W ciągu czterech miesięcy zmarło czworo Brytyjczyków, którzy mieli dolegliwości żołądkowe podczas wakacji na Wyspach Zielonego Przylądka - poinformowali prawnicy reprezentujący ich rodziny. BBC podało nazwiska trojga z nich: Mark Ashley (55 l.) z Bedfordshire, Elena Walsh (64 l.) z Birmingham, Karen Pooley (64 l.) z Gloucestershire i 56-letni mężczyzna, którego danych nie ujawniono.
Jak podkreślają brytyjskie media, to czworo z łącznie sześciorga Brytyjczyków, którzy zmarli po wakacjach spędzonych na Wyspach Zielonego Przylądka w okresie od stycznia 2023 r. Kancelaria prawnicza Irwin Mitchell poinformowała, że rodziny zmarłych wnoszą roszczenia o odszkodowanie przeciwko firmie turystycznej TUI - informuje BBC.
Firma TUI odpowiedziała, że bada te doniesienia, dodając, że udziela wsparcia klientom, którzy zgłaszali, że czują się źle.
"Mark ciężko zachorował i nigdy nie wyzdrowiał"
Żona jednego ze zmarłych mężczyzn nie kryła poruszenia w rozmowie z dziennikarzami. - Pojechaliśmy na Wyspy Zielonego Przylądka, spodziewając się relaksu i wypoczynku, ale Mark ciężko zachorował i nigdy nie wyzdrowiał - cytuje jej słowa Sky News. Mężczyzna zmarł 12 listopada ubiegłego roku, kilka dni po powrocie do Wielkiej Brytanii.
Kancelaria prawna Irwin Mitchell reprezentuje też interesy półtora tysiąca osób, u których urlop na wyspach wywołał dolegliwości zdrowotne. Cierpieli oni na silne bóle brzucha, wymioty i biegunki.
- Nigdy nie widziałem powtarzających się i ciągłych ognisk chorób w tych samych kurortach na tak dużą skalę i przez tak długi czas - komentował dla BBC Jatinder Paul, prawnik kancelarii.
Wysokie temperatury, niskie standardy higieny
Wyspy tworzące Republikę Zielonego Przylądka są atrakcyjnym miejscem dla turystów - rajskie plaże i wysokie temperatury przyciągają od dwudziestu lat coraz więcej osób, a urlop tam reklamowany jest jako alternatywa dla Karaibów - pisze "The Times".
Jak podaje dziennik, pod koniec ubiegłego roku w kilku krajach europejskich "odnotowano wzrost liczby pozytywnych wyników testów na obecność bakterii Shigella". Wywołuje ona czerwonkę - infekcję bakteryjną o ostrym przebiegu, powodującą silną biegunkę, gorączkę i skurcze żołądka . Bardzo łatwo się nią zarazić, a dla osób, które mierzą się z innymi schorzeniami, może to być śmiertelne zagrożenie.
80 proc. pacjentów, u których wykryto patogen w Wielkiej Brytanii, niedawno wróciło z Wysp Zielonego Przylądka - wynika z ustaleń Brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowotnego. 15 grudnia brytyjski resort spraw zagranicznych ostrzegł brytyjskich turystów podróżujących tam przed Shigellą. Zalecono częste mycie rąk, spożywanie wyłącznie gorących, świeżo przygotowanych posiłków oraz przestrzeżono przed połykaniem wody z basenów.
Jak ustalił "The Times", rodziny zmarłych ofiar uważają, że ich bliscy nie otrzymali odpowiedniej opieki medycznej w lokalnych placówkach. Twierdzą, że szpitale są w złym stanie i panował tam "chaos". Dziennik wskazuje też, że u wielu osób, które wróciły z urlopu, zdiagnozowano nie tylko wymienioną wcześniej Shigellę, ale też E. coli czy salmonellę. Według relacji turystów przed wyjazdem nie zostali poinformowani o zwiększonym ryzyku zachorowania.
Autorka/Autor: zeb//az
Źródło: BBC, Sky News, The Times
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock