|

Cel numer dwa Putina? "To nie są przypadkowe wtargnięcia"

Atak drona na przejście graniczne Starokozacze-Tudora
Atak drona na przejście graniczne Starokozacze-Tudora
Źródło zdj. gł.: MFA Moldova/X
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prowokacyjne działania Rosji wobec graniczącej z Ukrainą Mołdawii przybierają na sile. Czego chce Kreml? - Przerzutu tysięcy żołnierzy do separatystycznego Naddniestrza - mówi TVN24+ Anatol Salaru, były szef mołdawskiego resortu obrony. Zdaniem analityka Ośrodka Studiów Wschodnich Kamila Całusa, gdyby Rosja zdecydowała się na geograficzne rozszerzenie obecnego konfliktu, Mołdawia byłaby jednym z najłatwiejszych celów. Artykuł dostępny w subskrypcji

Przejście graniczne między Ukrainą i Mołdawią Starokozacze-Tudora. Stąd do Odessy jest zaledwie 58 km, Kiszyniowa - 111 km.

W nocy z 8 na 9 września Starokozacze-Tudora było celem ataku rosyjskich dronów. Uderzyły po ukraińskiej stronie przejścia, ale ucierpiała także mołdawska infrastruktura. W wyniku ataku zginęło dwóch ukraińskich cywilów, a trzech zostało rannych. Czwartym był obywatel Mołdawii.

Władze Rosji nie ukrywały, kto za tym stoi. Resort obrony w Moskwie oznajmił, że "przejście było wykorzystywane do tranzytu wojskowego sprzętu na Ukrainę". - To nieprawda. Mołdawia nie przepuszcza przez swoje terytorium żadnych wojennych ładunków. Nawet mundurów czy kamizelek kuloodpornych - mówi TVN24+ Anatol Salaru, mołdawski minister obrony w latach 2015-2016.

Pozostało 84% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego Mołdawia znalazła się na celowniku władz na Kremlu.
Jaką rolę w strategii Kremla odgrywa separatystyczne Naddniestrze.
Czy Moławia byłaby łatwym celem dla Rosji.
Czytaj także: