"Szok i smutek" po zabójstwie dziennikarki. "Zamordowanie Lyry było atakiem na pokój"

TVN24


Komisja Europejska oraz politycy na Wyspach potępili w piątek przemoc, do jakiej doszło w nocy z czwartku na piątek w północnoirlandzkim Londonderry, gdzie od kuli zginęła 29-letnia dziennikarka Lyra McKee.

Urodzona w Belfaście Lyra McKee, dziennikarka zajmująca się konfliktem północnoirlandzkim i jego konsekwencjami, zginęła na skutek postrzelenia w czasie zamieszek. Śmierć 29-latki traktowana jest jako akt terroru.

Policja informowała, że za zabójstwo Lyry McKee prawdopodobnie odpowiada organizacja określająca się jako Nowa IRA, zwana również Prawdziwą IRA.

ZAMIESZKI W LONDONDERRY. CZYTAJ WIĘCEJ >

Komisja Europejska: potępiamy taką przemoc

- Widzieliśmy informacje o tym straszliwym wypadku, który miał miejsce wczoraj w Irlandii Północnej i który doprowadził do śmierci dziennikarki. Potępiamy taką przemoc - powiedział w piątek rzecznik KE Margaritis Schinas.

Dodał, że Komisja Europejska "jest przekonana, że brytyjskie władze wyjaśnią dokładne okoliczności tego tragicznego zdarzenia".

Premier May: dziennikarka "zginęła, wykonując odważnie swoją pracę"

Brytyjska premier Theresa May nazwała w piątek śmierć McKee "szokującą" i "kompletnie bezsensowną". Przekazała "najgłębsze kondolencje" dla jej rodziny, przyjaciół i współpracowników.

- Była dziennikarką, która zginęła, wykonując odważnie swoją pracę - zaznaczyła szefowa rządu.

Premier Irlandii: to nie był atak na jednego obywatela, ale na nas wszystkich

Premier Irlandii Leo Varadkar wygłosił oświadczenie, w którym podkreślił, że "w Irlandii ani Irlandii Północnej nie ma miejsca ani uzasadnienia dla przemocy politycznej".

"Dwadzieścia jeden lat temu, w Wielki Piątek, ludzie północy i południa (Irlandii - red.) wybrali pokój, demokrację, podział władzy i coraz bliższą współpracę i nie damy się ściągnąć z powrotem w tę przeszłość" - zaznaczył. "Ci, którzy przeprowadzili (ten atak), nie dzielą swoich poglądów z naszym narodem ani republiką, a my ich odrzucamy. To nie był atak na jednego obywatela, ale na nas wszystkich, nasz naród i nasze swobody" - tłumaczył.

Irlandzki prezydent Michael D. Higgins mówił natomiast o "szoku, wściekłości i wielkim smutku", który odczuwali Irlandczycy w związku z zamieszkami i śmiercią dziennikarki.

"Morderstwo Lyry było atakiem na członków tej społeczności"

Akt agresji potępili liderzy sześciu głównych organizacji politycznych w Irlandii Północnej, zapewniając we wspólnym oświadczeniu, że są "zjednoczeni w odrzuceniu odpowiedzialnych za to haniebne przestępstwo".

"Zamordowanie Lyry było atakiem na wszystkich członków tej społeczności. Atakiem na pokój i procesy demokratyczne. To bezcelowy i daremny akt, mający na celu zniszczenie postępu, którego dokonaliśmy przez ostatnie 20 lat i który może liczyć na zdecydowane poparcie ludzi" - napisano.

Zabójstwo uznawanej za jedną z najbardziej utalentowanych dziennikarek w Irlandii Północnej zostało bezwarunkowo potępione również przez Narodowy Związek Dziennikarzy (NUJ), a także przez przebywającą z w tym kraju spikerkę amerykańskiej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.

Zamieszki w Londonderry

Czwartkowe zamieszki wybuchły, gdy północnoirlandzka policja weszła na tradycyjnie republikańskie osiedle Creggan w północno-zachodniej części miasta w celu przeprowadzenia przeszukiwań związanych ze spodziewanymi atakami terrorystycznymi przed rocznicą powstania wielkanocnego z 1916 roku przeciwko rządom Londynu.

Nagrania z miejsca zdarzenia wskazywały, że w trakcie konfrontacji zamaskowani napastnicy rzucili w stronę funkcjonariuszy kilkadziesiąt koktajli mołotowa, doprowadzając m.in. do spalenia dwóch porwanych samochodów policji. W pewnym momencie zamaskowany mężczyzna otworzył ogień w stronę policji i około stu gapiów, w tym dziennikarzy, trafiając McKee.

Krótko przed śmiercią kobieta opublikowała na swoim profilu na Twitterze zdjęcie z miejsca zdarzenia, opisując trwające starcia powiązanych z Nową Irlandzką Armią Republikańską (Nowa IRA) republikańskich bojówek z policją jako "zupełne szaleństwo".

Do zamieszek doszło w Creggan w Londonderry
Mapy Google, tvn24.pl

Niewielkie radykalne ugrupowanie Saoradh, które jest uznawane za mające zbieżny program polityczny z Nową IRA, obciążyło odpowiedzialnością za zamieszki "siły brytyjskiej korony". Napisano, że "republikański wolontariusz próbował chronić ludzi przed PSNI", czyli północnoirlandzką policją.

"W wyniku tragicznego zbiegu wydarzeń przypadkowo zginęła także dziennikarka opisująca te zajścia" - tłumaczono.

Niepokój na zielonej wyspie

W Irlandii Północnej od końca lat 60. XX wieku do 1998 roku trwał konflikt między protestancką większością, chcącą pozostania pod zwierzchnictwem Londynu, a katolicką mniejszością walczącą o zjednoczenie Irlandii. Konflikt zakończyło porozumienie pokojowe z 1998 roku, zwane porozumieniem wielkopiątkowym, zawarte przez rządy Irlandii i Wielkiej Brytanii, a następnie kontrasygnowane przez główne partie polityczne Irlandii Północnej. Londonderry - nazywane przez katolików Derry - to jedno z miejsc najmocniej dotkniętych konfliktem.

Sytuacja w Irlandii Północnej stała się ponownie niestabilna od początku roku, co zbiega się w czasie z rosnącą niepewnością dotyczącą przyszłości procesu pokojowego w wyniku decyzji Wielkiej Brytanii o wyjściu z Unii Europejskiej. Brexit może doprowadzić np. do powrotu twardej granicy pomiędzy Ulsterem a pozostającą we Wspólnocie republiką Irlandii.

Granica między Irlandią a Irlandią Północną
Reuters/PAP

Autor: ft / Źródło: PAP