Twierdzi, że strzelał w obronie koniecznej. Z aresztu nie wyjdzie

Protest pod sądem
Na osiedlu padły strzały, nie żyje mężczyzna
Źródło: TVN24
Sąd Okręgowy w Świdnicy utrzymał w czwartek areszt dla Borysa B., podejrzanego o zastrzelenie 10 kwietnia w Bystrzycy Kłodzkiej 26-letniego mężczyzny. Twierdzi on, że działał w obronie koniecznej. Przed sądem odbyła się pikieta osób domagających się jego zwolnienia z aresztu.

Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy sędzia Agnieszka Połyniak powiedziała, że sąd nie uwzględnił zażaleń złożonych przez trzech obrońców Borysa B. i utrzymał dwumiesięczny areszt dla niego.

- Z podstawy stosowania aresztu został jedynie wyeliminowany zapis o obawie matactwa - dodała sędzia.

Pikieta przed sądem

W czwartek przed świdnickim sądem odbyła się pikieta osób wyrażających poparcie dla Borysa B. Jej uczestnicy chodzili z czerwonymi balonami, skandując: "Murem za Borysem, murem za Borysem".

Podnosili, że działał on w obronie koniecznej, a obywatele "mają prawo do obrony swojego zdrowia i życia".

- Państwo nie powinno ograniczać tego prawa czy też kwalifikować obrony koniecznej, jako zarzutu zabójstwa - mówił dziennikarzom Artur Chabło, jeden z organizatorów manifestacji. Podkreślił, że pierwszym krokiem powinno być zwolnienie B. z aresztu. - Powinien odpowiadać przed sądem z wolnej stopy - dodał.

ZOBACZ TAKŻE: Co wydarzyło się w Bystrzycy Kłodzkiej? Mieszkańcy nie czują się bezpieczni.

Klatka kluczowa-400257
"Borys B. miał prawo się bronić"
Źródło: TVN24

Obrona: miał prawo się bronić

Obrończyni Borysa B., adwokat Małgorzata Dziewońska podkreśliła, że 10 kwietnia miał on prawo się bronić.

- Miał prawo odpierać bezpośredni, bezprawny atak na swoje życie i zdrowie. Naszym zdaniem działał w obronie koniecznej - mówiła mecenas po zakończeniu posiedzenia w świdnickim sądzie.

Tragedia w Bystrzycy Kłodzkiej

Wydarzenia, których finałem była śmierć 26-letniego mężczyzny w wyniku ran postrzałowych, rozegrały się 10 kwietnia późnym wieczorem w Bystrzycy Kłodzkiej.

Według relacji prokuratury trzech młodych mężczyzn, będąc pod wpływem alkoholu, zaczepiało przechodniów na jednym z bystrzyckich osiedli.

- Byli agresywni. Spotkali mężczyznę, który spacerował z psem. Doszło między nimi do awantury, ale się rozstali. Mężczyzna wrócił do domu, zostawił psa, wziął karabinek automatyczny, wyszedł z domu i ponownie spotkał tych trzech mężczyzn - relacjonował wcześniej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prokurator Mariusz Pindera.

Znów doszło do kłótni. Mężczyzna oddał strzał ostrzegawczy, a później oddał kolejne strzały w kierunku 26-latka, który zginął na miejscu. Pozostali dwaj uciekli. Później wrócili na miejsce zdarzenia. Zgłosili się na policję w niedzielę, po wytrzeźwieniu, jako świadkowie.

Początkowo prokurator Pindera przekazywał, że mężczyzna, który strzelał, sam zgłosił się na policję, ale później uściślił, że jedynie zadzwonił do "znajomego policjanta, informując go o zdarzeniu".

- Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Miał przy sobie większą sumę pieniędzy i spakowane rzeczy osobiste oraz paszport - mówił prokurator.

Mężczyzna legalnie posiadał broń. Jest instruktorem strzelectwa.

Sąd Rejonowy w Kłodzku 13 kwietnia zdecydował o aresztowaniu 26-latka na dwa miesiące. Po postawieniu zarzutów zabójstwa z zamiarem bezpośrednim podejrzany nie przyznał się do winy. Twierdzi, że działał w obronie koniecznej.

W czwartek w Bystrzycy Kłodzkiej ma się odbyć marsz pod hasłem "Bezpieczna Bystrzyca".

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: