Jest mniej ludzi na ulicach, pracuje się zdalnie, a ludzie noszą maseczki - opowiadał we "Wstajesz i weekend" Nikodem Karolak, Polak studiujący w Japonii. Ocenił, że kraj ten popełnił "parę strategicznych błędów", reagując z opóźnieniem na rozprzestrzenianie się koronawirusa. Stan wyjątkowy na terenie całej Japonii wprowadzono w czwartek.
16 kwietnia premier Japonii Shinzo Abe ogłosił stan wyjątkowy, który ma obowiązywać w całym kraju co najmniej do 6 maja. Obejmuje on także tak zwany Złoty Tydzień - okres nagromadzenia świąt państwowych między 29 kwietnia a 5 maja, podczas którego wielu Japończyków podróżuje po kraju. Minister ds. rewitalizacji gospodarczej Nishimura Yasutoshi przyznał, że razem z podróżującymi ludźmi wirus rozprzestrzenia się z miast na wieś.
Japończycy "są bardzo zdyscyplinowani i stosują się do zaleceń"
O to, co w praktyce oznacza wprowadzenie stanu wyjątkowego, był pytany gość poranka "Wstajesz i weekend" w niedzielę Nikodem Karolak, który jest na studiach doktoranckich w Japonii. - Są bardzo zdyscyplinowani i stosują się do zaleceń, mimo że nie ma przymusu i kar za ich łamanie - powiedział o Japończykach. - Mówi się o stanie wyjątkowym, "lockdownie", ale tak naprawdę wszystko opiera się na apelu, który premier wystosował do mieszkańców - wyjaśnił.
Ocenił, że "Japonia popełniła parę strategicznych błędów". - W porównaniu do Tajwanu czy Korei Południowej bardzo późno wprowadziła tarczę antykryzysową czy wspomniany stan wyjątkowy - uznał Karolak.
Jest mniej ludzi na ulicach, noszą maseczki
- Jest mniej ludzi na ulicach, pracuje się zdalnie, a ludzie noszą maseczki. Nawet jeśli idziemy do małego sklepu, są przygotowane specjalne folie, które odgradzają klienta i sprzedawcę. Restauracje działają od piątej rano do siódmej, ósmej po południu, a nie do godziny 23, jak było wcześniej - opisał Nikodem Karolak codzienność w Japonii podczas stanu wyjątkowego.
Przekazał, że w kraju tym przygotowywane są ustawy, które mają pomóc przedsiębiorcom. - Gubernator Tokio ogłosiła, że będzie to pół miliona jenów (około 20 000 złotych - red.) dla osób, które prowadzą biznes. Trwają także prace nad ustawą, by przyznać 100 000 jenów (niecałe 4000 złotych - red.) dla każdego obywatela - powiedział.
Przyznał, że ze strony władz "jest sugestia, by nie podróżować." - Japończycy z opanowaniem czekają na dalsze wydarzenia - zakończył Karolak.
Koronawirus w Japonii
Do niedzielnego przedpołudnia w Japonii odnotowano ponad 10 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem. 222 osoby zmarły, a 1069 uznano za wyleczone.
Źródło: TVN24