"FAKTY PO FAKTACH"

Mer Lwowa: atak pociskiem Oriesznik był sygnałem

Lwów. Uderzenie rosyjskiej rakiety Oriesznik
Mer Lwowa w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24
Putin wykorzystuje Oriesznika jako broń psychologiczną, żeby pokazać, co może stać się dalej, bo ten pocisk do Lwowa leci od sześciu do ośmiu minut, a do Warszawy leciałby tylko 30 sekund dłużej - oceniał w "Faktach po Faktach" Andrij Sadowy. Mer Lwowa odniósł się w ten sposób do czwartkowego uderzenia Rosjan hipersonicznym pociskiem balistycznym w jego miasto.

Gościem programu "Fakty po Faktach" był mer Lwowa Andrij Sadowy. Tematem rozmowy był atak hipersoniczną rakietą Oriesznik, która uderzyła w cele w pobliżu Lwowa niecałą dobę temu.

Lwów. Uderzenie pocisku Oriesznik
Lwów. Uderzenie pocisku Oriesznik
Źródło: Enex

- Sytuacja w tej chwili jest spokojna, ale kiedy to uderzenie nastąpiło, to było ciężko. My zawsze we Lwowie mieliśmy 30 minut od alarmu do ataku, a tymczasem teraz był alarm i za parę minut już było uderzenie - powiedział Andrij Sadowy, porównując atak Oriesznikiem do wcześniejszych, trwających już od lat, w których Rosjanie używają innych rakiet.

Uspokoił, że "zniszczenia w infrastrukturze krytycznej będą naprawione" i że "nikt nie odniósł obrażeń".

- To, że ten atak był skierowany na Lwów, to jest bardzo mocny sygnał nie tylko dla Ukrainy, ale też dla Unii, dla Polaków i dla USA, bo przecież ta rakieta ma bardzo dużą szybkość, parę minut i może dosięgnąć innego miasta - podkreślił mer.

Dodał, że z tej perspektywy był to atak "psychologiczny", i po to właśnie Oriesznik - broń, której Rosjanie mają prawdopodobnie tylko kilka sztuk - został użyty.

Sadowy: sytuacja u Putina nie jest dobra

- Czwarty rok wojny i cały czas są negocjacje, ale nie ma decyzji politycznej, nie ma woli, żeby uderzyć Putina tak na całego, bo te negocjacje nie dają żadnego rezultatu. Dlatego on wykorzystuje tego Oriesznika, żeby pokazać, co może być dalej, bo do Lwowa ten pocisk leci od sześciu do ośmiu minut, a do Warszawy leciałby tylko 30 sekund więcej - zauważył Sadowy.

- Ja jestem przekonany, że sytuacja u Putina (w Rosji - red.) nie jest dobra. On pokazuje siłę, ale ta siła nie jest siłą realną. Jeżeli Zachód podjąłby decyzję, żeby uderzyć twardo (w negocjacjach - red.), to byłaby całkiem inna rozmowa (o zakończeniu wojny - red.) - dodał.

- Putin po prostu chce zabrać część Ukrainy i w całości zabrać państwa, które kiedyś były w Układzie Warszawskim. I dlatego Litwa, Estonia i Polska to są te państwa, które on widzi w swojej strefie wpływów. Dlatego wy rozumiecie nas, my rozumiemy was i dlatego oczekujemy, że ta rozmowa będzie twardsza - zaznaczył.

Dodał, że każde negocjacje z Rosją są dla niej tylko grą na czas.

OGLĄDAJ: Dwie osoby z Polski z węgierskim azylem politycznym. Kto to? "Pewnie za kilka dni się tego dowiemy"
pc

Dwie osoby z Polski z węgierskim azylem politycznym. Kto to? "Pewnie za kilka dni się tego dowiemy"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: