

Drugim istotnym czynnikiem są ataki Ukrainy na rosyjską infrastrukturę naftową. Czopek przekonywał, że ograniczyły one dostępność rosyjskiego oleju napędowego, co przekłada się na marże i ceny tego paliwa.

- Wiemy, że ukraińskie drony są dużo bardziej skuteczne niż wszelkie sankcje, które świat do tej pory zastosował. Rosja była dużym eksporterem przede wszystkim oleju napędowego. Dzisiaj tego oleju napędowego nie ma. To też powoduje, że mamy bardzo wysokie marże - powiedział.

Ekspert podsumował, że obecne ceny kształtują przede wszystkim wydarzenia w Zatoce Perskiej oraz sytuacja w Rosji. Największą ulgę mogłoby jednak przynieść zakończenie kryzysu na Bliskim Wschodzie.

- To są dwa elementy, które są na świecie. Ale rozwiązanie przede wszystkim tego, co dzieje się w Zatoce Perskiej, już powinno bardzo pomóc - podkreślił.

Na początku sierpnia średnia cena benzyny Pb95 na polskich stacjach wynosiła 7,51 zł za litr, natomiast oleju napędowego 8,16 zł. E-petrol prognozuje, że w dniach 10-16 sierpnia Pb95 może kosztować 7,21-7,36 zł, a diesel 7,99-8,19 zł za litr. Oznaczałoby to pierwszą odczuwalną ulgę po kilku tygodniach podwyżek.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: