Polscy turyści na Sokotrze będą mogli opuścić wyspę 7 stycznia

shutterstock_2240510371_1
Wojska Rady Przejściowej Południa w Jemenie
Kilkuset zagranicznych turystów, w tym kilkudziesięciu Polaków, utknęło na jemeńskiej wyspie Sokotra po wprowadzeniu blokady lotów w związku z nasilającym się konfliktem między Arabią Saudyjską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Polski rząd zapewnia, że jest w stałym kontakcie z obywatelami i monitoruje ich sytuację. Rzecznik MSZ poinformował, że 7 stycznia Polacy będą mogli polecieć do Dżeddy.

- Mamy ponad 400 zagranicznych turystów. Ich loty zostały odwołane - powiedział agencji prasowej AFP Jehja ben Afrar, zastępca gubernatora Sokotry ds. kultury i turystyki. Również inny przedstawiciel władz lokalnych potwierdził informację, że na wyspie utknęło 416 turystów, z których 60 pochodzi z Rosji.

W poniedziałek wieczorem Maciej Wewiór, rzecznik MSZ, przekazał w serwisie X, że 7 stycznia "linia lotnicza umożliwi przelot z Sokotry do Dżeddy", miasta w Arabii Saudyjskiej. "Polacy będą mogli bezpiecznie wrócić do domu" - zapewnił.

Wśród turystów są również Polacy

Singapurski dziennik "The Straits Times" przytoczył jednak wypowiedź jednej z przebywających na Sokotrze turystek, z której wynika, że na wyspie może przebywać ponad 700 zagranicznych turystów.

Kobieta miała wracać do domu w piątek, jednak kiedy dotarła na lotnisko, okazało się, że przejęli je żołnierze, turyści nie mają wstępu do terminalu, a loty zostały wstrzymane. W ocenie rozmówczyni portalu obecnie na kempingu, na który zostali skierowani turyści, przebywa około 750 osób.

W niedzielę poinformowano, że na Sokotrze ugrzęzła również kilkudziesięcioosobowa grupa polskich turystów, którzy pojechali tam mimo oficjalnych ostrzeżeń MSZ. Resort już dawniej odradzał wszelkie podróże do Jemenu, w którym od blisko 12 lat trwa wojna domowa. Polskie MSZ przekazało, że jest w stałym kontakcie z tymi osobami i warunki, w których przebywają, są dobre.

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował na platformie X, że ambasada RP w Rijadzie pozostaje w stałym kontakcie z kierownictwem linii lotniczych, które potencjalnie mogłyby uruchomić połączenie umożliwiające naszym obywatelom bezpieczne opuszczenie Sokotry.

"Przedstawiciele naszej placówki @PLinSaudiArabia koordynują wraz z Delegaturą Unii Europejskiej w Jemenie z siedzibą w Ammanie działania związane z sytuacją obywateli państw Unii Europejskiej, którzy utknęli na wyspie Sokotra" - napisał.

Polak przebywający na Sokotrze: mamy zapewnione trzy posiłki dziennie

Informacje o warunkach panujących na wyspie otrzymujemy od Polaków na Kontakt24.

"Mieliśmy z żoną wracać z wyspy dzisiaj, jednak wszystkie loty do 6 stycznia zostały odwołane. W środę, czyli 7 stycznia, mamy lot z Dubaju do Polski, na który zapewne nie zdążymy. Dotarła do nas informacja o wznowieniu lotów linii jemeńskich, jednak nasze są obsługiwane przez Air Arabia. Podobne problemy z lotami miały już tu miejsce w ciągu ostatnich kilku miesięcy" - relacjonował pan Grzegorz.

Jak dodał, "generalnie na miejscu jest bezpiecznie, lokalne firmy zapewniają nam opiekę". - Polacy mają ze sobą kontakt i informujemy się na bieżąco o sytuacji. Warunki na miejscu są bardzo dobre - przekazał. Wyjaśnił także, że wraz z żoną samodzielnie organizowali swój pobyt, w związku z czym podróżują w miejsca, w które chcą.

"Obecnie jesteśmy w stolicy. Śpimy w namiotach na campingu. Mamy zapewnione trzy posiłki dziennie. Nic się nie zmieniło w porównaniu z naszym dotychczasowym pobytem. Niemniej jednak brak wiadomości o możliwości powrotu powoduje napiętą sytuację" - opisywał mężczyzna. 

