Stolica Ziemi Ognistej Ushuaia - której nazwę, pochodzącą z lokalnego języka, można tłumaczyć jako "zatoka na końcu świata" - jest w ostatnich dniach obecna w mediach za sprawą doniesień o możliwym ognisku hantawirusa. Do najbardziej wysuniętego na południe miasta Argentyny przybywa wielu turystów chcących zwiedzić Patagonię i Antarktydę. Stąd wyruszył 1 kwietnia wycieczkowiec MV Hondius.
Teoria o porcie Ushuaia "nie potwierdza się"
Portal BBC pisze, że według jednej z teorii właśnie w porcie Ushuaia pasażer wycieczkowca mógł zakazić się hantawirusem. Wskazuje się na wysypisko śmieci na obrzeżach miasta. To miejsce turyści odwiedzają, aby obserwować ptaki. Odpady przyciągają nie tylko ptactwo, ale też szczury i myszy. Juan Facundo Petrina, dyrektor ds. epidemiologii Ziemi Ognistej, odrzucił jednak tę teorię. - Ministerstwo Zdrowia nie potwierdziło tego - powiedział podczas konferencji prasowej w piątek.
W prowincji, z której wypłynął statek, w ciągu ostatnich 30 lat nie odnotowano żadnego potwierdzonego przypadku hantawirusa. - Nie mamy podgatunku gryzonia przenoszącego chorobę, nie mamy też takich samych warunków klimatycznych jak północna Patagonia, sprzyjających rozwojowi hantawirusa. Ani pod względem wilgotności, ani temperatury - powiedział Juan Petrina stacji BBC. Ekspert przywołał Patagonię, ponieważ w tej krainie geograficznej, położonej na terenie Argentyny i Chile, trzydzieści lat temu po raz pierwszy udokumentowano transmisję wirusa z człowieka na człowieka.
Petrina przekazał też mediom, że holenderska para, u której wystąpiły pierwsze objawy zakażenia, przebywała w porcie Ushuaia między 29 marca a 1 kwietnia. Zanim wsiedli na statek, od końca listopada byli w podróży po Chile, Urugwaju i Argentynie. Argentyńskie służby planują schwytać do badań gryzonie wzdłuż trasy, którą przebyli Holendrzy. Sprawdzą, czy jest możliwe, że podejrzewane o przenoszenie hantawirusa gryzonie dotarły do Ziemi Ognistej.
Władze Chile i Urugwaju twierdzą, że para nie zakaziła się u nich. Wskazują na szacowany przez Światową Organizację Zdrowia okres inkubacji wynoszący od jednego do ośmiu tygodni.
Hantawirus w Argentynie
Ziemia Ognista to najsłabiej zaludniona prowincja Argentyny, branża turystyczna ma dla niej kluczowe znaczenie. Ponad 95 proc. statków na Antarktydę wypływa z portu w Ushuai - tłumaczył BBC Juan Manuel Pavlov z Instytutu Turystyki Fuegian. Jak podaje stacja, życie toczy się tam normalnie, a planowane rejsy nie są odwoływane.
Jednak w samej Argentynie od lipca ubiegłego roku odnotowano 101 przypadków hantawirusa i 32 zgony - informuje "The Guardian".
"Globalne zmiany klimatu zmieniają wszystko i mogą również prowadzić do pojawiania się nowych przypadków hantawirusa w miejscach, w których wcześniej ich nie było" - podkreślił w rozmowie z brytyjskim dziennikiem dr Raul Gonzalez Ittig, biolog i profesor na Uniwersytecie Narodowym w Kordobie.
Hantawirus a koronawirus. Eksperci uspokajają
Przypadki hantawirusa na MV Hondius wywołały obawy przed kolejną pandemią, ponieważ goście na pokładzie pochodzą z wielu różnych krajów. - Rozumiem, dlaczego ludzie pochopnie dochodzą do takiego wniosku - komentowała dla CNN dr Charlotte Hammer, adiunkt ds. bezpieczeństwa zdrowotnego i chorób zakaźnych na Uniwersytecie Cambridge. - Mamy zbiorową pamięć o COVID-19, ale jeśli spojrzeć na wirusa i samą chorobę, to mamy tu do czynienia z czymś zupełnie innym.
Wyjaśniła, że istnieje wiele różnych szczepów hantawirusa, a ten ze statku - Andes - charakteryzuje się tym, że można się nim zakazić tylko wtedy, gdy osoba miała bardzo bliski kontakt z zakażonym gryzoniem lub innym zakażonym, jednak kontakt musi być długotrwały. Takie warunki występują na wycieczkowcu. - Ale to nie są warunki, w których normalnie żyjemy - podkreśliła.
Dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, napisał na X, że "ból z 2020 roku jest wciąż realny" i nie lekceważy go "ani przez chwilę". "Wiem, że kiedy słyszycie słowo 'epidemia' i patrzycie, jak statek płynie w kierunku waszych brzegów, powracają wspomnienia, których nikt z nas do końca nie uciszył" - stwierdził. I podkreślił: "Chcę, żebyście mnie usłyszeli. To nie jest kolejny covid".
Wycieczkowiec MV Hondius zacumował w porcie Granadilla na Teneryfie w niedzielę około godziny 7.00 czasu polskiego. Osoby, które go opuściły, są objęte nadzorem sanitarnym.
Do tej pory WHO potwierdziła osiem przypadków zakażenia groźnym dla ludzi hantawirusem wśród podróżnych. Trzech pasażerów statku zmarło.