Ustawa o rzezi Ormian to "hańba i niesprawiedliwość"

Świat

Aktualizacja:
wikipedia.orgFrancuzi będą karać za negowanie ludobójstwa Ormian

To "hańba i niesprawiedliwość" - tak o przegłosowanej w poniedziałek we Francji ustawie o karaniu osób negujących ludobójstwo Ormian przez Turcję w latach 1915-1917 mówi Ankara.

Ustawa, której projekt przegłosowała w grudniu izba niższa francuskiego parlamentu, zakłada rok więzienia i 45 tys. euro grzywny za każde publiczne negowanie ludobójstwa Ormian. Tekst poparli w głosowaniu zarówno opozycyjni socjaliści jak i większość przedstawicieli rządzącej centroprawicy prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.

Turcja podejmie wszelkie konieczne działania przeciw temu niesprawiedliwemu prawu, które podstawowe ludzkie wartości i zbiorowe sumienie redukuje do zera. oświadczenie tureckiego MSZ

"Hańba i niesprawiedliwość"

Ta ustawa "nie jest dla nas wiążąca; to wielka hańba i niesprawiedliwość wobec Turcji (...). Francja nie ma dla nas szacunku" - powiedział turecki minister sprawiedliwości Sadullah Ergin w telewizji zaraz po uchwaleniu kontrowersyjnej ustawy przez francuski Senat.

"Turcja podejmie wszelkie konieczne działania przeciw temu niesprawiedliwemu prawu, które podstawowe ludzkie wartości i zbiorowe sumienie redukuje do zera" - podało tureckie MSZ w oświadczeniu.

Będzie totalny rozłam?

Ambasador Turcji w Paryżu Tahsin Burcuoglu ostrzegł, że ustawa doprowadzi do "totalnego rozłamu" między krajami. Wśród możliwych działań wymienił stałe odwołanie go z placówki, radykalizację stanowisk stron sporu oraz obniżenie rangi stosunków dyplomatycznych do charge d'affaires, czyli najniższego poziomu.

[ustawa] nie jest dla nas wiążąca; to wielka hańba i niesprawiedliwość wobec Turcji (...). Francja nie ma dla nas szacunku. turecki minister sprawiedliwości Sadullah Ergin

Politycy podzieleni

Jeszcze przed poniedziałkowym głosowaniem Ankara zagroziła, że w odpowiedzi na przyjęcie ustawy przez Senat wprowadzi kolejne sankcje wobec Paryża. Już w końcu grudnia Turcja wstrzymała współpracę polityczną i wojskową z Francją.

Dyskusja nad projektem ustawy wywołała gorące polemiki i emocje, rysując podziały także w łonie partii. Rezolucję wsparł centroprawicowy prezydent Nicolas Sarkozy, ale przeciwnych jej było wielu polityków z tego samego ugrupowania, w tym szef dyplomacji Alain Juppe.

Zwolennicy projektu argumentowali, że ustawa jest aktem dziejowej sprawiedliwości. Ich zdaniem należy karać osoby zaprzeczające tureckim zbrodniom na Ormianach, tak jak karze się we francuskim prawie osoby negujące żydowską Zagładę w czasie II wojny światowej.

Przeciwnicy dowodzili z kolei, że ocenę masakry na Ormianach należy pozostawić historykom, a nie ustawodawcy. Niektórzy wyrażali ponadto opinię, że Francuzi nie powinni ingerować w tę kwestię i że Turcy sami powinni najpierw rozliczyć się z ciemnymi kartami swojej historii. Obawiano się także, że przyjęcie ustawy zdecydowanie pogorszy stosunki francusko-tureckie.

Protesty na ulicach

Batalia o "ormiańską ustawę" toczyła się w ostatnich dniach także na francuskich ulicach. W poniedziałek przed gmachem izby wyższej parlamentu w Paryżu zebrały się w niewielkiej odległości dwa przeciwne obozy Turków i Ormian. Ci pierwsi wykrzykiwali hasła takie jak "Wolność, równość, głupota" czy "Politycy nie mają prawa wymyślać historii". Z kolei przedstawiciel Ormian ocenił, że nowe prawo "będzie chronić pamięć o ofiarach ludobójstwa i zapewni szacunek ich potomkom".

W minioną sobotę przeciw projektowi protestowało na ulicach stolicy Francji około 15 tys. Turków.

Jeszcze przed poniedziałkowym głosowaniem w Senacie Ankara zagroziła, że w odpowiedzi przyjmie kolejne sankcje wobec Paryża. W końcu grudnia, zaraz po głosowaniu w Zgromadzeniu Narodowym w tej sprawie, premier Turcji Recep Tayyip Erdogan wstrzymał współpracę polityczną i wojskową z Francją. Władze tureckie odwołały też na dwa tygodnie swego ambasadora nad Sekwaną.

Paryż liczy się z tym, że w następstwie głosowania w Senacie Ankara odwoła swego przedstawiciela dyplomatycznego we Francji - tym razem na czas nieokreślony - oraz ogłosi szereg sankcji handlowych i gospodarczych.

W 2001 roku Francja przyjęła uchwałę o uznaniu rzezi Ormian na terenie imperium osmańskiego za ludobójstwo, nie przewidując jednak sankcji prawnych za negowanie tej zbrodni. Dotychczas prawo nad Sekwaną przewidywało jedynie kary za negowanie Holokaustu.

Ile ofiar?

Ormianie oraz liczni historycy są zdania, że w wyniku operacji w Anatolii, zaplanowanej przez ówczesne władze Turcji, mogło zginąć nawet 1-1,5 mln ludzi. Ankara utrzymuje, że w Anatolii podczas pierwszej wojny światowej zginęło do 500 tys. Ormian, ale nie byli oni ofiarami eksterminacji, lecz chaosu, w jakim pogrążyło się imperium osmańskie w ostatnich latach istnienia.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: wikipedia.org