- Planujemy w tym tygodniu pomoc humanitarną dla Kuby (...) złożoną z żywności i innych produktów - powiedziała prezydentka Meksyku w czasie wizyty w stanie Sonora w niedzielę.
"Sprawa dotyczy fundamentalnej pomocy humanitarnej"
Zaznaczyła, że jej rząd stara się porozumieć z władzami Stanów Zjednoczonych, by "rozwiązać w sposób dyplomatyczny wszystkie kwestie dotyczące dostaw ropy naftowej ze względów humanitarnych".
- Poszukujemy wszelkich dróg dyplomatycznych, ponieważ, jak już mówiliśmy, sprawa dotyczy fundamentalnej pomocy humanitarnej dla wyspy, a tymczasem wyślemy inne towary, które są niezbędne Kubańczykom - dodała Sheinbaum.
Kuba zagrożona kryzysem humanitarnym
Rządzona przez komunistyczny reżim i pogrążona w kryzysie gospodarczym Kuba jest niemal całkowicie uzależniona od importu paliw, potrzebnych do produkcji prądu, napędzania transportu i łączności. Po zablokowaniu przez USA dostaw ropy z Wenezueli Meksyk stał się głównym dostawcą paliwa na wyspę.
Prezydent USA Donald Trump podpisał w ubiegłym tygodniu rozporządzenie wykonawcze, uruchamiające proces nakładania sankcji na towary z krajów, które przekazują ropę Kubie. Według części mediów Waszyngton szuka sposobu na doprowadzenie do upadku reżimu w Hawanie.
- Kuba wkrótce upadnie. Kuba to kraj, który jest naprawdę bliski upadku. Dostawali pieniądze od Wenezueli, dostawali ropę od Wenezueli, a teraz już jej nie dostają - mówił jeszcze w ubiegłym tygodniu Trump.
Ropa z Meksyku dla Kuby
Sheinbaum ostrzegała, że karanie cłami państw dostarczających Kubie ropę może doprowadzić do poważnego kryzysu humanitarnego na wyspie. Podkreślała jednocześnie, że nie chce narażać Meksyku na dodatkowe cła.
Meksyk wysyła Kubie ropę od 1993 roku, ale w 2024 roku znacznie zwiększył transporty, prowadzone częściowo w ramach pomocy humanitarnej. Z dostępnych danych wynika, że Meksyk przekazywał wyspie około 17 tys. baryłek ropy dziennie, co pokrywało mniej więcej jedną piątą zapotrzebowania - podał dziennik "El Pais".
Opracował: Bartłomiej Ciepielewski/kris
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ERNESTO MASTRASCUSA