"Sprawę aktualnie nadzoruje Departament Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej. Prokurator z DPP PK obecnie zapoznaje się z aktami i ocenia przebieg postępowania, a także prawidłowość podjętej decyzji merytorycznej. Dzięki analizie prokurator ustali, czy decyzja o umorzeniu śledztwa była w pełni prawidłowa, a także czy nie była przedwczesna" - informuje nas dział prasowy Prokuratury Krajowej.
Oznacza to, że jeśli PK tak uzna, śledztwo zostanie wznowione. A chodzi o podejrzenie znęcania się nad zmarłym w marcu 2025 roku Krzysztofem Kononowiczem. Śledczy badali okres od grudnia 2022 do marca 2025 roku.
Wskazywali, że podczas kręcenia filmów mogło dochodzić do znęcania się
Kononowicz zasłynął w 2006 roku, gdy jako kandydat na prezydenta Białegostoku stwierdził, że "niczego nie będzie". Przez lata w sieci pojawiło się mnóstwo nagrań z jego udziałem. Był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci internetowych z początków YouTube w Polsce.
Po śmierci mężczyzny do prokuratury wpłynęły zawiadomienia od pięciu osób z całej Polski (nie były z kręgu najbliższych znajomych zmarłego), które wskazywały, że podczas kręcenia filmów mogło dochodzić do znęcania się nad Kononowiczem. W tym przez osoby, które sprawowały nad nim opiekę.
Uznali, że nie doszło do przestępstwa
Pod koniec grudnia Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe umorzyła śledztwo. Jak mówiła nam wtedy Elżbieta Bułat, zastępca szefa tej prokuratury, "po przeprowadzeniu obszernego śledztwa uznano, że nie było znamion czynu zabronionego, czyli nie było przestępstwa".
Postępowanie prowadzone było w kierunku artykułu 207 paragraf 1a Kodeksu karnego. Mowa w nim o fizycznym lub psychicznym znęcaniu się nad osobą nieporadną ze względu na jej wiek, stan psychiczny lub fizyczny. Za co grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Uważają, że wnikliwie ocenili materiał dowodowy
Po tym jak prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa, dziennikarze RadiaZET.pl, poprosili o wgląd do uzasadnienia tego postanowienia. Jako że spotkali się z odmową, to - jak piszą - interweniowali w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej. W efekcie czego, PK sprawdza czy białostocka prokuratura słusznie umorzyła śledztwo.
- Przesłuchaliśmy około 20 świadków, było sześć tomów akt. Prokurator wnikliwie ocenił materiał dowodowy - mówi nam Elżbieta Bułat, cytowana wcześniej zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.
Odmówili dostępu do dokumentów, bo zawierają dane wrażliwe
Natomiast jeśli chodzi o wgląd w dokumenty, podkreśla że prokuratura odmówiła dziennikarzom, bo dokumenty zawierały dane wrażliwe.
Warto dodać, że jeszcze za życia Kononowicza śledczy prowadzili podobne postępowanie. Wtedy również zostało ono umorzone z uwagi na brak znamion czynu zabronionego.
Autorka/Autor: tm/PKoz
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Artur Reszko/PAP