O tym, że wirus Nipah, przenoszony przez owocożerne nietoperze i powodujący śmiertelne zapalenie mózgu oraz płuc, budzi niepokój w Azji, pisaliśmy w tvn24.pl w ostatnich dniach.
W obawie przed rozprzestrzenieniem się choroby Tajlandia, Nepal i Tajwan zaostrzyły kontrole zdrowotne na lotniskach. W czwartek, w reakcji na to, że w Bengalu Zachodnim w Indiach odnotowano dwa potwierdzone przypadki wirusa Nipah, Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) opublikowało komunikat dla Europejczyków. Czytamy w nim, że ryzyko zakażenia dla osób z Europy podróżujących do tego regionu lub tam mieszkających ocenia się jako bardzo niskie.
Chory może zarażać innych, ale nie tak łatwo, jak przy COVID-19
- Wirus jest znany od co najmniej 25 lat i ogniska zachorowań są notowane w Azji. Alert podniosły dwa zachorowania, które się pojawiły w Bengalu Zachodnim, w Indiach. 198 osób podlega obserwacji. U żadnej znich nie stwierdzono objawów. Osoba chora może zakażać innych, nie tak łatwo, jak w przypadku COVID, ale to wciąż możliwe, stąd zwiększony nadzór w krajach azjatyckich - tłumaczyła w TVN24 profesor Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
W komunikacie ECDC napisano, że z informacji przekazanych przez władze Indii wynika, że w obu przypadkach zakażeni są pracownicy ochrony zdrowia z tego samego szpitala, którzy mieli ze sobą kontakt podczas wykonywania obowiązków służbowych pod koniec grudnia 2025 roku. Ograniczona liczba przypadków i ich wyraźny związek z jedną placówką służby zdrowia sugerują, że na tym etapie nie doszło do transmisji w społeczności.
Wirus dość łatwo utylizuje się w powietrzu
ECDC podkreśla, że najbardziej prawdopodobną drogą przedostania się wirusa Nipah do Europy mogliby być zakażeni podróżni. Chociaż nie można wykluczyć importu wirusa, uważa się to za mało prawdopodobne. Ponieważ nietoperze owocożerne, przenoszące wirusa Nipah, nie występują w Europie, ryzyko dalszej transmisji po potencjalnym imporcie ocenia się obecnie jako niewielkie.
- Komunikat, który się ukazał mówi, że ryzyko dla Europejczyków jest bardzo niskie. To wirus ze środowiska zwierzęcego, który dosyć łatwo się utylizuje na powietrzu. Do zakażenia dochodzi, kiedy dojdzie do spożycia zakażonej żywności: owoców albo [zakażonego- red.] mięsa wieprzowego - tłumaczyła profesor Zajkowska.
Nadzór jest bardzo uważny
Choroba wywołana wirusem Nipah cechuje się wysokim wskaźnikiem śmiertelności, wahającym się zazwyczaj od 40 do nawet 75 procent, w zależności od czynników takich jak szczep wirusa i dostęp do wysokiej jakości opieki zdrowotnej. Wirus może powodować ciężkie zapalenie płuc, a także zapalenie mózgu.
ECDC podkreśla, że wśród osób, które przeżyją zapalenie mózgu, około jedna na pięć doświadcza długotrwałych powikłań neurologicznych, w tym nawracających napadów padaczkowych, skrajnego zmęczenia lub zmian w zachowaniu. W rzadkich przypadkach nawrót lub opóźnione wystąpienie zapalenia mózgu może nastąpić tygodnie, miesiące, a nawet lata po wyzdrowieniu i może być śmiertelne.
- Nie ma leczenia, nie ma też szczepionki, a śmiertelność jest bardzo duża. Z uwagi na to nadzór jest bardzo uważny. Doskonale wiemy, że są kontrole na lotniskach, obserwowane są osoby z kontaktu. W ciągu 25 lat wirus zaatakował około 200 osób, więc to nie jest duża liczba - mówiła profesor Zajkowska.
Autorka/Autor: pwojc/akw
Źródło: TVN24, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock