Wybory w USA

Wybory w USA

W Ameryce coraz częściej słychać głosy, że Kolegium Elektorów to archaiczna instytucja, dla której nie ma miejsca w nowoczesnej demokracji. Za Atlantykiem pojawiają się postulaty, by zmienić obowiązujący system wyborczy. Pomysł ten nie jest jednak nowy. A cztery dekady temu o mały włos się nie ziścił. Było blisko, ale plany pokrzyżowali zwolennicy segregacji rasowej.

Wygląda na to, że to będzie długa noc - powiedział w poniedziałek wieczorem lokalnego czasu w Iowa były wiceprezydent USA Joe Biden, który ubiega się o prezydencką nominację demokratów. Z powodu problemów technicznych Partia Demokratyczna z opóźnieniem ogłosi wyniki swych prawyborów w tym stanie.

Cztery dni po wyborach prezydenckich w USA prezydent Barack Obama ostatecznie uzyskał potwierdzenie, że swojego rywala - Mitta Romneya pokonał także na Florydzie. Tym samym demokrata zapewnił sobie reelekcję uzyskując 332 głosy elektorskie. Republikanin nazbierał ich 206.

Do 13 światowych przywódców zadzwonił w czwartek (czasu lokalnego) Barack Obama, by wyrazić życzenie dalszej ścisłej współpracy - powiadomił Biały Dom. Prezydent USA rozmawiał z liderami z Europy Zachodniej, Bliskiego Wschodu, Ameryki Południowej, Australii i Azji. Wśród nich nie ma prezydenta Polski.

Podczas gdy Amerykanie decydowali, kto będzie prezydentem przez najbliższe cztery lata, mieszkańcy Portoryko głosowali nad tym, czy chcą stać się pełnoprawną częścią USA. Mieszkańcy karaibskiej wyspy powiedzieli "TAK" i niedługo USA będą być może liczyć 51 stanów.

- Nie da się już w Stanach Zjednoczonych wygrać wyborów mobilizując jedno plemię na zasadzie jedności ideowo-etnicznej - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski komentując przegraną Mitta Romneya z Barackiem Obamą.

Według ekspertów, wśród najważniejszych wyzwań drugiej kadencji Baracka Obamy będą: pobudzenie gospodarki, bezrobocie, klif fiskalny, kwestia programu nuklearnego Iranu oraz konflikt w Syrii.

Chociaż po tym, jak wygrana nowego-starego prezydenta USA Baracka Obamy stała się faktem, kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy poszybowały w górę, dobry nastrój nie trwał zbyt długo. Na otwarciu handlu na Wall Street główne indeksy znalazły się pod kreską. Po dwóch godzinach Dow Jones tracił już 2,2 proc. Według analityków, inwestorów bardziej zainteresowały niepokojące głosy z Europy niż wyborcze rozstrzygnięcie w kraju.