- Badania naukowców z Polski i Czech wykazały, że po pandemii młodzież jest mniej aktywna fizycznie i gorzej ocenia swoje samopoczucie.
- Wyniki wskazują, że uczestnictwo w zorganizowanych formach aktywności fizycznej sprzyja lepszemu samopoczuciu uczniów. Co jeszcze może pomóc?
- Eksperci podkreślają, że globalny kryzys aktywności fizycznej pogłębia się, a uniwersalne programy promocji ruchu są niewystarczające.
- W Polsce narasta problem nadwagi i otyłości wśród dzieci. Jakie są przyczyny?
Polsko-czeski zespół naukowców (z Akademii Wychowania Fizycznego im. J. Kukuczki w Katowicach i Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu) prowadzi badania dotyczące aktywności dzieci i młodzieży od lat 90. ubiegłego wieku. Tym razem badacze, wraz ze wsparciem Uniwersytetu WSB Merito, postanowili odpowiedzieć na pytanie, jak zmieniły się związki między aktywnością fizyczną uczniów a ich samopoczuciem (kondycją psychiczną) - przed i po pandemii COVID-19. Wyniki opublikowano w czasopiśmie "Healthcare" - przekazał Mateusz Lipka, rzecznik prasowy Uniwersytetu WSB Merito Chorzów.
Mniej ruchu po pandemii
Po pandemii młodzież jest mniej aktywna fizycznie, szczególnie rzadziej chodzi pieszo lub wybiera aktywny dojazd do szkoły - wynika z badania naukowców z Polski i Czech. Ich analizy wskazują również na pogorszenie dobrostanu psychicznego zarówno u chłopców, jak i dziewcząt.
W badaniu wzięło udział 1001 uczniów szkół średnich z Polski i Czech (430 chłopców i 571 dziewczyn z 22 placówek). Były to badania przekrojowe, porównujące dwa okresy: przed i po pandemii (czyli po powrocie do nauki stacjonarnej).
Pogorszenie samopoczucia
W ocenie badaczy najbardziej widoczne zmiany dotyczą codziennego ruchu związanego ze szkołą. Jak bowiem wynika z analiz, po pandemii spadł poziom tzw. aktywnego transportu, czyli chodzenia lub dojeżdżania do szkoły w sposób wymagający wysiłku fizycznego (np. na rowerze). Wśród chłopców odsetek ten zmniejszył się z 67 proc. do 44 proc., a wśród dziewczyn - z 61 proc. do 44 proc.
Równolegle pogorszył się dobrostan psychiczny młodzieży. Średni wynik w skali WHO-5, mierzącej m.in. nastrój, poziom energii i ogólne zadowolenie z życia, spadł u chłopców z 15,5 do 13,9 punktów, a u dziewczyn - z 12,4 do 11,1.
Nielubiany WF
Innym wnioskiem jest także rola zorganizowanej aktywności fizycznej. Jak podali badacze, uczestnictwo w treningach czy zajęciach sportowych zwiększa szanse na osiąganie zalecanego poziomu ruchu i jednocześnie wiąże się z wyższym poziomem dobrostanu, zarówno przed pandemią, jak i po niej.
Badanie pokazuje również pogorszenie nastawienia młodzieży do aktywności fizycznej i zajęć wychowania fizycznego. Po pandemii pozytywny stosunek do aktywności fizycznej deklaruje 51 proc. chłopców i 36 proc. dziewczyn. W przypadku lekcji WF spadki są jeszcze większe, do 36 proc. u chłopców i 15 proc. u dziewczyn.
Globalny kryzys aktywności fizycznej
W ocenie dr. Mateusza Ziemby z Uniwersytetu WSB Merito, jednego ze współautorów publikacji, wyniki - pokazujące, że większość nastolatków nie osiąga zalecanego minimum codziennej umiarkowanej lub intensywnej aktywności fizycznej, a okres pandemii dodatkowo pogłębił już wcześniej istniejące negatywne - wpisują się w globalnie obserwowany kryzys aktywności fizycznej, opisywany zarówno w raportach WHO, jak i w licznych badaniach.
- Spadek aktywności fizycznej jest ściśle związany ze wzrostem zachowań sedentarnych (czynności wykonywanych w pozycji siedzącej lub leżącej, red.), cyfryzacją, zmianą sposobów spędzania czasu wolnego. Badania pokazują, że okres adolescencji (14-16 lat) jest momentem krytycznym - to właśnie wtedy młodzi ludzie zaczynają samodzielnie decydować o swoim stylu życia, a wykształcone nawyki bardzo często utrwalają się w dorosłości - przekazał badacz.
