Vance jak "smutny błazen dworski". "Znika wtedy, gdy dzieją się rzeczy ważne"

pap_20260317_1TZ
Telefon do Trumpa z wiecu Orbana
Źródło: Reuters
J.D. Vance jest w ostatnim czasie nieobecny, gdy w amerykańskiej administracji dzieją się ważne rzeczy - zauważa "Sueddeutsche Zeitung". Zdaniem gazety, wiceprezydent USA popadł w niełaskę u Donalda Trumpa.

"Sueddeutsche Zeitung" zwraca uwagę, że J.D. Vance'a nie było przy Trumpie, gdy ten ogłaszał pojmanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Obok prezydenta USA stali wtedy sekretarz stanu Marco Rubio, szef Pentagonu Pete Hegseth oraz przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabu generał Dan Caine.

Konferencja Donalda Trumpa po ogłoszeniu pojmania Nicolasa Maduro
Konferencja Donalda Trumpa po ogłoszeniu pojmania Nicolasa Maduro
Źródło: Joe Raedle/Getty Images

"SZ" nazywa to "pierwszym momentem, gdy szersze grono obserwatorów zauważyło nieobecność Vance'a". Choć rok "nie zaczął się dobrze dla amerykańskiego wiceprezydenta", to potem "było tylko gorzej".

Vance nieobecny w ważnych momentach

Wiceprezydenta nie było w poniedziałek w Białym Domu na konferencji prasowej na temat udanej akcji ratunkowej amerykańskiego żołnierza w Iranie - zaznacza dalej niemiecka gazeta. A gdy Trump we wtorek groził Iranowi i pisał na platformie X o "jednym z najważniejszych momentów w długiej i złożonej historii świata", Vance był na Węgrzech.

Także 11 lutego, gdy zgodnie z ustaleniami dziennika "New York Times", w towarzystwie premiera Izraela Benjamina Netanjahu zapadały w Białym Domu decyzje dotyczące amerykańskiego ataku na Iran odbyło się to bez Vance'a. Wiceprezydent przebywał wtedy w Azerbejdżanie.

Vance jak "worek treningowy" i "smutny błazen dworski"

"SZ" nie wyklucza w serii tych nieobecności "głupich zbiegów okoliczności", ale uważa jednocześnie, że "coraz bardziej nasuwa się wrażenie, że Vance zawsze znika właśnie wtedy, gdy dzieją się rzeczy ważne".

Gazeta odnotowuje przy tym, że w Waszyngtonie "coraz więcej osób zauważa, jak często Trump publicznie wyśmiewa swojego zastępcę". "SZ" porównuje w tym kontekście Vance'a do "worka treningowego".

Donald Trump i J.D. Vance
Donald Trump i J.D. Vance
Źródło: PAP/EPA/YURI GRIPAS

Choć urząd wiceprezydenta USA "tradycyjnie uchodzi za podatny na upokorzenia", to Vance wygląda już obecnie jak "smutny błazen dworski" - czytamy dalej w "Sueddeutsche Zeitung". Wiceprezydent może to jednak znieść, bo "przez lata sam się upokarzał, aby niemal dotrzeć na sam szczyt" i "wypierał się swoich przekonań, by zapewnić sobie przychylność przełożonego". Jako przykład na to "SZ" podaje przez lata publicznie wyrażany przez Vance'a sprzeciw wobec wojny z Iranem.

W ocenie "SZ", obarczenie Vance'a zadaniem prowadzenia negocjacji z Iranem można interpretować jako to, że Trump "przekazał Vance'owi być może największy bałagan, jaki dotąd stworzył - prawdziwie przegraną sprawę". "A Vance, który tej wojny nigdy nie chciał, ma teraz wynegocjować coś, co da się sprzedać jako zwycięstwo" - konkluduje gazeta.

OGLĄDAJ: Nie taki niezależny. Trump musi się liczyć z wyborcami i partią
pc

Nie taki niezależny. Trump musi się liczyć z wyborcami i partią

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: