Zawieszenie broni z Iranem. Co po pięciu tygodniach osiągnął Trump

Donald Trump w Białym Domu
USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Relacja Marcina Wrony z Waszyngtonu
Źródło: TVN24
Donald Trump ogłosił zawieszenie broni z Iranem. Zarówno strona amerykańska, jak i irańska deklarują zwycięstwo. O tym, co naprawdę osiągnął prezydent USA w ostatnich pięciu tygodniach, mówili na antenie TVN24 korespondenci "Faktów" TVN Marcin Wrona i Maciej Woroch oraz dziennikarz TVN24 Michał Sznajder.

Relacja tvn24.pl z wydarzeń na Bliskim Wschodzie z ostatnich godzin >>

We wtorek (w nocy czasu polskiego) Donald Trump ogłosił, że zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni z Iranem, pod warunkiem że Teheran otworzy cieśninę Ormuz. Tej nocy mijało wyznaczone przez amerykańskiego prezydenta ultimatum dla Iranu w sprawie odblokowania cieśniny.

Trump przekazał, że rozejm będzie "obustronny", a powodem zgody "jest duży postęp w rozmowach na temat długoterminowego pokoju z Iranem". "Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i uważamy, że stanowi ona praktyczną podstawę do negocjacji" - napisał. Izrael również zgodził się na wstrzymanie bombardowań Iranu na dwa tygodnie, ale premier Benjamin Netanjahu zaznaczył, że zawieszenie broni nie obejmuje Libanu.

Czy USA naprawdę odniosły "zwycięstwo"?

Zawieszenie broni komentował w TVN24 Marcin Wrona. Zwrócił uwagę, że prezydent Trump zapewnia, iż Amerykanie osiągnęli swoje cele wojskowe. Zacytował rzeczniczkę prasową Białego Domu Karoline Leavitt, która na X napisała, że jest to "zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, które zawdzięczamy prezydentowi Trumpowi i naszym wspaniałym siłom zbrojnym", oraz dodała, że "dzięki niesamowitym umiejętnościom naszych żołnierzy osiągnęliśmy i przekroczyliśmy nasze główne cele wojskowe w ciągu 38 dni".

Korespondent "Faktów" TVN podkreślił jednak, że nie jest jasne, jakie są to cele, zaś strona irańska twierdzi, że zawieszenie broni jest sukcesem Teheranu. - Z tego, co wiemy, choć być może wydarzyło się coś, co jest okryte tajemnicą, Iran nadal ma takie zasoby wzbogaconego uranu, jakie miał w dniu, kiedy rozpoczynało się bombardowanie - powiedział Wrona.

Zauważył też, że gdy Trump napisał o "całkowitym i natychmiastowym otwarciu cieśniny Ormuz", strona irańska przekazała, że przez dwa tygodnie transport przez cieśninę będzie możliwy w koordynacji z siłami zbrojnymi Iranu. - Czyli to nie jest tak, że cieśnina jest otwarta i każdy pływa tak, jak chce. To Iran sprawuje pieczę nad cieśniną Ormuz, a konkretniej wojsko irańskie (...). Po pięciu tygodniach bombardowań prowadzonych przez stronę amerykańską i izraelską, sukcesem jest otwarcie cieśniny Ormuz, która była otwarta w dniu, gdy bombardowania rozpoczęto - zauważył Wrona.

Podkreślił, że nie doszło też do "zmiany reżimu" w Islamskiej Republice Iranu. - Trump negocjuje z tym reżimem, który rządzi w Iranie nieprzerwanie od 47 lat. Nie ma tu żadnej mowy o zmianie reżimu, negocjacje dotyczące długotrwałego pokoju toczą się z obecnym reżimem - mówił na antenie TVN24.

A dlaczego Trump zdecydował się na zawieszenie broni na dwa tygodnie? - Być może odpowiedź znajdujemy, patrząc na rynki finansowe, ponieważ wczoraj cena za baryłkę ropy naftowej zbliżała się do 120 dolarów, to jest o 100 procent więcej, niż gdy rozpoczynał się konflikt. Teraz cena spadła do nieco poniżej stu dolarów - zauważył korespondent "Faktów" TVN.

Iran ma podstawy, by ogłosić zwycięstwo

Maciej Tomaszewski, autor "Podcastu o zagranicy" w TVN24+, podkreślił z kolei, że zawieszenie broni jest "oddechem, który daje możliwość próby powrotu do stanu sprzed wojny, ale dwa tygodnie to zdecydowanie za mało na cokolwiek, a tym bardziej na rozmowy dyplomatyczne, które mają doprowadzić do trwałego pokoju między USA i Iranem".

- Myślę, że w Iranie panuje atmosfera zwycięstwa, która oczywiście będzie wykorzystywana propagandowo, tym bardziej że ten 10-punktowy plan daje Iranowi podstawy do tego, by takie zwycięstwo ogłosić - zaznaczył Tomaszewski.

Autor "Podcastu o zagranicy" ocenił też, że "Izrael to jest ten uczestnik tej wojny, który znajduje się najbliżej osiągnięcia swoich celów". Dodał jednak, że Izraelowi nie udało się ani "wyeliminowanie całego potencjału balistycznego Iranu", ani zmiana reżimu. - Czy udało się zniweczyć całkowicie irański program atomowy? Jest to wątpliwe również - powiedział. 

Większość punktów "nie do przyjęcia"

Korespondent "Faktów" TVN Maciej Woroch w środę po południu zwrócił uwagę, że w wyniku izraelskich bombardowań w Libanie, którego nie obejmuje zawieszenie broni, rannych zostało dziś kilkaset osób. - Jak na razie wiele na to wskazuje, że bombardowania Libanu będą trwały, bo Izrael mówi, że o ile włącza się z Amerykanami w prowadzone za pośrednictwem Pakistanu negocjacje w kwestii Iranu, o tyle w kwestii Libanu nic się w jego perspektywie nie zmienia - mówił korespondent na antenie TVN24.

Omawiając 10-punktową propozycję od Iranu, Maciej Woroch zauważył, że Teheran chce zachować kontrolę nad cieśniną Ormuz oraz planuje wprowadzić opłaty za przepływanie tym szlakiem. Opłata mogłaby wynieść nawet kilka milionów dolarów za pojedynczy rejs. Deklarowany cel? Finansowanie odbudowy kraju.

- Równolegle Iran domaga się pełnego zniesienia sankcji i dostępu do zamrożonych aktywów, formalnych gwarancji bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych, czyli w praktyce paktu o nieagresji oraz wycofania wszystkich amerykańskich wojsk z regionu - kontynuował korespondent "Faktów". Jak dodał, "większość" zaproponowanych przez Teheran punktów "jest dla Waszyngtonu nie do przyjęcia".

Wyborcy Trumpa nie chcą wojny

Michał Sznajder, autor programu "Trumpologia" w TVN24+, mówił na antenie TVN24 o wojnie w Iranie z perspektywy zwykłych Amerykanów. - Warto podkreślić, że jest więcej przeciwników niż zwolenników tego konfliktu - podkreślił dziennikarz, zwracając uwagę także na wzrost cen paliw oraz przedwyborcze zapewnienia obecnego prezydenta.

- To był kandydat, który obiecywał, że nie będzie kolejnych wojen. Wyborcy Trumpa uważają, że to jest marnowanie amerykańskich pieniędzy, amerykańskiej krwi, amerykańskiego wysiłku w imię jakichś niedookreślonych interesów albo interesów, na których zyskuje zwykle garstka ludzi - mówił Michał Sznajder.

Czytaj także: