Politycy Kongresu za "ludobójstwem Ormian"

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Ormianie mówią o ludobójstwie, Turcy nie chcą się przyznać

Na nic zdały się naciski Białego Domu. Komisja Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów przyjęła rezolucję nazywającą masakrę Ormian z 1915 r. "ludobójstwem". W odpowiedzi Turcja odwołała z Waszyngtonu swojego ambasadora.

W rezolucji - niewiążącej prawnie - kongresmeni wezwali prezydenta Baracka Obamę, aby w stosunkach z Turcją brał pod uwagę masakrę sprzed wieku. Głosowanie okazało się wyrównane - za rezolucją było 23 kongresmenów, przeciwko 22.

Podczas pierwszej wojny światowej z rąk Turków zginęło ok. 1,5 mln Ormian. Turcy przyznają, że tragedia miała miejsce - chociaż liczba ofiar jest dyskusyjna - ale nie uważają jej za planowe ludobójstwo osmańskiego jeszcze rządu.

Ormianie, co oczywiste, są innego zdania i nakłaniają poszczególne państwa do uznania masakry za ludobójstwo. Polska uczyniła to jednogłośną uchwałą sejmową w kwietniu 2005 r.

Do tej pory, mimo mocnego ormiańskiego lobbingu, stanowczego i ostatecznego głosu w tej sprawie nie zajęli Amerykanie w obawie o relacje z Turcją, ważnym sojusznikiem z NATO. Gdy w 2007 r. ta sama komisja Izby Reprezentantów przyjęła podobną rezolucję - republikańskiej administracji George'a Busha udało się jednak nakłonić całą Izbę, by wstrzymała się z jej uchwalaniem - Ankara zareagowała odwołaniem ambasadora z Waszyngtonu.

Turcja "otwarta na wszystkie opcje"

Teraz postąpiła tak samo. Premier Recep Tayyip Erdogan odwołał ambasadora do Turcji na konsultacje.

Spełniła się tym samym zapowiedź cytowanego wcześniej przez agencję Reutera wysokiej rangi tureckiego polityka, który jeszcze przed głosowaniem oznajmił, że Turcja jest "otwarta na wszystkie opcje". Turcy bronią się też, że w 2010 r. sytuacja jest diametralnie różna od tej w 2007 r.

Turcja powzięła bowiem w ubiegłym roku próbę normalizacji stosunków z Armenią. Podpisano nawet odpowiedni dwustronny protokół, ale nadal czeka on na ratyfikację obydwu parlamentów, co nie jest takie pewne.

Biały Dom chce dobrych stosunków

Rezolucji Kongresu starał się zapobiec amerykański rząd. W środę prezydent Obama rozmawiał ze swoim tureckim odpowiednikiem Abdullahem Gulem. Biały Dom wezwał zaś kongresmenów, by powstrzymali się od przyjmowania rezolucji w Komisji.

Jak powiedział jednak rzecznik Białego Domu Mike Hammer, sekretarz stanu Hillary Clinton rozmawiała w środę z demokratycznym przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Izby Howardem Bermanem i starała się go nakłonić, by głosowanie wstrzymano.

- Jesteśmy na etapie, gdy amerykańsko-tureckie więzy potrzebują maksimum współpracy. Każdy powinien wziąć pod uwagę wagę amerykańsko-tureckich stosunków dla regionalnego i globalnego bezpieczeństwa - oznajmił w czwartek szef tureckiej dyplomacji Ahmet Davutoglu.

Źródło: reuters, pap