- To nie do zniesienia, że amerykański prezydent kwestionuje zaangażowanie żołnierzy sojuszniczych w Afganistanie - oświadczyła Mette Frederiksen. Premierka Danii dodała, że jej kraj jest jednym z tych, które poniosły w Afganistanie największe straty w przeliczeniu na mieszkańca.
Szefowa duńskiego rządu wyraziła też solidarność ze stanowiskiem Duńskiego Stowarzyszenia Weteranów, które w specjalnym oświadczeniu podkreśliło, że "Dania zawsze stała po stronie Stanów Zjednoczonych" i reagowała "na wezwania do działania w strefach kryzysowych na całym świecie, gdy Stany Zjednoczone o to prosiły".
Weterani przejdą ulicami Kopenhagi
"Nie mamy na to słów" - napisali w stanowisku duńscy weterani, którzy zapowiedzieli, że w sobotę 31 stycznia przejdą ulicami Kopenhagi w "cichym marszu protestu przeciwko atakom Trumpa".
Według duńskich sił zbrojnych w Afganistanie zginęło 44 żołnierzy z tego kraju: 37 poniosło śmierć w akcji, a siedmiu zmarło w wyniku chorób, wypadków lub innych obrażeń.
W czwartkowym wywiadzie dla Fox News prezydent USA skrytykował państwa członkowskie NATO za postawę ich żołnierzy podczas 20-letniego konfliktu w Afganistanie. Stwierdził między innymi, że "pozostawali trochę z tyłu, trochę z daleka od linii frontu". Słowa te spotkały się z bardzo krytyczną reakcją ze strony krajów zaangażowanych w afgańską misję NATO.
Do słów amerykańskiego przywódcy odnosili się też w TVN24 weterani wojny w Afganistanie i inni wojskowi.
Autorka/Autor: mjz/lulu
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/MADS CLAUS RASMUSSEN