Wtorek to ostatni dzień zawieszenia broni w wojnie USA i Izraela z Iranem. We wtorek po godzinie 22 czasu polskiego Donald Trump ogłosił, że przedłuża zawieszenie broni "do czasu zakończenia negocjacji". Zapowiedział jednak utrzymanie blokady irańskich portów.
W stolicy Pakistanu, Islamabadzie, miały się odbyć negocjacje stron konfliktu. Na razie jednak nie ma potwierdzenia, że faktycznie do nich dojdzie.
"Wciąż oczekujemy na oficjalne potwierdzenie przyjazdu strony irańskiej do Islamabadu na rozmowy z USA" - przekazał we wtorek na platformie X minister informacji Pakistanu Attaullah Tarar.
Nie wiadomo również, kiedy wiceprezydent USA J.D. Vance wyruszy do Pakistanu na rozmowy z Irańczykami. Wcześniej zapowiadano jego wylot na wtorkowy poranek. Jednak wieczorem czasu polskiego media w USA podały, że te plany uległy zmianie.
Lot "wstrzymany, ale nie odwołany"
Amerykański dziennik "The New York Times", powołując się na przedstawiciela władz USA, przekazał, że wylot Vance'a został wstrzymany, bo Teheran nie odpowiedział na amerykańskie stanowisko negocjacyjne. Wcześniej stacja CNN podawała, że J.D. Vance we wtorek brał udział w rozmowach w Białym Domu na temat Iranu.
Jak powiedział na antenie TVN24 korespondent "Faktów" TVN w USA, lot Vance'a został "wstrzymany, ale nie odwołany". Według jego informacji administracja amerykańska nałożyła kolejne sankcje na Iran, aby "przykręcić śrubę" reżimowi. Sankcje dotyczą osób i instytucji związanych z przemysłami rakietowym i dronowym.
Iran jest oburzony blokowaniem ich portów i tym, że siły amerykańskie przeprowadziły w nocy z poniedziałku na wtorek abordaż tankowca. Według amerykańskiego Urzędu ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) tankowiec M/T Tifani, który był celem ostatniej amerykańskiej operacji, został objęty sankcjami w związku z tym, że transportował irańską ropę. W niedzielę podobna akcja została przeprowadzona wobec innej jednostki - M/V Touska.
To, że Vance wyruszy do Pakistanu we wtorek rano na czele amerykańskiej delegacji, podawał wcześniej portal Axios. Ponadto według serwisu w USA wciąż też przebywają Steve Witkoff i Jared Kushner, którzy mają razem z wiceprezydentem uczestniczyć w negocjacjach z Irańczykami. Samolot, którym według planu mieli wylecieć rano z Miami do Europy, a następnie do Pakistanu, we wtorek koło południa czasu lokalnego poleciał do Waszyngtonu. Możliwe, że Witkoff i Kushner będą widzieli się z prezydentem Donaldem Trumpem.
Trump jeszcze we wtorek dawał do zrozumienia, że nie chce przedłużać rozejmu. - Nie chcę tego robić. Nie mamy tak dużo czasu - mówił w telewizji CNBC.
- Spodziewam się, że będę bombardować [Iran - red.], ponieważ uważam, że to lepsze podejście - oświadczył prezydent. Dodał, że Amerykanie są gotowi do działania. - Chcę zawrzeć najlepsze porozumienie, nie spieszy mi się - podkreślił Trump. Ocenił też, że Irańczycy nie mają wyjścia i muszą negocjować.
Niejasności wokół rozejmu występowały od początku
USA i Iran ogłosiły 7 kwietnia dwutygodniowe zawieszenie broni, uzgodnione za pośrednictwem Pakistanu, ale już następnego dnia pojawiły się rozbieżności dotyczące jego zakresu. Strona amerykańska utrzymywała, że nie obejmuje ono izraelskiej ofensywy w Libanie, natomiast Iran i Pakistan uznawały, że Liban był częścią porozumienia.
Na początku obowiązywania rozejmu doszło jeszcze do ataków Iranu na państwa Zatoki Perskiej, jednak działania te wkrótce ustały.
Delegacje Stanów Zjednoczonych i Iranu spotkały się 11 kwietnia w stolicy Pakistanu, Islamabadzie. Dzień później negocjacje zakończyły się bez porozumienia. Vance oświadczył, że strona irańska nie była gotowa przyjąć warunków przedstawionych przez USA.
W ocenie niemieckiej gazety "Sueddeutsche Zeitung" Donald Trump "przekazał Vance'owi być może największy bałagan, jaki dotąd stworzył - prawdziwie przegraną sprawę". Ma to wynikać z tego, że wiceprezydent jest niełasce u prezydenta i ma być odsuwany, kiedy w Białym Domu faktycznie zapadają najważniejsze decyzje.
Źródło: PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/MOHAMMED BADRA