Ten strach towarzyszył im od początku agresji zbrojnej Rosji w lutym 2022 roku. Ukraińcy obawiali się, że Władimir Putin wciągnie swojego białoruskiego sojusznika Alaksandra Łukaszenkę w wojnę przeciwko ich krajowi.
- Pamiętam jak dziś przelatujące rosyjskie samoloty, ich złowieszczy hałas. Próbowaliśmy się przed nimi ukryć - wspomina w rozmowie z TVN24+ Hanna, mieszkanka obwodu żytomierskiego, graniczącego z Białorusią. Z białoruskich lotnisk startowały rosyjskie szturmowce i bombowce, które atakowały miasta w pobliskich obwodach w Ukrainie. Oprócz żytomierskiego także czernihowski.
- A potem dowiedzieliśmy się, że na nasze ziemie, z terytorium białoruskiego, wkroczyli żołnierze rosyjscy. Byli od naszego domu zaledwie 50-60 kilometrów. Bardzo się wtedy baliśmy. Myśleliśmy, że nadejdą także białoruscy żołnierze - przyznaje Hanna.
Wojna Putina trwa już piąty rok. Łukaszenka jak dotąd nie przypuścił otwartego ataku na Ukrainę, nie wysłał też przeciwko siłom ukraińskim własnej armii, ale strach i niepewność pozostały.