Na konferencję prezesa NBP zostały wpuszczone tylko wybrane media. TVN24 nie zostało zaproszone.
- Występuje bardzo pilna potrzeba finansowania zbrojeń w Polsce. Musimy mieć bardzo silną armię w ciągu trzech lat - powiedział prezes NBP podczas środowej konferencji prasowej w sprawie programu SAFE.
- Narodowy Bank Polski, jako bank centralny, jest odpowiedzialny za przechowywanie i zarządzanie polskimi rezerwami złota. Złoto, tak jak inne aktywa rezerwowe, jest przeznaczone na realizacji zadań realizowanych w interesie publicznym powierzonych bankom - dodał.
Prezes NBP o zakupach złota
- Na koniec lutego 2022 roku dysponowaliśmy rezerwami dewizowymi w sumie o równowartości ponad biliona złotych. W tym złoto stanowi równowartość około 340 miliardów złotych. Mamy złota w rezerwach o wartości rynkowej około 340 miliardów złotych. Nasze zasoby złota wzrosły w ostatnich latach z 200 ton do 570 ton - mówił szef NBP.
Prezes NBP wyjaśnił, że decyzję o tym podjął po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. - Uświadomiłem sobie, że jedyne, co możemy zrobić na wielką skalę, to radykalne, szybkie zwiększenie zasobów złota. Jak Państwo widzą, od agresji rosyjskiej do dzisiaj ilość tego złota radykalnie wzrosła. Obecnie mamy 570 ton, z tego miejsca to stwierdzam. Nie 550, jak się powtarza, ale już 570. Cały czas kupujemy złoto, aż osiągniemy pułap 700 ton - zaznaczył Glapiński.
Prezes NBP wyjaśnił, że złoto jest przechowywane w trzech lokalizacjach. Jak podkreślił, "podstawowa zasada jest, żeby ryzyko rozłożyć na różne części i zarząd zdecydował, że po jednej trzeciej, mniej więcej, będzie to złoto przetrzymywane w Londynie, w Nowym Jorku i w Warszawie".
- Poleciłem, już kilka miesięcy temu (...) projekt uchwały zarządu, że sprowadzamy kolejne duże ilości złota do Polski, nie łamiąc zasady rozrzucenia złota w trzech miejscach (Polska, Londyn, Nowy Jork - przyp. red.). Wyjątkowo dużo nagromadziło się w Londynie. Idziemy w kierunku 700 ton, więc sprowadzimy dużą partię złota do Polski. Docelowo ono będzie w budynku, który jest budowany (…), gdzie będzie najnowocześniejszy skarbiec (przy Pl. Powstańców Warszawy w Warszawie - przyp. red.) - dodał prezes NBP.
197 miliardów niezrealizowanych przychodów
Glapiński odniósł się do dyskusji wokół zysków banku centralnego w ostatnich latach. - Zysk się pojawi, jak złoty jest słaby i zysku nie ma, jak złoty jest mocny. To jest za dużo, żeby coś zrozumieć. Zysk w ogóle nie jest parametrem, w którym bank bierze pod uwagę swoje działania. To nie jest korporacja, to nie jest pracownia butów, to nie jest produkcja swetrów. My nie pracujemy, żeby był zysk. Tu się przytaczają jakieś całe wielkie wywody na ten temat, że bank źle gospodarował. No ma mocny złoty. Mocny złoty ma swoje zalety, ma swoje też wady - mówił szef NBP.
- Nie przewidywaliśmy, że złoto aż tak zdrożeje. I że aż tak wielkie będą tak zwane niezrealizowane przychody z ceny złota. (...) To jest w tej chwili jakieś 197 miliardów złotych. To jest uboczny skutek tego, że kupiliśmy tak dużo złota i tego, że złoto tak zdrożało - powiedział prezes banku centralnego.
Glapiński zwrócił uwagę, że kwota 197 miliardów "niezrealizowanych przychodów" wynika ze wzrostu wartości złota w rezerwach NBP, ponad cenę jego zakupu.
- W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani społeczeństwo. To się wlicza w kapitał banku - podkreślił prezes.
Glapiński zauważył, że zgodnie z ustawą NBP stosuje takie same zasady rachunkowości jak Europejski Bank Centralny, "tak, jakbyśmy mieli euro".
- Oznacza to między innymi, że jeśli kupimy waluty obce, dolary, euro, papiery wartościowe albo złoto i będziemy je trzymać, to wzrost wartości tych elementów pokazujemy w kapitale banku, a nie w wyniku finansowym. To nie wchodzi w zysk - zauważył.
Szef NBP podkreślił, że decyzje dotyczące handlu złotem czy walutami obcymi mieszczą się w obecnym mandacie prawnym instytucji i nie wymagają żadnych zmian w przepisach. Zapewnił, że wszelkie planowane operacje finansowe są standardowymi działaniami biznesowymi, a nie sztucznymi zabiegami księgowymi.
- Zarząd NBP jest wyposażony w odpowiednie uprawnienia i może podejmować decyzje dotyczące zarządzania aktywami rezerwowymi całkowicie autonomicznie, nie musi nikogo pytać o zgodę - powiedział Glapiński.
Podkreślił, że taka konstrukcja wynika z zasady niezależności banku centralnego obowiązującej w europejskim porządku prawnym. Jak zaznaczył, rezerwy walutowe są zasobem państwowym, jednak znajdują się w wyłącznym zarządzie banku centralnego.
Glapiński: nie ma zainteresowania tą sprawą
Szef NBP podkreślił, że jego wcześniejsze propozycje dotyczące wykorzystania rezerw złota nie spotkały się z większym zainteresowaniem. Zwrócił uwagę, że być może "to zły moment", ale kiedyś przyjdzie odpowiedni czas na takie działania.
Podkreślił, że nie chodzi o "zwykły zysk banku", lecz "nadzwyczajną, jednorazową okazję historyczną, że się nagromadziła ta niezrealizowana wartość".
- To musi być wykorzystane w celu narodowym, budowy, uzyskaniu tej trwałej pozycji niezależnej Polski, budowy silnej armii. Nie ma za dużo pieniędzy, które na ten cel mogą pójść, nie nakłada się podatków wojennych ani pożyczek nie zaciąga nic, tu może taka suma być skierowana, bez żadnych ubocznych skutków. Można by co roku tyle generować środków dzięki tym rezerwom złota, ile by było potrzeba, by nie zakłócało normalnego funkcjonowania gospodarki i finansów, ale nie ma, powtarzam, zainteresowania tym - mówił.
Zaznaczył, że środki te powinny być wykorzystane w celach narodowych, szczególnie na "budowę silnej armii", ponieważ, jak stwierdził, "nie ma za dużo pieniędzy, które na ten cel mogą pójść". Dodał, że takie rozwiązanie nie wymagałoby nowych podatków ani pożyczek, a jednocześnie "nie zakłócałoby normalnego funkcjonowania gospodarki i finansów".
Podkreślił również brak zainteresowania tym pomysłem i odniósł się do propozycji prezydenta dotyczącej zmiany statusu Funduszu Wspierania Sił Zbrojnych. Jak zaznaczył, chodzi o to, by "zysk banku w całości szedł właśnie do tego funduszu" i żeby fundusz był "zagwarantowany w stu procentach, że to idzie na siły zbrojne, a nie jest podkradane na inne cele".
- Trochę te rozmowy były trudne, to znaczy ja w nich nie uczestniczyłem jako strona, ale słuchałem. Były trudne, ale na końcu udało mi się jeszcze z panem premierem uzgodnić, że rozpocznę spotkania robocze z ministrem finansów, z ministrem obrony narodowej, z wicepremierem, żeby wymieniać informacje, przygotowywać jakieś forum, w miejscu współpracy może się coś da z tego programu ocalić - stwierdził Glapiński.
Możliwość weta wobec unijnego SAFE
Ustawę wdrażającą unijny program SAFE uchwalił parlament, a dokument trafił już na biurko prezydenta Karola Nawrockiego, który jak dotąd oficjalnie nie ogłosił swojej decyzji. We wtorek, przed posiedzeniem rządu, premier Donald Tusk poinformował, że według jego wiedzy prezydent postanowił zawetować ustawę dotyczącą programu SAFE.
Autorka/Autor: Bartłomiej Ciepielewski/ams
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: NBP