Około godziny 12 czasu lokalnego (około godziny 19 w Polsce) w poniedziałek zaalarmowana policja i służby ratunkowe znalazły cztery martwe osoby w jednym z domów. Następnie funkcjonariusze natrafili na 52-letniego Ryana Willisa McFarlanda w pobliżu na ścieżce wzdłuż rzeki Missisipi.
- W trakcie rozmowy mężczyzna odebrał sobie życie. Funkcjonariusze oraz personel ratownictwa medycznego podjęli próbę udzielenia mu pomocy, ale stwierdzono zgon na miejscu - wyjaśnił szef policji w Muscatine Anthony Kies.
Ofiary to prawdopodobnie rodzina sprawcy
Śledczy odnaleźli także zwłoki dwóch kolejnych mężczyzn, którzy zginęli od ran postrzałowych. Władze poinformowały, że jedno ciało odkryto w innym domu mieszkalnym, a drugie w pobliskim lokalu usługowym.
- Po prostu brakuje mi słów - wobec tego aktu zła i tego, co sprawca wyrządził naszej społeczności - cytuje ABC News słowa szefa lokalnej policji.
"Wstępne ustalenia wskazują, że oddanie strzałów miało swoje źródło w sporze rodzinnym. Przypuszcza się, że wszystkie ofiary były członkami rodziny zmarłego podejrzanego" - poinformował Departament Policji w Muscatine.
Według Kiesa podejrzany był wcześniej notowany. Szef policji nie podał jednak szczegółów dotyczących jego przeszłości kryminalnej. Policja nie podała nazwisk ani wieku ofiar. Trwa śledztwo.