"Nie mamy nawet jednej wiadomości od ministerstwa ani od ambasady"

Drugi mężczyzna, który nie podał swoich personaliów, przekazał, że przebywa na Sokotrze z grupą ponad 20 Polaków. "Takich grup naszych obywateli jest więcej, spotykaliśmy je w trakcie zwiedzania wyspy" - napisał.

Jak ocenił, na wyspie jest co najmniej sześciuset turystów, z czego większość to obywatele UE. Najwięcej jest Polaków (co najmniej 100), dużo Włochów, Hiszpanów, Portugalczycy. A spoza Unii: Kanada, Anglia, Singapur. Wiele biur podróży na całym świecie ma w ofercie Sokotrę i wycieczki tutaj odbywały się regularnie zwłaszcza w ostatnich latach - relacjonował.

"Nasza grupa miała już wylecieć z Sokotry. Dwa dni wcześniej mieliśmy sygnały, że są utrudnienia w lotach, natomiast formalne odwołanie naszego lotu było podane ok. 12 godzin przed wylotem" - przekazał.

Jak dodał, "realnej pomocy udzielają nam dotąd jedynie bardzo życzliwi tubylcy, w tym nasz lokalny przewodnik, który pomógł nam najwięcej. Nasze polskie biura podróży też robią co mogą, ale napotykają bierność MSZ i to jest największy problem" - zaznaczył.

"Zastanawiające jest, że pomimo rejestracji w Odyseuszu (co oznacza, że MSZ ma kontakt do każdego z nas i wie o sytuacji), nie mamy nawet jednej wiadomości od ministerstwa ani od ambasady (Ambasady RP w Rijadzie - red.). Nie wiem w ogóle po co ten system Odyseusz, jeśli nie właśnie na takie sytuacje? Podobno biuro podróży jest w kontakcie z MSZ, ale udało nam się ustalić, że ministerstwo odpowiada tylko, że 'monitoruje sytuację'" - przekazał mężczyzna.

"Powoli kończą się zapasy środków higienicznych"

Dodał, że warunki są "słabe". "Śpi się w namiotach pod miastem, nieliczni mieli szczęście i znaleźli miejsce w hostelach (które są po prostu zestawem blaszanych kontenerów)" - wytłumaczył.

"Mamy ograniczoną ilość gotówki i większości osób skończy się ona za dwa - trzy dni. Tutaj nie ma terminali płatniczych ani bankomatów, nie działają także przelewy bankowe. Wszystko opiera się o gotówkę. Gdy ta się skończy, będziemy nocować pod gołym niebem i liczyć na pomoc żywnościową lokalnych mieszkańców" - stwierdził.

"Powoli kończą się zapasy środków higienicznych" - dodał. "Dowiedzieliśmy się, że wśród Polaków, z którymi mamy na wyspie kontakt, jest osoba z cukrzycą, której za trzy dni skończy się insulina, a w naszej grupie w połowie pobytu jednej osobie uaktywniła się astma oskrzelowa nasilona przez duże zapylenie, a leki wziewne ma jeszcze tylko na kilka dni. Zaznaczam że na wyspie nie ma aptek" - relacjonował.

Wzrost napięć w związku z konfliktem między Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi

Obecny wzrost napięć jest związany z konfliktem między Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi - do niedawna występującymi jako dominujący sojusznicy w koalicji arabskiej dążącej do przywrócenia władzy uznawanemu na arenie międzynarodowej rządowi Jemenu, którego siły traciły terytoria na rzecz rebeliantów Huti.

W grudniu kontrolę nad prowincją Hadramaut przejęła wspierana przez rząd ZEA rebeliancka Rada Przejściowa Południa (STC). Arabia Saudyjska zareagowała ostrzelaniem transportu broni, która - jak twierdziła - była wysłana przez Abu Zabi dla sił STC.

Raszad al-Alimi, przywódca wspieranej przez Arabię Saudyjską jemeńskiej Rady Prezydenckiej, nazwał działania STC "nieakceptowalną rebelią" i ogłosił blokadę powietrzną, morską i lądową. W rezultacie w ostatnich dniach grudnia lotnisko na Sokotrze również przestało działać.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
TVN24 HD

TVN24 HD
NA ŻYWO

TVN24 HD
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: