"Jak brzmi hasło dzisiejszej rosyjskiej elity? Odpowiedź jest prosta - Wiktoria Bonia"; "Lodołamacz o imieniu Bonia"; "Słowo miesiąca - Bonia" - to tylko niektóre tytuły, które ukazały się na rosyjskich portalach po apelu popularnej influencerki do Władimira Putina.
Wiktoria Bonia zwróciła się do rosyjskiego przywódcy 14 kwietnia w "imieniu narodu". W 19-minutowym nagraniu na Instagramie stwierdziła: "Oni (Rosjanie - red.) mnie o to nie prosili, ale czuję wewnętrznie, że trzeba to zrobić. Dlaczego? Władimirze Władimirowiczu, pana się boją". I dodała: "ludzie się boją, blogerzy się boją, artyści się boją, gubernatorzy się boją". "Myślę, że nie powinniśmy się bać" - oznajmiła. Z dumą zapewniła, że ona "się nie boi". Ubolewała, że między ludźmi i Putinem istnieje "mur", który - jej zdaniem - "powinien zostać zburzony".