Konflikt na linii prezydent - szef MSZ przybiera na sile. Duża demonstracja w centrum Pragi

Praga. Demonstracja poparcia dla Petra Pavla na Rynku Staromiejskim
Praga. Demonstracja poparcia dla prezydenta Petra Pavla
Źródło: Reuters
Konflikt prezydenta Czech Petra Pavla z wicepremierem, szefem dyplomacji Petrem Macinką przybiera na sile. Ostatnio Macinka oświadczył, że Pavel nie powinien stać na czele czeskiej delegacji podczas tegorocznego szczytu NATO. W niedzielę dziesiątki tysięcy zwolenników prezydenta demonstrowało w Pradze.

Zwolennicy prezydenta wypełnili praskie Stare Miasto i pobliski Plac Wacława, a policja zamknęła kilka ulic w okolicy. Wielu protestujących miało ze sobą transparenty z napisem "Popieramy prezydenta" i unijnymi flagami, niektórzy wyrazili sprzeciw wobec koalicyjnego rządu Andreja Babisza, inni domagali się dymisji wicepremiera, ministra spraw zagranicznych Petra Macinki.

Podczas zgromadzenia nie przemawiali politycy, lecz przedstawiciele organizacji pozarządowych, aktorzy, naukowcy i jeden z aktywnych w przestrzeni publicznej katolickich księży.

Dziesiątki tysięcy demonstrantów

Policja nie poinformowała, ile osób demonstrowało w centrum czeskiej stolicy. Organizatorzy z inicjatywy "Milion chwil dla demokracji" podali, że w demonstracji wzięło udział od 80 tysięcy do 90 tysięcy osób i na 15 lutego zapowiedzieli demonstracje w innych miastach kraju.

Poparcie dla prezydenta wyrażane jest także przez internetowe petycje, które podpisało już 600 tys. osób. Organizatorzy niedzielnego protestu zapowiedzieli, że jeżeli będzie ich milion, kolejna demonstracja będzie miała miejsce tam, gdzie można zgromadzić taki tłum.

Konflikt prezydenta z szefem dyplomacji

Jak podkreślają lokalne media, impulsem do zwołania demonstracji była eskalacja konfliktu prezydenta Pavla z wicepremierem Macinką, który jest liderem współrządzącej, prawicowej i eurosceptycznej partii Zmotoryzowani, a w rządzie Babisza zajmuje także stanowisko ministra spraw zagranicznych i środowiska.

W ubiegłym tygodniu w Czechach wybuchł skandal polityczny z powodu SMS-ów, jakie Macinka wysyłał w sprawie mianowania Filipa Turka ministrem środowiska. Wiadomości przeznaczone dla doradcy prezydenta Petra Kolarza zostały ujawnione przez Pavla, który uznał je za próbę szantażu.

- Nie mam za co go [prezydenta - red.] przepraszać. Najrozsądniejszym sposobem, aby nie eskalować sytuacji, jest ignorowanie kancelarii prezydenta - powiedział wicepremier Macinka w programie czeskiej telewizji publicznej. Jego zdaniem działanie Pavla ma charakter niekonstytucyjny, jest on de facto prezydentem opozycji i nie gwarantuje, że za granicą będzie przedstawiać politykę zagraniczną zbieżną z programem rządu.

Poinformował też, że w gronie koalicjantów lub na posiedzeniu rządu odbędzie się dyskusja, kto powinien stać na czele czeskiej delegacji podczas planowanego na lipiec szczytu NATO w Turcji. - Nie widzę powodu, dla którego opozycja miałaby reprezentować Czechy na tak ważnym spotkaniu - powiedział Macinka w telewizji.

Prezydent mówi "nie" nominacji Turka

Partie opozycyjne wzywają szefa dyplomacji do rezygnacji, Macinka jednak to wyklucza. W związku z ujawnieniem SMS-ów i skandalem, jaki wywołały, Izba Poselska parlamentu w tym tygodniu będzie głosować nad wotum nieufności dla rządu.

Pavel wielokrotnie odmówił mianowania ministrem Filipa Turka, który jest honorowym przewodniczącym partii Zmotoryzowani. Turek początkowo miał być szefem dyplomacji, później ministrem środowiska. Prezydent wskazuje na jego brak szacunku dla czeskiego porządku prawnego. Odmawiając nominacji, Pavel podkreślił, że Turek wielokrotnie wyrażał swoje sympatie wobec nazistowskich Niemiec.

Czytaj także: