- Oskarżona nadużyła swojego statusu jako środka do osiągania korzyści majątkowych. Nie potrafiła odrzucić kosztownych luksusowych przedmiotów, oferowanych w zamian za przysługi - uzasadnił wyrok skład sędziowski, którego stanowisko przytoczyła agencja Yonhap. - Im wyższa pozycja, tym bardziej świadomie należy wystrzegać się takiego postępowania. Oskarżona nie odrzuciła propozycji i była zbyt zajęta dbaniem o swój wizerunek - powiedział sędzia podczas rozprawy.
Kim Keon Hi skazana. Prokuratura chciała 15 lat więzienia
Sąd uniewinnił ją jednocześnie od innych zarzutów, uznając za niewystarczające dowody na udział 53-letniej Kim w manipulacjach cenami akcji oraz na korzystanie z sondaży opinii publicznej w sposób niezgodny z prawem. Wyrok skazujący dotyczy wyłącznie przyjęcia luksusowych prezentów, w tym torebek i biżuterii, w zamian za pomoc w sprawach dotyczących Kościoła Zjednoczeniowego.
Wymiar kary jest znacznie niższy od żądań prokuratury, która domagała się dla byłej pierwszej damy 15 lat więzienia i kar finansowych oraz przepadku mienia o wartości około 2 mln dolarów (7 mln złotych).
Zapłaci za luksusowe prezenty
Oprócz wyroku więzienia, sąd pierwszej instancji nakazał Kim zapłatę ponad 12,8 mln wonów (około 33 tys. zł) tytułem przepadku mienia, co wynika z faktu, że luksusowe przedmioty (prezenty), które przyjęła, nie mogły zostać fizycznie skonfiskowane. Była pierwsza dama przebywa w areszcie już od sierpnia 2025 roku, kiedy została zatrzymana ze względu na ryzyko niszczenia dowodów.
Kobieta nie przyznaje się do zarzutów. - Gdy myślę o mojej roli i powierzonych mi obowiązkach, wydaje mi się oczywiste, że popełniłam wiele błędów - przyznała na koniec procesu, choć jednocześnie nazwała oskarżenia "głęboko niesprawiedliwymi". Obrońcy zamierzają przeanalizować wyrok, po czym podejmą decyzję w sprawie ewentualnego odwołania się od zarzutu łapówkarstwa.
Pierwsza taka sytuacja w historii
Mąż Kim, były prezydent Jun Suk Jeol, usunięty z urzędu w kwietniu ubiegłego roku w związku z próbą wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 2024 roku, został dotychczas skazany na pięć lat pozbawienia wolności za nadużycia władzy. Kluczowy wyrok dla polityka, w procesie o kierowanie zamachem stanu, ma zapaść 19 lutego. Specjalny zespół prokuratorów zażądał w nim dla Juna kary śmierci.
Jak odnotował portal BBC, "po raz pierwszy w historii Korei Południowej była para prezydencka zostaje skazana w tym samym czasie".
Autorka/Autor: red. AM
Źródło: PAP, BBC
Źródło zdjęcia głównego: JUNG YEON-JE/EPA/PAP