Funkcjonariusz biura szeryfa z Florydy (USA) otworzył ogień w kierunku radiowozu po tym, jak usłyszał dźwięk, który uznał za "stłumiony strzał" z broni palnej. Władze w toku dochodzenia ustaliły, że za dźwięk w rzeczywistości odpowiadał żołądź, który spadł na dach pojazdu. Służby opublikowały nagranie z interwencji.
Na nagraniu opublikowanym w tym tygodniu przez biuro szeryfa hrabstwa Okaloosa widać, jak funkcjonariusz Jesse Hernandez upada na ziemię, krzycząc: "Oberwałem! Zostałem trafiony!". Po czym kilkukrotnie powtarzając, że "padły strzały", otwiera ogień w stronę radiowozu. W ślad za Hernandezem ogień w stronę pojazdu otworzyła sierżant Beth Roberts z tego samego biura szeryfa. - Wszystko w porządku, czuję się dziwnie, ale wszystko w porządku - odpowiedział Hernandez, zapytany chwilę później przez sierżant, jak się czuje.
Żołądź spadł na radiowóz. Funkcjonariusz otworzył ogień
Nagranie zostało zarejestrowane podczas interwencji w listopadzie 2023 roku - wyjaśniło biuro szeryfa hrabstwa Okaloosa w komunikacie prasowym. Dołączono do niego liczący 44 strony raport z dochodzenia wszczętego po zdarzeniu. Jak poinformowały władze, funkcjonariusze interweniowali w pobliżu miasta Fort Walton Beach na Florydzie po tym, jak otrzymali zgłoszenie od kobiety, która powiedziała, że jej chłopak ukradł jej samochód i wysyłał wiadomości z pogróżkami. Mężczyzna został zatrzymany, przeszukany, skuty kajdankami i umieszczony w radiowozie.
Podczas przesłuchania Hernandez powiedział śledczym, że wracał do radiowozu, by kolejny raz przeszukać mężczyznę, gdy usłyszał "stłumiony strzał" z broni palnej. - W tej samej chwili poczułem uderzenie (...) jakby w górną część tułowia - dodał funkcjonariusz, cytowany w raporcie. W dokumencie wskazano, że dźwięk, który Hernandez odebrał jako strzał, "prawdopodobnie" spowodowany był uderzeniem spadającego żołędzia w dach radiowozu. W toku dochodzenia ustalono, że mężczyzna skuty kajdankami nie miał przy sobie broni.
Funkcjonariusz zrezygnował z pracy jeszcze przed zakończeniem dochodzenia
W wyniku strzałów oddanych przez funkcjonariuszy nikt nie został ranny. Według biura szeryfa hrabstwa Okaloosa otwarcie ognia przez Hernandeza "nie było obiektywnie uzasadnione", a funkcjonariusz zrezygnował z pracy jeszcze przed zakończeniem dochodzenia – w grudniu 2023 roku. Szeryf Eric Aden, cytowany w komunikacie biura, powiedział, że Hernandez i sierżant Beth Roberts "naruszyli zasady", jednocześnie wskazał, że zostali oczyszczeni z zarzutów popełnienia przestępstwa. Jak zaznaczył, "zdaje sobie sprawę", że sytuacja była "traumatyczna" dla osób obecnych na miejscu interwencji.
- Choć ostatecznie jego (Hernandeza - red.) działania nie były uzasadnione, jesteśmy przekonani, że czuł, że jego życiu zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo, a jego reakcja opierała się na okolicznościach towarzyszących temu strachowi - powiedział Aden.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Okaloosa County Sheriff's Office