Włoskie media opisują dramatyczny finał poszukiwań w związku z wypadkiem, do którego doszło w sobotę o poranku w Wenecji na kanale Tessera (łączy on historyczne centrum miasta z lotniskiem Marco Polo). 25-letni rybak Sean Michieli wypłynął na połów o 5 rano, wraz z żoną 26-letnią Gabriellą Querino. Ich niewielka łódka rybacka zderzyła się z taksówką wodną i zatonęła. Mężczyzna zmarł w wyniku obrażeń - podał portal Corriere Della Sera. Rozpoczęto poszukiwania zaginionej kobiety.
We wtorek burmistrz Wenecji Simone Venturini poinformował w mediach społecznościowych o odnalezieniu ciała kobiety. "To wiadomość, której nigdy nie chcieliśmy usłyszeć. Wraz z tym odkryciem gaśnie ostatni promyk nadziei, a dramat, który przez ostatnie dni trzymał w napięciu całe nasze miasto, dobiega bolesnego końca". Dodał też, że "Wenecja solidaryzuje się z rodzinami dotkniętymi ogromną stratą".
Choć w trzydniowych poszukiwaniach brali udział nurkowie, strażacy, karabinierzy oraz straż przybrzeżna, ciało Gabirielli zostało zauważone w poniedziałek wieczorem przez kobietę podróżującą tramwajem wodnym. Wcześniej na wodach kanału zauważono należącą do niej torebkę.
Jak doszło do wypadku w Wenecji?
38-letni sternik taksówki wodnej w czasie zderzenia z łodzią młodego małżeństwa sam nie odniósł obrażeń. Miał od razu ruszyć do pomocy poszkodowanemu 25-latkowi.
Jak podaje portal Corriere Della Sera, powołując się na wstępne ustalenia śledczych, do zdarzenia mogło dojść przez słabą widoczność i nadmierną prędkości taksówki wodnej. Obszar, w którym doszło do wypadku, jest pozbawiony zarówno monitoringu, jak i urządzeń kontrolujących prędkość jednostek pływających.
Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane w toku dochodzenia prowadzonego przez prokuraturę - zaznacza Venezia Today. Sternik taksówki wodnej został objęty postępowaniem w sprawie domniemanego spowodowania śmierci w wypadku z udziałem jednostki pływającej.
Po zdarzeniu mężczyzna przekonywał media, że łódź rybacka prawdopodobnie przecięła jego kurs, jednak jej nie zauważył i jedynie poczuł uderzenie. Reprezentujący go adwokat Jacopo Molina podkreślił, że wokół panowały trudne warunki. "Było trochę po piątej rano i było jeszcze ciemno, dlatego trudno dokładnie ustalić, co się wydarzyło" - powiedział portalowi Venezia Today.