Sejm odrzucił w czwartek wniosek o odwołanie ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Za odwołaniem ministry głosowało 213 posłów, 238 było przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu.
Koalicja rządząca była praktycznie jednogłośna w głosowaniu. Wyjątkiem jest poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz, który poparł wniosek o wotum nieufności. Swoją decyzję poseł zapowiadał w środę we wpisie na platformie X.
"Odpowiadając na liczne pytania: zagłosuje ZA wotum nieufności dla Pauliny Henning-Kloski z powodów, o których mówię od dawna. NIE idę ani do PiS, ani do Konfederacji i nigdy mnie tam nie znajdziecie. Jeśli taka będzie kolej losu, że przez to będę poza polityką, to trudno. Takie życie" - oznajmił.
Romowicz: honor nie ma swojej ceny
Jeszcze przed czwartkowym głosowaniem nad wnioskiem o odwołanie ministry Romowicz powiedział, że "[w czasie debaty - red.] nie padło nic o tym, jakie będzie podejście do lasów w Bieszczadach, do planów ogólnych gmin, do planów urządzania lasów, do moratorium".
- Czuję, że dla mieszkańców Bieszczad, czyli okręgu, w którym mieszkam, szykuje się trudniejszy okres, a honor nie ma swojej ceny. Ja jutro tam wracam, do miejsca, w którym mieszkam od urodzenia, i chcę chodzić z podniesioną głową, i móc ludziom spojrzeć w oczy - oświadczył poseł. Dodał, że gdyby zagłosował w obronie Hennig-Kloski, "to by się bardzo źle z tym czuł".
W czwartkowym wydaniu programu "Tak jest" TVN24 Bartosz Romowicz przekonywał, że Paulina Hennig-Kloska "do koalicji go nie zapisywała, ani nie wypisze".
- Ja popieram ten rząd, uważam, że to jest dobry rząd, uważam, że pan premier Donald Tusk jest dobrym premierem. Natomiast co do pracy pani minister, w zakresie mojego okręgu, w zakresie tego, gdzie ja mieszkam, gdzie są moi wyborcy, i nie tylko wyborcy, ale także inni mieszkańcy, mam szereg uwag, o których mówię od dwóch lat - podkreślił poseł w TVN24.
Te uwagi - jak tłumaczył - dotyczą tworzenia przez nią "pozaustawowych" form ochrony przyrody, które w Bieszczadach uniemożliwiają budowę zatok autobusowych, ścieżek rowerowych i chodników.
Wniosek a napięcia w koalicji rządzącej
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Hennig-Kloski wpłynął do Sejmu 27 marca. Podpisało się pod nim ponad 80 posłów, przede wszystkim z PiS i Konfederacji. Jego autorzy ocenili, że dotychczasowe działania kierownictwa resortu wskazują na "poważne braki kompetencyjne, liczne błędy w procesie legislacyjnym oraz decyzje podejmowane w sposób chaotyczny i pozbawiony odpowiedzialnej analizy skutków społecznych i gospodarczych".
Próba odwołania Hennig-Kloski nałożyła się na napięcia między klubem Polski 2050 a klubem Centrum. Szefowa MKiŚ parę miesięcy temu przegrała z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz wybory na przewodniczącą Polski 2050 - odeszła z klubu Polski 2050, zakładając klub Centrum. Niektórzy posłowie Polski 2050 nie wykluczali głosowania za jej odwołaniem.
Stanowisko Polski 2050
Pełczyńska-Nałęcz przekazała w czwartek przed rozpoczęciem obrad, że jej ugrupowanie da ostrożny kredyt zaufania Hennig-Klosce oraz minister zdrowia Jolancie Sobierańskiej-Grendzie i zagłosuje za odrzuceniem obu wniosków o wotum nieufności.
Przypomniała, że jej ugrupowanie oczekiwało, by szefowe obu resortów spotkały się z klubem parlamentarnym Polska 2050 i porozmawiały. - Przyszła minister zdrowia, porozmawialiśmy, usłyszeliśmy określone zobowiązania, ale też informacje. Potem po pewnej zwłoce i perturbacjach przyszła też minister klimatu. Usłyszeliśmy dwa konkretne zobowiązania, na których nam zależało - oświadczyła szefowa Polski 2050.
Te zobowiązania, o których powiedziała, to "rozliczenie znacznej części 'Czystego Powietrza' już do połowy maja" i - włączenie we wrześniu "małpek" do systemu kaucyjnego. - To, czego oczekiwaliśmy, stało się - zakończyła.
O tych ustaleniach Pełczyńska-Nałęcz napisała po spotkaniu jeszcze w środę na platformie X. Wówczas ostro skrytykowała to Hennig-Kloska. "O małpkach mówiłam publicznie wiele razy, więc to żadna nowość i nie jest to decyzja podjęta pod wpływem wczorajszej rozmowy. Nie biegnij więc po medal" - oznajmiła.