- W Polsce mamy około 6-9 milionów budynków jednorodzinnych i około 550 tysięcy budynków wielorodzinnych, bloków. Trzy czwarte z nich to obiekty nieefektywne energetycznie, czyli takie, w które można włożyć dużo energii, a i tak będzie uciekać - wyjaśniła w "Faktach po Faktach" w TVN24 doktor Joanna Remiszewska-Michalak, członkini Rady Klimatycznej przy UN Global Compact Network Poland.
Ekspertka dodała, że co czwarty dom w Polsce nie ma izolacji, a co piąte mieszkanie pozostaje nieocieplone. - Mamy tutaj definicję, dlaczego jest drogo. Gdybyśmy nawet mieli tańszą energię, to nieważne, ile włożymy do wampira energetycznego, to z niego ta energia jak przez sito będzie uciekała - mówiła.
"Wampiry energetyczne" a rachunki
Dr Remiszewska-Michalak stwierdziła, że różnica między źle a dobrze ocieplonym domem może być ogromna. - Jeśli ocieplimy wampira, dokonamy jego modernizacji energetycznej, to ten pobór energii spada o 70 procent nawet, więc widzimy tutaj tę różnicę, wielką potrzebę, by zapewnić Polakom ciepły dom - podkreśliła.
Dodała, że "mamy w tej chwili 10 procent społeczeństwa, które cierpi na ubóstwo energetyczne" i "nie jest w stanie sobie zapewnić nominalnie wystarczającego komfortu termicznego". - To jest poważny problem, który niestety w takich mrozach, w takiej sytuacji pogodowej, jaką mamy teraz, jest coraz bardziej uwypuklony i unaoczniony - zaznaczyła ekspertka.
Jakub Wiech zwrócił uwagę, że wysokość rachunków zależy nie tylko od pogody, lecz także od jakości izolacji budynku i rodzaju źródła ciepła. - Jeśli ktoś mieszka w dobrze izolowanym domu, który nie wymaga dużych ilości energii do utrzymania komfortu cieplnego, jego rachunki nie powinny znacząco wzrosnąć - tłumaczył. Przyznał jednak, że pewne podwyżki są nieuniknione, zwłaszcza przy dużych mrozach.
Zapytany o różnice w rachunkach między zimami o odmiennym przebiegu temperatur, podkreślił, że znaczenie mają nie tylko warunki pogodowe, ale także zmiany cen energii. - Gaz jest obecnie nieco tańszy niż w zimie 2024/2025. Poza tym część osób w ostatnich miesiącach poprawiła coś w swoim domu, ulepszyła swoją gospodarkę energetyczną, więc zapłaci mniej. Są też ci, którzy mieszkają w wampirze energetycznym i to jest poważny problem - stwierdził.
Wiech, kończąc, przypomniał również, że pojedyncze epizody chłodu nie stanowią dowodu na zahamowanie globalnego ocieplenia. - Przykładem może być sytuacja sprzed kilku lat w Teksasie, gdy z powodu rozerwania wiru polarnego sieć elektroenergetyczna nie wytrzymała, a ludzie zginęli z powodu zimna - zauważył.
Dodał, że mimo takich incydentów ostatnie lata były jednymi z najcieplejszych w historii pomiarów, więc "to nie jest tak, że w tym momencie przekreślamy zmiany klimatu poprzez chłodną zimę w Polsce".
- To nie jest tak, że jesteśmy wolni od takich epizodów - gwałtownych uderzeń zimy. Zmiana, którą teraz obserwujemy w atmosferze, będzie destabilizowała wzorce pogodowe - stwierdził Wiech.
Opracował: Bartłomiej Ciepielewski/kris
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock