Jerzy Marek Nowakowski zapytany przez Piotra Kraśkę o to, czy plan prezydenta Donalda Trumpa, żeby odblokować cieśninę Ormuz przy wsparciu sił zbrojnych, jest wykonalny, odpowiedział, że to "bardzo mało prawdopodobne".
- Jest ułamek procenta prawdopodobieństwa, bo jakiś wielki sojusz natowski z udziałem Chin, być może Japonii, pewnie dałby radę to zrobić - wyjaśnił.
Odblokowanie drogą dyplomatyczną
Jak przypomniał, w trakcie spotkania 40 krajów dwa dni wcześniej, ustalono, że odblokowanie kluczowej dla transportu surowców trasy nastąpi drogą dyplomatyczną.
- Miejmy świadomość, że jeśli Amerykanie nie potrafią odblokować cieśniny Ormuz, to jest to właściwie katastrofa wizerunku Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa. To jest katastrofa większa niż Wietnam tak naprawdę - zaznaczył.
"Prztyczek w nos USA"
Były ambasador zgodził się ze słowami amerykańskiego sekretarza stanu Marka Rubio, że Europa popełniła błąd, nie zezwalając na przeloty wojskowych samolotów USA jej przestrzenią powietrzną.
- Uważam, że Europa nie powinna uczestniczyć zbrojnie w tej awanturze bliskowschodniej, bo nie bardzo wiadomo, po co ona odbywa się tak naprawdę. O tyle wsparcie sojusznika amerykańskiego na poziomie otwarcia przestrzeni powietrznej powinno być wykonalne i to rzeczywiście było błędem - zauważył.
Jak ocenił, ten ruch był "pewnie próbą wymierzenia prztyczka w nos (USA - red.) za awanturę o Grenlandię i za obrażanie wszystkich".
- Myślę, że to pogłębia rozziew między Stanami Zjednoczonymi i Europą. Rozziew, który dla wszystkich uczestników sporu jest groźny - podkreślił.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: ALEX BRANDON/PAP/EPA