Wieczorem 2 marca Wiesław G. pojechał po swoją żonę Elżbietę. Zaparkował na placu obok placówki medycznej przy Al. Wojska Polskiego w Ostrołęce. Siedział w samochodzie i czekał na żonę, która kończyła pracę.
"Nagle do auta wsiadł mężczyzna i zamknął drzwi. Trzymał w prawej dłoni siekierę i kierował ją ostrzem w stronę kierowcy. Złapał lewą ręką za kluczki, które były w stacyjce pojazdu i zażądał, by ten natychmiast opuścił pojazd. Doszło do szarpaniny. Zauważyła to żona Wiesława G., która zbliżała się do samochodu. Ruszyła mężowi z pomocą. Małżeństwu udało się obezwładnić podejrzanego i odebrać mu niebezpieczne narzędzie. Ten wybiegł z pojazdu i oddalił się z miejsca zdarzenia" - opisuje w komunikacie Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
Siekierę miał. Twierdzi, że nie groził
Małżeństwo poinformowało o zdarzeniu dyżurnego policji w Ostrołęce, a ten skierował na miejsce patrole. Po około 10 minutach od zgłoszenia, mężczyzna odpowiadający opisowi przekazanemu przez pokrzywdzonych, został odnaleziony i zatrzymany kilkaset metrów od miejsca rozboju.
"Przesłuchany w charakterze podejrzanego Bogdan L. przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że wsiadł do samochodu, w którym był Wiesław G. i zażądał opuszczenia przez niego samochodu. Zaprzeczył jednak, by kierował jakiekolwiek groźby czy też, by groził użyciem siekiery, którą - jak podał - 'trzymał pomiędzy nogami'. Wyjaśnił też, że ukradł ją z nieznanej mu posesji. Wsiadając do auta znajdował się pod wpływem mefedronu, który zażywał z rana" - dodaje prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz.
Na wniosek prokuratora rejonowego w Ostrołęce, sąd zastosował wobec podejrzanego Bogdana L. tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Grozi mu od trzech do 20 lat pozbawienia wolności.
Autorka/Autor: pop
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock