Do zdarzenia doszło w czwartek, 20 sierpnia wieczorem na jeziorze Wdzydze w powiecie kościerskim (województwo pomorskie). Zgłoszenie o szybowcu w jeziorze służby otrzymały około godziny 20.30. Do akcji ratowniczej wyjechały grupy strażaków z Kościerzyny, Karsina i Wdzydz Tucholskich.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że najprawdopodobniej szybowiec wpadł do Jeziora Wdzydzkiego. Na miejsce zadysponowano zastęp z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Kościerzynie, specjalistyczną grupę ratownictwa wodno-nurkowego oraz jednostki OSP z terenu gminy Karsin - relacjonuje Mateusz Szmaglik z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kościerzynie.
Szybowiec odbił się od wody
Po przybyciu na miejsce okazało się, że szybowiec nie wpadł do jeziora. - Odbił się od tafli wody i następnie poleciał w nieznanym kierunku, najprawdopodobniej na lotnisko w Borsku. Później potwierdzili to również policjanci, którzy przyjechali na miejsce - dodaje Mateusz Szmaglik z KP PSP w Kościerzynie.
Pilot po przelocie nad jeziorem wylądował na oddalonym o kilka kilometrów na południe lotnisku w Borsku. Na miejscu nikt nie zgłaszał problemów.
- U nas lądują szybowce, bo mamy tu szkołę szybowcową. Widziałem to nagranie, ale nie jestem w stanie określić, kto leciał tym szybowcem i co działo się podczas lotu - mówi Przemysław Kamys, zarządca lotniska w Borsku.
Policjanci ustalili, że za sterami maszyny siedział 55-latek z Gdańska, który lata w Pomorskiej Szkole Szybowcowej.
- Mężczyzna wykonywał lot nad jeziorem Wdzydze i podczas wytracania prędkości przed lądowaniem zbliżył się do tafli wody, po czym po wylądowaniu o godzinie 20.29 zgłosił zakończenie lotu. Wylądował cały i zdrowy - relacjonuje Żaneta Podolska z Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie.
"Sprawa będzie przedmiotem analizy"
- Sprawa manewru nad jeziorem jest badana - poinformował Tomasz Siedlar, prezes zarządu Pomorskiej Szkoły Szybowcowej.
"Sprawa będzie przedmiotem naszej analizy. Mam wrażenie, że spora część społeczeństwa, niestety, kompletnie nie rozumie fizyki lotów szybowcowych, dlatego należy zdecydowanie unikać wątku sensacyjnego. Ewentualny komentarz w tej sprawie dopiero po naszych analizach" - napisał Tomasz Siedlar.