Ponadto, jak podkreślił, wyniki wskazują, że uniwersalne, niesprofilowane programy promocji aktywności fizycznej są niewystarczające. - Przyszły rozwój działań powinien iść w kierunku zindywidualizowanych strategii, uwzględniających różnice płciowe, motywy, bariery oraz strukturę dnia młodzieży (przed szkołą, w szkole, po zajęciach). Nasze wyniki sugerują, że kluczowe znaczenie będzie miało rozwijanie elastycznych form zorganizowanej aktywności, możliwej do regularnej realizacji, oraz lepsze wykorzystanie narzędzi cyfrowych do monitorowania 24-godzinnych wzorców zachowań - dodał.
Plaga otyłości wśród dzieci
Jak pisaliśmy niedawno w tvn24.pl, prawie 40 proc. dzieci w trzeciej klasie szkoły podstawowej ma nadwagę lub otyłość. Potwierdzają to wyniki wieloletnich badań populacyjnych, przedstawione podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych przez kierowniczkę Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży. Dr Anna Dzielska wskazała, że analiza obejmuje zarówno najmłodsze dzieci w wieku wczesnoszkolnym, jak i młodzież.
Z badania COSI (Childhood Obesity Surveillance Initiative), prowadzonego we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia, wynika, że problem nadmiernej masy ciała wśród dzieci w Polsce jest znaczący. - W trzeciej klasie szkoły podstawowej nadwagę lub otyłość ma prawie 40 proc. dzieci, dokładnie 36,5 proc. W pierwszej klasie dotyczy to 27,5 proc., co pokazuje, że częstość występowania występowania rośnie wraz z wiekiem - mówiła dr Dzielska.
Według ekspertki problem częściej dotyczy chłopców. U około 20 proc. z nich wskaźniki masy ciała wskazują już na otyłość, a nie jedynie nadwagę. W ramach badań prowadzono obserwację długoterminową około 600 dzieci, u których, za zgodą rodziców, wykonano badania genetyczne, by ocenić znaczenie czynników dziedzicznych w rozwoju otyłości. Wśród dzieci z nadwagą i otyłością niecałe 7 proc. miało potencjalnie patogenne warianty genetyczne związane z tym problemem, a prawie 20 proc. warianty o niepewnym znaczeniu - wyjaśniła badaczka. Analiza objęła także poziom cholesterolu u dzieci. Podwyższony cholesterol całkowity stwierdzono u około połowy uczestników badania. Jedynie w około 3 proc. przypadków stwierdzono genetyczne podłoże hipercholesterolemii
O tym, że co trzecie dziecko w Polsce ma nadmierną masę ciała, a problem otyłości narasta z roku na rok, pisaliśmy już w tvn24.pl. - Polska znajduje się w europejskiej czołówce pod względem tempa pogłębiania się problemu nadwagi i otyłości wśród dzieci. W badanej populacji dzieci w wieku siedmiu-dziewięciu lat problem dotyczy już odsetka około 33 procent - wskazywał w marcu lekarz Jędrzej Nowaczyk z Kliniki Diabetologii Dziecięcej i Pediatrii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (UCK WUM).
Dlaczego tak się dzieje? - Przyczyn jest wiele, ale główna to tak zwane środowisko obesogenne, w jakim żyjemy. Jesteśmy otoczeni wysokoprzetworzoną, kuszącą żywnością. Wpływ mają też reklamy - komentowała w rozmowie z tvn24.pl lekarz Anna Sankowska-Dobrowolska.
Zbyt mało ruchu i snu
Anna Sankowska-Dobrowolska wskazała również na brak ruchu jako kolejny czynnik przyczyniający się do otyłości dzieci. - Kiedyś dzieci spędzały większość czasu w aktywności fizycznej. Dziś zamiast tego mają telefony, gry i urządzenia, które ograniczają ruch. A dorośli, często prowadzący siedzący tryb pracy, również stanowią dla nich wzór. To wszystko razem tworzy środowisko sprzyjające przybieraniu na wadze - mówiła lekarka.
W badaniach ankietowych około 80 proc. rodziców deklarowało, że ich dzieci spełniają rekomendacje WHO (dotyczące minimum 60 minut umiarkowanego lub intensywnego ruchu dziennie). Jednak dane z akcelerometrów pokazały, że rzeczywista aktywność jest niższa - tylko około 45 proc. ośmiolatków spełnia te zalecenia. Aktywność częściej osiąga zalecany poziom w dni szkolne niż w weekendy, co dr Dzielska wiąże z obowiązkowymi zajęciami WF.
Problem dotyczy również snu. Choć około 80 proc. rodziców uważa, że dzieci śpią co najmniej dziewięć godzin na dobę, pomiary pokazują, że rzeczywisty czas snu jest krótszy i często przerywany. Średni czas snu zbliża się do dziewięciu godzin, jednak około półtorej godziny stanowią okresy czuwania.