Dyrygent o harfistce: "teraz będzie grała w niebie"

Dyrygent wspomina zamordowaną harfistkę
W Filharmonii Dolnośląskiej znaleziono dwa ciała
Źródło: TVN24 Wrocław
- Widać było, że harfa to jej ukochany instrument, że to nie tylko zawód, ale i pasja - mówi o zamordowanej harfistce dyrygent, który miał prowadzić orkiestrę podczas piątkowego koncertu w Jeleniej Górze.

- Poznaliśmy się na próbie. Przyjechała świetnie przygotowana, młoda śliczna kobieta, która reagowała na wszystkie uwagi. Fantastycznie realizowała moje prośby. Widać było, że żyła tym instrumentem. Podchodziła do niego z całym sercem i teraz w niebie będzie grała - mówi Mirosław Błaszczyk, dyrektor artystyczny Filharmonii Śląskiej.

Dyrygent, podobnie jak 27-letnia harfistka, przyjechał do Jeleniej Góry na występy gościnne. Przyznał, że rzadko widuje się tak młode osoby, grające z tak wielką pasją.

- To się wyczuwa. Była, w dobrym tego słowa znaczeniu, fanatyczką tego instrumentu. Sposób w jaki ona żyła, nie tylko grając palcami, ale też mimiką i ciałem - widać było, że to jej ukochany instrument, że to nie tylko zawód, ale i pasja - dodał dyrygent.

Tragiczne historie

Harfistka przyjechała do Jeleniej Góry na koncert "Muzyczne pary" z muzyką m.in. Wagnera i Czajkowskiego, który miał się odbyć w piątek.

- Wymagają dużej sprawności technicznej i ona to miała. Miała grać "Tristana i Izoldę" oraz "Romea i Julię". To wszystko się tragicznie kończy i to też zakończyło się przed czasem - mówi Błaszczyk.

Przyznaje, że śmierć 27-letniej harfistki poruszyła wszystkich muzyków, nie tylko w Jeleniej Górze.

- Ludzie byli przygnębieni. Niektórzy mieli łzy w oczach. To jakby taka trauma zbiorowa, którą zauważyłem w zespole. Środowisko muzyczne z całej Polski jest poruszone. Dzwonili do mnie dyrygenci i soliści z całej Polski - opowiadał dyrygent.

Dwa ciała w filharmonii

Do podwójnego zabójstwa doszło w Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze. W piątek rano, gdy pracownicy nie mogli wejść do budynku, wezwali na pomoc straż pożarną.

Strażacy, po wybiciu szyby, weszli do środka i na parterze znaleźli ciało 60-letniego pracownika ochrony. Mężczyzna leżał w kałuży krwi, tuż przy dyżurce. Kiedy dotarli do niego strażacy, już nie żył.

Po przeszukaniu budynku, w jednym z pokoi gościnnych, znaleziono ciało 27-letniej harfistki z Warszawy. Kobieta przyjechała do Jeleniej Góry na koncert. W czwartek wieczorem wzięła udział w próbie generalnej i została w filharmonii na noc.

Czytaj więcej: Przesłuchują zatrzymanego ws. podwójnego zabójstwa

Autor: ansa/b / Źródło: tvn24

Czytaj także: