Wybory na Węgrzech. Tłumy na ulicach Budapesztu i jeden okrzyk
- Po przeliczeniu ponad 90 procent głosów, TISZA Petera Magyara zdobywa ponad 138 mandatów i ma większość konstytucyjną.
- Viktor Orban przemówił na wiecu i uznał swoją porażkę. Peter Magyar podziękował swoim wyborcom.
- Frekwencja w węgierskich wyborach była rekordowa i na krótko przed zamknięciem lokali wyniosła 77,8 procent.
- Tak w tvn24.pl relacjonowaliśmy wydarzenia z Węgier.
Próg wyborczy przekroczył skrajnie prawicowy Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank). Jak wynika z danych NVI mogą liczyć na 6 mandatów w parlamencie.
Podliczono 98,62 procent głosów. Z najnowszych danych Narodowego Biura Wyborczego wynika, że Tisza będzie mogła liczyć na 138 mandatów, a Fidesz na 55.
W mediach społecznościowych pojawił się też komentarz byłej ambasador USA na Węgrzech i wicegubernator Kalifornii Eleni Kounalakis.
"Żegnaj Viktorze Orbanie. Gratulacje dla Petera Magyara i Węgrów za pokazanie światu, że węgierska demokracja nigdy nie umarła i Węgry, tak jak ludzie na całym świecie, pociągną swoich przywódców do odpowiedzialności" - napisała na X.
"Naród węgierski zdecydował w demokratycznych wyborach o składzie swojego parlamentu. Wierzę, że stosunki między Słowacją a Węgrami utrzymają się na wysokim poziomie, jaki miały w ostatnich latach, i będą nadal oparte na wzajemnym szacunku, współpracy, wspólnym członkostwie w Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckim, dobrych stosunkach sąsiedzkich i przyjaźni" - oświadczył Pellegrini w komunikacie kancelarii głowy państwa po opublikowaniu częściowych wyników wyborów parlamentarnych na Węgrzech.
Prezydent Słowacji Peter Pellegrini wyraził przekonanie, że po zwycięstwie wyborczym partii Tisza Petera Magyara stosunki słowacko-węgierskie będą utrzymywać się na wysokim poziomie.
W pierwszych komentarzach media zauważają, że premier Słowacji Robert Fico będzie teraz osamotniony w Unii Europejskiej.
Na ulicach Budapesztu słychać okrzyk: "Rosjanie do domu".
Podliczono 98,32 procent głosów. W częściowych wynikach Tisza może liczyć na konstytucyjną większość - 138 mandatów. Według danych Narodowego Biura Wyborczego Fidesz w parlamencie miałby 55 swoich przedstawicieli.
Zwolennicy Petera Magyara świętują na ulicach Budapesztu. Jak relacjonował Maciej Warsińśki, na wyspie Małgorzaty na Dunaju odpalono fajerwerki. - Ci ludzie chyba dzisiaj nie zasną - mówił o emocjach wśród Węgrów dziennikarz TVN24.
- Kochamy Polskę! - krzyknęła do kamery TVN24 jedna ze świętujących kobiet.
- Przeciwko Orbanowi zostały wykorzystane jego własne słowa. I myślę, że to taka klamra kompozycyjna, która w całej ewolucji jego poglądów okazuje się być bardzo wyraźnym symbolem tego, jak bardzo manewrowanie czy cyniczne żonglowanie swoimi poglądami może doprowadzić do katastrofy w momencie, w którym ten system przestał spełniać swoją funkcję i się po prostu zużył - podsumował ekspert na antenie TVN24.
- To jest, powiedziałbym, że swego rodzaju "chichot losu" względem Orbana (…) w jednym ze swoich pierwszych przemówień publicznych w 1989 roku, (Orban) wyganiał właśnie tymi słowami Sowietów z Węgier, kiedy upadał Związek Radziecki - mówił ekspert.
Jak dodał, "teraz, po 37 latach okazuje się, że partia Fidesz utrzymuje bardzo zażyłe, bardzo bliskie kontakty z Moskwą, z Putinem, z ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej (Siergieja Ławrowem) i jest de facto na usługi".
