Co jeśli "Orban przekręci wybory"? Góralczyk: młodzi ludzie wyjdą na ulice

Bogdan Góralczyk
prof. Góralczyk: jeśli Orban przekręci wybory, to młodzi ludzie wyjdą na ulice
Źródło: TVN24
Peter Magyar ruszył młodych wyborców - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Bogdan Góralczyk. Ocenił też, co się stanie, jeśli Viktor Orban "przekręci te wybory" i przypomniał, że przy wciąż urzędującym premierze Węgier "są rosyjscy doradcy".

>>> Wybory na Węgrzech. Oglądaj program specjalny w TVN24 i TVN24+.

Prof. Bogdan Góralczyk, hungarysta, sinolog i dyplomata w "Faktach po Faktach" w TVN24 komentował sondaże, które ukazywały się przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Jak mówił, w sondażach w grupie wiekowej 18-25 lat TISZA i Peter Magyar cieszyła się poparciem na poziomie 93 procent, a Fidesz Viktora Orbana - 7 procent.

Bogdan Góralczyk
Bogdan Góralczyk
Źródło: TVN24

Góralczyk zauważył, że Magyar "ruszył" młodych wyborców. - Jeżeli Orbán przekręci te wybory, to gwarantuję (...) z całą świadomością, że ludzie młodzi wyjdą [na ulice - red.], że zostało to przekręcone - ocenił.

Przebieg wyborów parlamentarnych na Węgrzech relacjonujemy w tvn24.pl

"Tam są rosyjscy doradcy przy Orbanie"

Prowadzący Piotr Marciniak pytał, czy sfałszowanie wyników wyborów jest na Węgrzech możliwe. - Tam są rosyjscy doradcy przy Orbanie, więc poczekajmy na wyniki - odparł prof. Góralczyk.

Mówił też, że wyborcy, którzy przebywają za granicą "w większości głosują kopertowo". - Kopertowo, ja wiem, że systemy się zmieniają, ale zasady nie. Nieważne, kto głos oddaje, ważne, kto kopertę otwiera i głosy liczy - powiedział.

"Ten dzień będzie pamiętany na pewno na Węgrzech, a może i w Europie"

Góralczyk komentował też doniesienia o wysokiej frekwencji. - Na Węgrzech dzisiaj wydarzyła się rewolucja. I ten dzień będzie pamiętany na pewno na Węgrzech, a może i w Europie - mówił. 

- Rewolucja, jak wiemy z historii, może zakończyć się i doprowadzić do ogromnych zmian, ale może być też gilotyna. To znaczy, że scenariusze jeszcze po ogłoszeniu wyników mogą być różne - powiedział hungarysta. 

Tłumaczył, że "to jest związane szczególnie z tym, że Viktor Orban przez 16 lat non stop rządził, ustanowił nową konstytucję, obudował ją około 200 ustawami okołokonstytucyjnymi, które można zmienić tylko większością kwalifikowaną dwóch trzecich, a o to jest bardzo trudno". Zwrócił też uwagę na "szalenie dziwną i nieprzejrzystą, nietransparentną ordynację wyborczą". 

Góralczyk ocenił, że Magyar dotarł do wyborców, którzy dotychczas nie głosowali. Jego zdaniem ci wyborcy "będą głosowali zdecydowanie na opozycję". - Ale to nie znaczy, że Orban nie policzył dokładnie jednomandatowych okręgów. Może być tak, że frekwencja ogromna, poparcie ogromne, natomiast rozdanie głosów będzie inne - wyjaśniał. 

"Orban będzie bezustannie rzucał kije w szprychy"

Hungarysta mówił, że Orban "zabetonował totalnie" układ polityczny na Węgrzech. - Dlatego ja uważam, że TISZA niestety nie osiągnie, mimo takiej frekwencji, kwalifikowanej większości dwóch trzecich, co pozwoliłoby jej zmienić system - ocenił. 

- TISZA może wygrać nieznacznie, liczę się z tym, uważam to przy tej frekwencji za najbardziej prawdopodobny scenariusz, ale Orban będzie bezustannie rzucał kije w szprychy albo piasek w piasty, żeby Magyar - nie mógł rządzić i liczy na to, że po pół roku ludzie wyjdą na ulicę i powiedzą: Orban, wróć - mówił Góralczyk. 

- 30-33 procent Orban ma z definicji głosów, dlatego że tyle mniej więcej ludzi tworzy jego obóz. Jeżeli pan zabetonował cały system, to pan ma ludzi wszędzie. Oni idą głosować nie na Orbana, oni idą głosować na siebie, to jest dla nich egzystencjalna sprawa - tłumaczył. 

Góralczyk powiedział, że w kwestii wyników należy być ostrożnym, "dlatego że Orban jest wytrawnym i bardzo cynicznym graczem i ma poparcie Trumpa, Putina, Erdogana, Netanjahu". - To też dosyć istotne elementy - podsumował. 

Głosowanie w wyborach parlamentarnych na Węgrzech zakończyło się o godzinie 19. Według Narodowego Biura Wyborczego, frekwencja na godzinę 18.30 wyniosła 77,8 procent. Każdy uprawniony do głosowania obywatel Węgier głosujący w kraju miał prawo oddać dwa głosy: jeden na kandydata w okręgu jednomandatowym, a drugi na listę partyjną lub narodowościową w przypadku osób należących do jednej z zarejestrowanych na Węgrzech mniejszości. Wyborcy przebywający poza krajem oddawali jeden głos, wyłącznie na listę ogólnokrajową.

OGLĄDAJ: "Dzisiaj na Węgrzech wydarzyła się rewolucja"
pc

"Dzisiaj na Węgrzech wydarzyła się rewolucja"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: