"Projekt Czarnek jest skończony, wkrótce zostanie wygaszony" - miał powiedzieć "Rzeczpospolitej" ważny polityk PiS. Były minister edukacji jest kandydatem partii na premiera od marca. Miał poszerzać elektorat PiS, ale poparcie dla ugrupowania w sondażach nie rośnie, a spada. Po odejściu Mateusza Morawieckiego partia Jarosława Kaczyńskiego uzyskała w jednym z badań 17,2 procent głosów, co nie tylko uniemożliwia samodzielne rządy, ale może też utrudnić pozycję PiS jako ewentualnego koalicjanta.
Co z efektem Czarnka? "Nie dowiózł"
Według jednego z rozmówców "Rzeczpospolitej" z PiS, Czarnek "nie dowiózł", a "ośmieszyły" go między innymi wypowiedzi o panelach fotowoltaicznych. - Nie mamy żadnych OZE, sr-OZE. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel - grzmiał poseł PiS już w pierwszym przemówieniu jako kandydat partii na premiera.
Okazało się, że Czarnek sam ma zamontowane panele fotowoltaiczne. Później tłumaczył, że ma zamiar je zdemontować.
- PiS miało mieć dwa płuca, Mateusza Morawieckiego i Przemysława Czarnka, ale oba wysiadły - powiedział "Rzeczpospolitej" polityk z otoczenia Kaczyńskiego.
Na kogo postawi Jarosław Kaczyński?
A kto miałby zastąpić Czarnka jako kandydat PiS? Prezes Jarosław Kaczyński może zdecydować pomiędzy europosłem Tobiaszem Bocheńskim a szefem kancelarii prezydenta Zbigniewem Boguckim - twierdzi "Rzeczpospolita". Zaznacza jednak, że Bocheński jest oceniany w partii "dużo gorzej" i jako "mało wyrazisty". Z kolei w przypadku prezydenckiego ministra zgodę musiałby wyrazić Karol Nawrocki.
Po godzinie 12 prezes PiS zdementował doniesienia w sprawie zmiany kandydata na premiera. Jak podkreślił, od ponad 35 lat "nasze środowisko polityczne było obiektem ataków opartych na kłamstwach, manipulacjach i insynuacjach".
"Przykre jednak jest to, że dzisiaj te ataki wychodzą od ludzi, którzy jeszcze do niedawna udawali, że chcą być w PiS, a podjęli decyzję o rozłamie" - zasugerował Kaczyński we wpisie na X.
Rozłam w PiS i co dalej? "Nie warto palić mostów"
Z ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika, że współpraca Kaczyńskiego i byłego premiera Mateusza Morawieckiego w przyszłości wcale nie jest jeszcze przekreślona. Jeden z parlamentarzystów PiS wskazał, że w tej kwestii zadziała "pragmatyzm" i "żadne mosty nie zostały spalone".
Zdaniem Piotra Muellera, europosła Rozwoju Plus, w PiS nastąpiła "suwpolizacja". Tak polityk ocenia wpływ działaczy byłej Suwerennej Polski na sytuację w ugrupowaniu. Źródło "Rzeczpospolitej" wskazuje też na rolę Patryka Jakiego i przekonuje, że lepszym określeniem byłaby "jakizacja".
Według rozmówcy "Rzeczpospolitej" to właśnie europoseł z otoczenia Zbigniewa Ziobry nie widzi miejsca dla Morawieckiego na prawicy i jednocześnie walczy o własną pozycję. - Poza Patrykiem i kilkoma jego ludźmi w PiS nie ma tak złej krwi wobec Morawieckiego, jak się uważa - przekonywał.
Inny polityk z otoczenia Kaczyńskiego także stoi przy stanowisku, że z Morawieckim "nie warto palić mostów", bo jeśli były premier "wskoczy na sondażową falę", to "będzie trzeba usiąść do rozmów". Według polityka ewentualny wzrost dla Rozwoju Plus mógłby wynikać z częściowego przejęcia elektoratu koalicji rządzącej, PiS-u, a także przyciągnięcia niezdecydowanych wyborców.