Tłum zwolenników Tiszy wznosi na ulicach Budapesztu hasło "Ruszkik haza" (Rosjanie do domu). O znaczeniu tych słów w węgierskiej polityce mówił w wydaniu specjalnym TVN24 Artur Lorek z wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Dziennikarz TVN24 Maciej Warsiński rozmawiał w Budapeszcie z jedną ze zwolenniczek Petera Magyara. Kobieta świętowała częściowe wyniki wyborów wraz z innymi wyborcami Tiszy.
- Wygraliśmy, jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi - powiedziała.
Częściowe wyniki wyborów na Węgrzech skomentował też szef BBN Sławomir Cenckiewicz. We wpisie w mediach społecznościowych przyznał, że "relatywizacja" na polskiej prawicy relacji węgierskiego rządu z Moskwą "była błędem".
>>> Czytaj więcej tutaj.
Jak dodał, Magyar zapowiedział w przemówieniu odnowę "współpracy geostrategicznej", w której "bardzo jasno określone jest, kto jest sojusznikiem, a kto jest wrogiem".
W ocenie Przybylskiego nawiązanie do Polski i zapowiedź "najważniejszej wizyty" w Warszawie "nie jest przypadkowa".
Pierwsze powyborcze wystąpienie Magyara komentował na antenie TVN24 Wojciech Przybylski redaktor naczelny "Visegrad Insight", prezes fundacji Res Publica.
- To jest przekaz, który jest wezwaniem do odnowy moralnej (…) językiem przywracania Węgrom godności, ludziom, którzy mają różne poglądy, ale jednoczy ich miłość do kraju i chęć przynależności do wspólnoty europejskiej - ocenił.
O "miażdzącym zwycięstwie" partii Magyara napisał na X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
"Ukraina zawsze zabiegała o dobrosąsiedzkie stosunki z całą Europą i jesteśmy gotowi rozwijać współpracę z Węgrami. Europa i każdy naród europejski muszą się wzmocnić, a miliony Europejczyków dążą do współpracy i stabilności" - przekazał na X.
"Jesteśmy gotowi na spotkania i wspólną konstruktywną pracę dla dobra obu narodów, a także pokoju, bezpieczeństwa i stabilności w Europie" - dodał.
Po zakończonym przemówieniu Magyara odśpiewano hymn państwowy Węgier.
- Wiem, że zawiedliście się dzisiaj. Wiem, że ciężko wam. Ciężko jest przeżyć teraz tą stratę. Zresztą taką wielką klęskę, na co zasłużyliście. Wiem, że być może nawet się gniewacie na nas. Osobiście, nawet na mnie się gniewacie. Ciężko będzie być w opozycji. Ciężko jest zobaczyć polityków u władzy, których nie lubicie. Wiem, to jest trudne - zwrócił się do polityków Fideszu.
- Będę nad tym pracował każdego dnia, 24 godziny na dobę, aby te wszystkie rany uleczyć. Abyśmy mogli wzajemnie spojrzeć sobie w oczy nawet wtedy, kiedy mamy odrębne, inne poglądy polityczne. Również i was będę reprezentował - zapowiedział Magyar.
- Podajmy sobie rękę - zwrócił się do obywateli głosujących na partię Orbana i zapowiedział, że "będzie premierem wszystkich Węgrów".
Magyar wciąż przemawia na placu w pobliżu węgierskiego parlamentu. Zwrócił się do swoich oponentów politycznych i ich wyborców.
Przeliczono 95,63 procent głosów. Według najnowszych danych Tisza może liczyć na 137 mandatów w węgierskim parlamencie, a Fidesz na 55.
W przemówieniu Magyara pojawiła się zapowiedź rozliczeń. - Ci co okradali państwo muszą za to odpowiedzieć (…) uporządkujemy wymiar sprawiedliwości, odzyskamy majątek państwa - obiecał.
Zapowiedział również "rozwiązanie wszystkich kwestii spornych" z sąsiadami.
- Moja pierwsza droga prowadzi do Polski. Chcemy umocnić ponad tysiącletnią przyjaźń polsko-węgierską - powiedział.
Jako kolejne kierunki, Magyar wskazał na Wiedeń i Brukselę. Podkreślił, że ma zamiar odblokować środki unijne dla Węgier.
Magyar powiedział, że w pierwszą podróż zagraniczną uda się do Warszawy.
Takie zapowiedzi padły już wcześniej w trakcie kampanii wyborczej.
Magyar zwrócił się też do rządu Orbana, "aby od dzisiaj zachowywał się jak rząd administracyjny i nie podejmował decyzji, który będzie wiązać ręce przyszłego rządu Tiszy".
- Jeżeli pojawią się poważne kwestie, niech dzwonią do mnie. Przecież znają mój numer telefonu - powiedział w trakcie wieczoru wyborczego na placu naprzeciwko węgierskiego parlamentu.
- Nasza ojczyzna podjęła decyzję. Znów chcemy być krajem europejskim. Chcemy być takim krajem, który nie będzie wobec nikogo poddanym - powiedział Magyar.
Jak dodał, Węgry zdecydowały o kraju, w którym "obywatele mogą liczyć na rząd, gdzie dla wszystkich będzie służba zdrowia, jakościowa edukacja i godne życie dla seniorów".
Przeliczono 93,42 procent głosów. Według danych Narodowego Biura Wyborczego wciąż utrzymuje się wynik: 138 mandatów dla Tiszy i 54 dla Fideszu.
- Dokonaliście cudu - zwrócił się do swoich współpracowników i zwolenników.
Magyar podkreślił, że wszystko wskazuje na to, że Tisza uzyska konstytucyjną większość w parlamencie (minimum 133 mandaty).
Jak dodał, na Tiszę miało zagłosować 3 300 000 wyborców.
- W historii demokratycznych Węgier nigdy tak wiele osób nie oddało głosów. Żadna partia nie dostała tak wiele głosów. Nigdy żadna partia nie otrzymała tak mocnej legitymacji jak Tisza - mówił Magyar.
Przeliczono 91,90 procent głosów. W danych Narodowego Biura Wyborczego utrzymuje się wynik 138 mandatów dla Tiszy i 54 dla Fideszu.
- Wspólnie zmieniliśmy ustrój Orbana i razem wyzwoliliśmy Węgry, odebraliśmy z powrotem naszą ojczyznę - stwierdził.
- Tisza oraz Węgry wygrały wybory - mówił.
Magyar przemawia do tłumu. - Zrobiliśmy to - powiedział.
Wieczór wyborczy Tiszy zorganizowano na Placu Batthyanyego, położonym naprzeciwko siedziby węgierskiego parlamentu.
Magyar idzie w tłumie zwolenników z węgierską flagą. W tle puszczono utwór Franka Sinatry "My Way".
Peter Magyar pojawił się na ulicach Budapesztu.
Przeliczono 87,82 procent głosów. W najnowszych danych Tisza utrzymuje 138 mandaty. Fidesz mógłby liczyć na 54.
Przeliczono 84,91 procent głosów. W najnowszych danych Narodowego Biura Wyborczego Tisza może liczyć na 138 mandatów, a Fidesz na 54.
Cząstkowe wyniki wyborcze komentują też polscy politycy w mediach społecznościowych.
Jak wyglądają teraz ulice Budapesztu? O tym w relacji Jacka Tacika
Przeliczono 81,49 procent głosów. Tisza będzie mogła otrzymać 137 mandatów, a Fidesz 55 - wynika z danych Narodowego Biura Wyborczego.
Prof. Karolina Wigura z Kultury Liberalnej była pytana w wydaniu specjalnym w TVN24 o strategię Petera Magyara na rządy, jeśli po ogłoszeniu pełnych wyników będzie miał większość w węgierskim parlamencie.
- Wielkie rewolucje długo się budują. Jeśli to jest wielka rewolucja węgierska, to ona budowała się 16 lat. Można powiedzieć, że był czas, żeby ta wielka energia społeczna się zebrała - powiedziała.
Jak dodała Wigura, ostatnie zwycięstwa liberalnych demokratów na świecie uczą, że wieczór wyborczy jest "wspaniały", ale późniejsze sprawowanie władzy "strasznie trudne". - W każdym kraju, w którym populiści zostają odsunięci od władzy. To jest właściwie droga przez mękę albo brnięcie przez błoto - oceniła.
Fidesz Orbana rządził nieprzerwanie od 2010 roku.
"Węgry zdecydowały. Gratuluję wygranych wyborów drogi @magyarpeterMP. Będę wyczekiwał współpracy dla silnej, bezpiecznej i zjednoczonej Europy" - napisał na X kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Przeliczono 72,45 procent głosów. Tisza będzie mogła otrzymać 138 mandatów, Fidesz 54 - wynika z danych Narodowego Biura Wyborczego.
Peter Magyar przekazał w mediach społecznościowych, że otrzymał gratulacje od prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
Przeliczono już 60,24 procent głosów. Jak wynika z danych Narodowego Biura Wyborczego, Tisza może zyskać konstytucyjną większość w węgierskim parlamencie - 136 mandatów. Fidesz miałby otrzymać 56 mandatów.
Przemówienie Viktora Orbana po opublikowaniu wyników cząstkowych.
Wyniki cząstkowe wyborów parlamentarnych na Węgrzech.
- Już nie mamy tego ciężaru rządzenia na ramionach, więc naszym zadaniem jest umacnianie naszej wspólnoty - zaznaczył.
- My będziemy w opozycji, ale będziemy nadal służyć naszemu narodowi - mówił Orban i zapowiedział: - Nigdy się nie poddamy.
Jak dodał, Fideszowi w niedzielnych wyborach "zaufało dwa i pół miliona osób".
- Możliwość rządzenia została zabrana, gratulowałem partii zwycięskiej - kontynuował lider Fideszu.
Viktor Orban zabrał głos. - Nie mamy pełnych wyników wyborów, ale to chyba staje się jasne, dla nas te wyniki są bardzo bolesne - powiedział.
Policzono już 53,45 procent głosów. Narodowe Biuro Wyborcze podało, że Tisza może otrzymać 136 mandatów, a Fidesz 56.
"Premier Viktor Orban właśnie zadzwonił, aby pogratulować nam zwycięstwa" - napisał Peter Magyar na Facebooku.
Większość konstytucyjna w węgierskim parlamencie wynosi 133. Pozwala rządzącym na przeprowadzenie zmian ustrojowych w kraju.
Policzono już 45,71 procent głosów. Według danych Narodowego Biura Wyborczego Tisza mogłaby liczyć na 135 mandatów, a Fidesz 57.
"Dziękuję Węgry!" - napisał Magyar na Facebooku przed godziną 21.
- To było absolutnie absurdalne. Zwłaszcza, że w tej chwili wszyscy mogą posłuchać tego nagrania (rozmowy Szijjarto z Ławrowem) i ludzie są w stanie sami podjąć decyzję, kto tutaj jest szpiegiem - skomentował oskarżenia.
Pytany, czy ujawnione nagrania mogły zdecydować o wyniku wyborów, odpowiedział: - Nie wydaje mi się. Przywództwo opozycji było bardzo wyraźne w ciągu ostatniego roku. Oczywiście w ostatnich tygodniach ta różnica narastała, ale było to związane również z dużą liczbą różnych skandali wewnętrznych.
Gościem wydania specjalnego w TVN24 był węgierski dziennikarz Szabolcs Panyi, który w trakcie kampanii wyborczej ujawnił relacje szefa węgierskiej dyplomacji Petera Szijarto z jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem.
Po publikacji informacji dziennikarz został oskarżony przez węgierski rząd o szpiegostwo.
Policzono już blisko 30 procent głosów. Z danych Narodowego Biura Wyborczego wynika, że Tisza miałaby otrzymać 132 mandaty w parlamencie, a Fidesz 59.
Po zamknięciu lokalów wyborczych wypowiedział się szef kancelarii węgierskiego premiera. - Mamy nadzieję, że partie rządzące ponownie otrzymają mandat do sprawowania rządów na kolejne cztery lata - oświadczył.
Dodał, że wysoka frekwencja, która była częściowo wynikiem mobilizacji wyborców Fideszu i KDNP, to sygnał, że węgierska demokracja "jest niezwykle silna".
Viktor Orban nie zabrał jeszcze głosu.
Obliczono 21,54 procent głosów. Z danych opublikowanych przez Narodowe Biuro Wyborcze wynika, że partia Petera Magyara miałaby otrzymać 128 mandatów.
Ugrupowanie Orbana mogłoby liczyć na 62 mandaty.
Profesor Robert Rajczyk z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie zwrócił uwagę w specjalnym wydaniu programu "W kuluarach", że w niedzielnych wyborach parlamentarnych głosowali ludzie "nazywani kąśliwie pokoleniem Orbana".
Jak wyjaśnił, to osoby, które nie pamiętają Węgrzech pod rządami innego premiera.
Przeliczono 14,7 procent głosów - poinformowało Narodowe Biuro Wyborcze. Z opublikowanych danych wynika, że Tisza mogłaby liczyć na 125 mandatów, a Fidesz 65.
Wieczór wyborczy Tiszy relacjonował w TVN24 reporter "Faktów" TVN Jacek Tacik. Jak przekazał, wkrótce na placu przed węgierskim parlamentem ma pojawić się Peter Magyar.
- To nie będzie przemówienie zwycięzcy. To będzie przemówienie osoby, która zmierza do tego, aby przejąć władzę, ale osoby ostrożnej, która będzie czekać przede wszystkim na oficjalne wyniki i dopiero wtedy zostanie premierem - komentował Tacik.
Pierwsze słowa Petera Magyara po zamknięciu lokali wyborczych.
W TVN24 rozpoczyna się specjalne wydanie programu "W kuluarach".
Wybory na Węgrzech komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 prof. Bogdan Góralczyk dyplomata i hungarysta z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Zachowajcie spokój, będziemy świętować, gdy poznamy wyniki. Węgry ponownie będą wolne - stwierdził lider węgierskiej opozycji.
Dodał, że w trakcie niedzielnych wyborów jego partia odnotowała "tysiące nieprawidłowości".
- Nie chcę wygrywać sondaży, ale chcę wygrywać wybory. Dlatego czekajmy na wyniki. Jesteśmy ostrożnymi optymistami, ale musimy zachować cierpliwość - wezwał Magyar.
- Dokładnie po 23 latach od referendum, w którym zdecydowaliśmy o przystąpieniu do Unii Europejskiej, 12 kwietnia ponownie zmieni naszą przyszłość - oświadczył lider Tiszy.
W wieczorze wyborczym Tiszy uczestniczył europoseł KO Michał Wawrykiewicz.
- Panuje wyczekiwanie (…) słychać duży entuzjazm (…) musimy cierpliwie czekać na to, jak zakończy się to głosowanie i jakie będą wyniki. Jeszcze wiele się może wydarzyć. Ludzie nie ufają systemowi - komentował.
Jak ocenił, "chyba nie ulega wątpliwości, że TISZA wygrała te wybory. Nadchodzi wielka, wielka zmiana na Węgrzech. Jaki ona będzie miała wymiar? To wszystko zależy od tego właśnie, jaki będzie ostateczny wynik wyborów".
Według sondażu przeprowadzonego przez ośrodek Median w dniach 7-11 kwietnia Tisza ma szansę zdobyć nawet 135 mandatów w 199-osobowym jednoizbowym parlamencie. Skrajnie prawicowy Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank) nie przekracza - według badania - 5-procentowego progu wyborczego.
Lider węgierskiej opozycji podkreślił, że wysoka frekwencja mówi też o tym, jak "ważne" były te wybory.
Magyar w pierwszym przemówieniu po zamknięciu lokali wyborczych powiedział, że na podstawie sondaży z ostatnich kilku dni i wysokiej frekwencji "są ostrożnymi optymistami" i zaapelował o cierpliwość.
Szef kancelarii Orbana Gergely Gulyas powiedział, że wierzy w wygraną Fideszu. Stwierdził też, że wysoka frekwencja jest wynikiem mobilizacji wyborców tej partii.
Jak relacjonował Maciej Warsiński na antenie TVN24, na wieczorze wyborczym Orbana nie ma tłumów. Dziennikarz powiedział, że plac zapełnili głównie przedstawiciele mediów.
- Widać, że tutaj chyba nie ma nastrojów do świętowania - skomentował Warsiński.
Przekazał, że po ogłoszeniu wyników rozpocznie konsultacje z liderami partii, które weszły do węgierskiego parlamentu, aby uzgodnić kandydata na premiera.
Jak przekazał Sulyok, zgodnie z konstytucją w ciągu 30 dni od wyborów prezydent ma obowiązek zwołać pierwsze posiedzenie parlamentu.
W ostatnim sondażu przeprowadzonym przez ośrodek badawczy 21 Research Centre na kilka dni przed niedzielnymi wyborami TISZA uzyskała poparcie 55 procent wyborców, podczas gdy rządząca partia Fidesz premiera Viktora Orbána - 38 procent.
Według prognoz opublikowanych na portalu informacyjnym Telex.hu, TISZA miała zdobyć 132 mandaty w 199-osobowym parlamencie Węgier. Większość w parlamencie dają 133 mandaty.
- Bez wątpienia pokazuje to, że to jest naprawdę potężna demokracja na Węgrzech - powiedział.
Podkreślił, że wybory przebiegły "w porządku" i "mamy rekord", jeśli chodzi o frekwencję.
- My Węgrzy, sami decydujemy o tym, w którą stronę mamy iść. My dajemy pełnomocnictwo naszym posłom, żeby mogli sprawować władzę - mówił prezydent.
Tuż po zamknięciu lokali wyborczych głos zabrał prezydent Węgier Tamas Sulyok.
Nie będą publikowane wyniki exit poll.
Głosowanie zakończyło się o godz. 19. Przed godz. 20 spodziewane są wyniki cząstkowe.
Frekwencja wyborcza na godz. 18:30 wyniosła 77,8 procent.
Na miejscu wieczoru wyborczego Tiszy jest reporter "Faktów" TVN Jacek Tacik.
Do końca głosowania zostało sześć minut.
Na miejscu wieczoru wyborczego Fideszu jest już Viktor Orban - przekazał korespondent TVN24 Maciej Warsiński.
Viktor Orban i jego Fidesz organizują wieczór wyborczy w kompleksie Balna nad Dunajem, a Peter Magyar i członkowie partii TISZA - na Placu Batthynyego, naprzeciwko siedziby węgierskiego parlamentu.
Węgierski dziennikarz Szabolcs Panyi poinformował w niedzielę wieczorem na platformie X, że choć po zakończeniu głosowania na Węgrzech nie będą podane wyniki exit poll, ale niektóre niezależne, wiarygodne ośrodki opublikują ostatnie przedwyborcze sondaże, przeprowadzone tuż przed wyborami.
Zastrzegł jednak, że wyniki sondaży objęte embargiem do zamknięcia lokali nie różnią się od badań opinii przeprowadzonych wcześniej, toteż "nie będzie niespodzianek".
Do zakończenia głosowania zostało 45 minut.
Liczenie głosów rozpocznie się natychmiast po zamknięciu lokali o godz. 19, dlatego cząstkowe wyniki - wraz ze wskazaniem odsetka przeliczonych głosów - powinny zostać opublikowane ok. godz. 20.
Głos oddało już 5 587 935 osób. Liczba osób zarejestrowanych w wyborach wynosi 7 527 742 - podało Narodowe Biuro Wyborcze (NVI).
W poprzednich wyborach w 2022 roku końcowa frekwencja wyniosła 69,59 procent.
Frekwencja wyborcza na godzinę 17 wyniosła 74,23 procent.
- Węgrzy mają już dość tego systemu, coraz wyraźniej odczuwają potrzebę zmiany władzy - mówił na antenie TVN24 doktor habilitowany Miklós Mitrovits, historyk z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
>>> Zobacz też: Wybory na Węgrzech. "Dla Orbana Rosja jest wzorem, ludzie mają dość"
Do zakończenia głosowania zostały niecałe dwie godziny.
Wyborcy czekający przed lokalem o godzinie 19 będą mieli możliwość oddania głosu, jednak w momencie oficjalnego zakończenia głosowania minie możliwość ustawiania się w kolejce.
O godz. 20 specjalne wydanie programu "W Kuluarach". Oglądaj w TVN24 i TVN24+.
Zdaniem dziennikarza Orban "dostrzega fakt, że po raz pierwszy od 16 lat ma bardzo, realną konkurencję i to, że straci władzę, że nie będzie miał piątej kadencji z rzędu, jest już teraz bardzo prawdopodobne".
- Co się stanie później? Co się stanie wieczorem? Na jakim poziomie będą te głosy kwestionowane, bo takie na pewno działania się pojawią (…) to będzie bardzo, bardzo długa noc powyborcza w Budapeszcie - dodał Mazzini.
- Najprawdopodobniej idziemy w kierunku parlamentu dwupartyjnego na Węgrzech, bo skrajnie prawicowa partia Nasza Ojczyzna w takim układzie najpewniej spadnie pod próg (wyborczy), więc będzie bardzo prawicowy Fidesz i trochę mniej prawicowa Tisza - mówił.
Gościem TVN24 był Mateusz Mazzini dziennikarz współpracujący z "Gazetą Wyborczą" i "Polityką".
Mówił o wysokiej frekwencji wyborczej. - Warto podkreślić, że ta frekwencja jest wyższa praktycznie w każdym okręgu wyborczym w porównaniu z poprzednimi wyborami. Ale ten przyrost jest znacznie wyraźniejszy w okręgach, które są uznawane za okręgi opozycyjne. I to ma w tej chwili już dwie bardzo podstawowe konsekwencje - ocenił.
Narodowe Biuro Wyborcze poinformowało, że w wyborach wzięło już udział 4 968 713 osób. Liczba osób zarejestrowanych w wyborach wynosi 7 527 742.
W tym roku do wyborów zarejestrowała się najwyższa jak dotąd liczba osób chcących głosować w zagranicznych przedstawicielstwach - ponad 90 tysięcy wyborców. Również liczba głosujących korespondencyjnie ustanowiła rekord - prawie 224 tysiące.
Węgrzy czekają w kolejce przed lokalem wyborczym w Hadze w Holandii.
Grupa Wyszehradzka, czyli format współpracy Polski, Czech, Słowacji i Węgier, ma już ponad trzy dekady. Czy ma wciąż znaczenie?
Jednym z czterech miejsc w Polsce, gdzie w niedzielę obywatele Węgier mogą oddać głos w wyborach, jest krakowski konsulat.
Z danych Narodowego Biura Wyborczego wynika, że do godziny 15 zagłosowało 66,01 procent uprawnionych do tego Węgrów. W poprzednich wyborach w 2022 roku frekwencja o godzinie 15 wyniosła 52,75 procent.
Lider TISZY Peter Magyar zapowiadał pod koniec stycznia, że w przypadku odsunięcia Fideszu od władzy misję kształtowania polityki zagranicznej powierzy Anicie Orban (nie jest spokrewniona z obecnym premierem). Jak mogłaby wyglądać polityka zagraniczna w jej wykonaniu?
Przewodniczący misji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) na Węgrzech Eoghan Murphy przekazał, że zespół kilkuset osób będzie obserwować przebieg wyborów parlamentarnych aż do zakończenia procesu wyborczego.
Murphy wytłumaczył, że w niedzielę w wybranych lokalach wyborczych obserwatorzy zbierają bardzo szczegółowe dane, między innymi czy lokale działają zgodnie z prawem i regulaminami, czy wyborcy mogą swobodnie głosować, jak dokładnie wygląda procedura oddania głosu. Podkreślił, że wszystkie zespoły w kraju pracują z tym samym kwestionariuszem. Dodał, że "będziemy obserwować liczenie głosów, również ich tabelaryczne zestawienie".
Z danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI) wynika, że frekwencja na godzinę 13 wyniosła 54,14 procent. W poprzednich wyborach w 2022 roku do godziny 13 zagłosowało 40,01 procent procent uprawnionych.
Wcześniejsze dane wskazywały, że do godziny 11 zagłosowało 37,98 procent uprawnionych.
"Mnóstwo ludzi głosuje. To oznacza jedno: jeśli chcemy chronić bezpieczeństwo Węgier, żaden patriota nie może zostać w domu! Tylko Fidesz! W górę, ku zwycięstwu!" – napisał Orban na Facebooku, komentując wyborczą frekwencję z godziny 11.
Przed niektórymi lokalami wyborczymi ustawiają się kolejki.
Węgierski premier Viktor Orban oraz lider opozycyjnej partii TISZA Peter Magyar oddali głos rano w lokalach wyborczych w Budapeszcie.
Dzień dobry. Rozpoczynamy w tvn24.pl relację na żywo z wyborów parlamentarnych na Węgrzech. Głosowanie potrwa do godziny 19.