- No cóż, pomyłki się zdarzają - powiedziała w "Kropce nad i" Joanna Senyszyn. W ten sposób skomentowała fakt, że przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty został marszałkiem Sejmu. Dodała, że dobrze zna Czarzastego i jej zdaniem nie powinien on pełnić tej funkcji. Wcześniej oświadczyła, że on dla niej nie istnieje.
Kiedy prowadząca program Monika Olejnik dopytywała, dlaczego jej gościni tak uważa, Senyszyn odpowiedziała: - Już teraz widać wyraźnie, że wszedł w buty PiS-u.
Dodała, że jej zdaniem taką opinię powtórzył po niej lider partii Razem Adrian Zandberg. Posłowie tego ugrupowania nie poparli bowiem kandydatury Czarzastego na marszałka Sejmu.
- Powiedział (Włodzimierz Czarzasty - red.), że będzie stosował zamrażarkę. To była metoda PiS-owska, żeby nie dawać numerów druków żadnym, praktycznie żadnym projektom opozycji. Chodziło o to, żeby one w ogóle nie istniały - mówiła Senyszyn.
Po objęciu funkcji marszałka Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że będzie stosował "marszałkowskie weto wobec szkodliwych projektów legislacyjnych służących populizmowi i rozregulowaniu zasad funkcjonowania państwa".
Senyszyn: Nawrocki chciałby być wszystkim
W trakcie rozmowy Joanna Senyszyn nie szczędziła też słów krytyki pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ona sama w 2025 roku też kandydowała na prezydenta. W rozmowie z Moniką Olejnik przypomniała, że jeszcze w czasie kampanii wyborczej mówiła, iż to Kaczyński będzie najbardziej stratny, jeśli wygra Nawrocki.
- Widać wyraźnie, że (Nawrocki - red.) to nie będzie taki grzeczny długopis jak Duda, tylko że to będzie człowiek, który zechce rządzić - wyjaśniła. Jej zdaniem Karol Nawrocki chciałby być "wszystkim" w państwie. - To był wielki błąd Kaczyńskiego, że go wystawił - dodała.
Jak mówiła gościni "Kropki nad i", Karol Nawrocki zaraz po wyborze wypowiedział wojnę Platformie Obywatelskiej i Donaldowi Tuskowi, "którego nie znosi". - Uważam, że to jest człowiek, który w ogóle z taką przeszłością, z takimi szemranymi znajomościami nie powinien być kandydatem na cokolwiek - przekonywała.
- Ja sobie przypominam, że kiedy w 2002 roku mówiłam, że trzeba IPN zlikwidować, to wtedy nawet moja partia miała do mnie pretensje, nie mówiąc o wszystkich innych. A gdyby wtedy mnie posłuchano, to nie byłoby Nawrockiego i nie byłoby wielu problemów - oceniła Senyszyn. Karol Nawrocki był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej w latach 2021-2025.
Z lewej strony idzie Nowa Fala
Joanna Senyszyn mówiła w "Kropce nad i" także o swojej partii politycznej, Nowej Fali Profesor Senyszyn. Powiedziała, że po wyborach prezydenckich zgłosiło się do niej 10 tysięcy osób, z czego 7-8 tysięcy to "byli ludzie młodzi".
- Przede wszystkim wprowadziłabym świeckie państwo, dlatego że uważam, że prawie wszystkie złe rzeczy i nieszczęścia, które się dzieją w naszym kraju, wynikają z tego, że żyjemy w państwie wyznaniowym, w państwie klerykalnym. No właśnie to, że kobiety nie mają prawa do samostanowienia, to, że LGBT nie ma pełni praw, no to wynika z tego, że jesteśmy państwem wyznaniowym - powiedziała rozmówczyni Moniki Olejnik.
Liderka nowego ugrupowania po lewej stronie sceny politycznej tłumaczyła, że umieszczenie jej nazwiska w nazwie wynika z troski o rozpoznawalność tego projektu, a nie "miłości własnej". - Chociaż, oczywiście, kto nie kocha siebie, ten nie kocha ludzi, a skromność, jak mówił mój mąż zawsze o mnie, skromność nie jest wadą Joanny - dodała.
Jak poinformowała Senyszyn, w jej partii większość miejsc na listach wyborczych rozdysponują szeregowi członkowie, a nie kierownictwo. W Radzie Liderów partii są: Marek Balt (były europoseł SLD), Robert Kwiatkowski (były prezes TVP, doradca kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego), Piotr Bakun (wcześniej jeden z liderów Bezpartyjnych Samorządowców), Włodzimierz Michalak oraz ona sama.
- No i postanowiłam, wspólnie z tymi moimi założycielami, że o 20 miejscach tylko my zadecydujemy, a 1000 miejsc rozdysponują członkowie naszej partii - oświadczyła liderka.
Autorka/Autor: fil/ads
Źródło: TVN24