Pierwsza dama Melania Trump we wtorek zaapelowała do Amerykanów o zjednoczenie się w obliczu dramatycznych wydarzeń w Minneapolis. W mieście doszło do protestów i zamieszek po tym, jak funkcjonariusze federalnych organów ścigania śmiertelnie postrzelili dwoje obywateli USA. W sobotę zginął 37-letni Alex Pretti. Był pielęgniarzem oddziału intensywnej terapii, pracującym w szpitalu dla weteranów. Mężczyzna uczestniczył w demonstracjach po zastrzeleniu przez agenta ICE 37-letniej Renee Good, matki trójki dzieci.
- Musimy się zjednoczyć. Apeluję o jedność. Wiem, że mój mąż, prezydent, odbył wczoraj wspaniałą rozmowę z gubernatorem [Minnesoty Timem Walzem - red.] i burmistrzem [Minneapolis Jacobem Freyem - red.] i że wspólnie pracują nad tym, aby wszystko przebiegło pokojowo i bez zamieszek - powiedziała Melania Trump w wywiadzie dla Fox News.
Jak podkreśla CNN, od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa rzadko się zdarza, aby pierwsza dama odnosiła się do bieżących wydarzeń. Teraz jej wystąpienie wiązane jest z piątkową premierą filmu dokumentalnego jej poświęconemu. Fox News rozmawiało z Melanią Trump. I był to jej pierwszy wywiad przed kamerą od zaprzysiężenia prezydenta w 2025 roku.
Melania Trump: jestem przeciwna przemocy
Zabójstwo Alexa Prettiego przez federalne organy ścigania poruszyło Amerykanów. Jak podkreśla CNN, również sojuszników Trumpa. Kongresmeni, lokalni politycy, konserwatywne media, a nawet Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie (NRA) krytykowali administrację prezydenta. Doprowadziło to do znaczącej zmiany tonu i strategii Białego Domu, który stara się chronić prezydenta przed konsekwencjami jego decyzji i wypowiedzi. W tym kontekście jest też interpretowane rzadkie komentowanie bieżących wydarzeń przez pierwszą damę.
- Jestem przeciwna przemocy - powiedziała Melania Trump we wtorek rano. - Więc proszę, jeśli protestujecie, protestujcie pokojowo, bo w tych czasach musimy być zjednoczeni.
Pierwsza dama bardziej aktywna. Media o powodach
Uwadze mediów nie uszedł też jednak inny fakt. Od początku drugiej kadencji Melania Trump większość czasu spędzała na Florydzie i w Nowym Jorku, ale teraz zwiększa częstotliwość publicznych wystąpień. Powodem - według mediów - może być premiera filmu dokumentalnego o pierwszej damie USA. Film "Melania" w reżyserii Bretta Ratnera w najbliższy weekend będzie miał premierę w ponad 1500 kinach w całych Stanach Zjednoczonych. W środę jego bohaterka ma zadzwonić dzwonem otwierającym sesję nowojorskiej giełdy. W czwartek wieczorem weźmie udział w premierze w Kennedy Center, które prezydent nazywa teraz Trump Kennedy Center.
W sobotę - gdy, jak zauważa CNN, w Minnesocie rozgrywały się dramatyczne sceny - Biały Dom zorganizował prywatny pokaz dokumentu. Obecni byli prezydent, który - jak zapewniła Melania Trump - "uwielbia" ten film, syn pary Barron, który również go "polubił", a także m.in. prezes Apple Tim Cook, bokser Mike Tyson i królowa Jordanii, Rania. Goście raczyli się popcornem z pudełek z napisem "Melania" i słuchali walca ze ścieżki dźwiękowej filmu.
CNN podkreśla, że studio Amazon MGM "wydało oszałamiającą kwotę 35 milionów dolarów" na promocję filmu, a z Melanią Trump zawarło umowę opiewającą na około 40 milionów dolarów, wierząc, że opinia publiczna jest ciekawa pierwszej damy. Dokument to opowieść o 20 dniach poprzedzających powrót Trumpa do Białego Domu i o jej relacji z mężem. Pytana w wywiadzie dla Fox News o to, jak bardzo angażuje się w codzienne życie prezydenta, Melania Trump stwierdziła: - Udzielam mu rad i mówię, co myślę. Czasami słucha, czasami nie. Ale jestem tu po to, żeby go wspierać. Uważam, że otwarta komunikacja jest bardzo ważna.
Dokument o Melanii Trump może jednak potrzebować dodatkowego wsparcia promocyjnego. "The Hollywood Reporter" raportuje, że sprzedaż biletów na razie nie napawa optymizmem. Media społecznościowe pełne są grafik pokazujących kinowe sale, na których sprzedano tylko po kilka biletów. Ale w ultrakonserwatywnych centrach, takich jak El Plano w Teksasie, wiele pokazów jest "prawie pełnych".
Źródło: CNN, Fox News, The Hollywood Reporter
Źródło zdjęcia głównego: Abaca/PAP/EPA