Pożar sparaliżował lotnisko i plany 300 tysięcy pasażerów. Kilka dni wcześniej ostrzegano przed awariami

Pożar podstacji elektrycznej na lotnisku Heathrow
Airbus A380 British Airways na lotnisku Heathrow. Nagranie z 21 marca
Źródło: Reuters

Na tydzień przed pożarem, który sparaliżował lotnisko Heathrow i część Londynu kierownictwo portu otrzymało ostrzeżenia o awariach zasilania energetycznego, w tym o kradzieży kabli – zeznał w środę przed parlamentarną komisją do spraw transportu Nick Wicking, reprezentujący linie lotnicze.

Komisja dowiedziała się, że przyczyną awarii był pożar, który wybuchł w nocy z 20 na 21 marca w jednej z podstacji elektroenergetycznych w zachodniej części Londynu. Spowodowało to przerwę w dostawach prądu na największym lotnisku w Europie. Awaria uniemożliwiła podróże blisko 300 tysiącom pasażerów.

Były ostrzeżenia o awariach

Według relacji stacji Sky News Wicking, prezes zarządu Komitetu Operatorów Linii Lotniczych na Heathrow, miał już wcześniej ostrzegać o awariach podstacji. Reprezentant ponad 90 linii lotniczych powiedział, że 15 i 19 marca rozmawiał na ten temat z dyrektorami portu lotniczego.

Wicking zeznał, że informował "o kilku incydentach, w tym o kradzieży przewodów i kabli wokół niektórych zasilaczy, co w jednym przypadku spowodowało, że światła na pasie startowym na jakiś czas przestały działać". - To oczywiście mnie zaniepokoiło – przyznał.

W jego opinii terminal 5 na lotnisku Heathrow mógł zostać otwarty dla samolotów przylatujących do Londynu jeszcze tego samego dnia "późnym rankiem".

Lotnisko Heathrow
Lotnisko Heathrow
Źródło: PAP/EPA/TOLGA AKMEN

Dyrektor lotniska tłumaczy swoją decyzję

Dyrektor naczelny Heathrow Thomas Woldbye ocenił podczas przesłuchania, że utrzymanie otwartego lotniska podczas trwania awarii byłoby "katastrofalne".

- Już na wczesnym etapie awarii stało się jasne, że nie będziemy w stanie bezpiecznie obsługiwać lotniska i dlatego je zamknęliśmy. (...) Gdybyśmy tego nie zrobili, tysiące pasażerów utknęłoby na lotnisku, narażając się na obrażenia ciała, a drogi wokół lotniska byłyby zablokowane, bo nie zapominajmy, że 65 tysięcy domów i innych instytucji zostało także odciętych od prądu - mówił przed komisją Woldbye. Podkreślił, że podczas zdarzenia nie działała także infrastruktura cywilna.

Część lotów zostało wznowionych z Heathrow późnym popołudniem 21 marca. Następnego dnia port wrócił do normalnego trybu działania.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: