Pentagon ma nowego szefa. Senat zatwierdził kandydaturę Marka Espera

TVN24


Amerykański Senat zatwierdził we wtorek kandydaturę Marka Espera na szefa Pentagonu. Desygnowany przez prezydenta USA Donalda Trumpa na sekretarza obrony Esper pełnił tę funkcję tymczasowo od czerwca tego roku.

Za kandydaturą Espera głosowało 90 senatorów, przeciwnych było dziewięciu. Jak komentuje agencja informacyjna Reutera, po rekordowo długim okresie, w którym Stany Zjednoczone nie miały zatwierdzonego szefa resortu obrony, kandydata poparły w Senacie obie partie.

Trump desygnował Espera na szefa resortu obrony 15 lipca, a w ubiegłym tygodniu przesłuchała go i zarekomendowała senacka komisja sił zbrojnych. Zastrzeżenia do jego kandydatury przedstawiła w czasie obrad komisji senator Elizabeth Warren ubiegająca się o nominację demokratów w wyborach prezydenckich. Zwróciła uwagę, że Esper - jako były wiceprezes do spraw kontaktów z rządem firmy zbrojeniowej Raytheon - może nie być obiektywny na przykład w ocenie ofert koncernów ubiegających się o kontrakty Pentagonu.

Po decyzji Senatu, gratulacje dla nowego szefa Pentagonu wysłał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak. Minister dodał, że "nasza silna współpraca skupia się na odpieraniu zagrożeń dla pokoju i bezpieczeństwa".

Zmiany w departamencie obrony USA

Od 2017 roku Esper pełnił w Pentagonie funkcję sekretarza do spraw sił lądowych, wcześniej był między innymi lobbystą Raytheon Company i urzędnikiem resortu obrony w administracji prezydenta George'a W. Busha.

W czerwcu poprzedni pełniący obowiązki ministra obrony Patrick Shanahan poinformował, że nie chce być brany pod uwagę jako szef tego resortu. Na czele Pentagonu Shanahan zastąpił Jamesa Mattisa, który w grudniu 2018 roku nieoczekiwanie podał się do dymisji. Od tego czasu nie było stałego szefa resortu obrony.

Mattis, emerytowany generał piechoty morskiej, odznaczony za męstwo weteran walk w wojnie w Zatoce Perskiej, w Afganistanie oraz w Iraku, często spierał się z Trumpem w fundamentalnych kwestiach związanych z polityką bezpieczeństwa USA. Rezygnację ze stanowiska ogłosił, gdy Trump - bez konsultacji z innymi najbliższymi doradcami w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, z Kongresem i z sojusznikami Stanów Zjednoczonych - zapowiedział natychmiastowe wycofanie sił amerykańskich w liczbie około 2 tys. żołnierzy oraz personelu z północno-wschodniej Syrii.

Trump swoją decyzję, o której po raz pierwszy poinformował na Twitterze, uzasadniał tym, że siły koalicji "całkowicie pokonały" tak zwane Państwo Islamskie. Opinii prezydenta nie podzielali nawet przedstawiciele jego własnej administracji, a zwłaszcza Mattis.

Autor: ft//now / Źródło: PAP