Minister spraw zagranicznych Czech Petr Macinka powiedział po posiedzeniu rządu, że zatwierdzenie listy dyplomatów przez poprzedni gabinet naruszyło ustaloną praktykę przekazywania władzy.
- Postępowanie to było nie tylko niestandardowe, ale także nieco aroganckie. Przede wszystkim jednak sprzeczne z interesami Republiki Czeskiej - stwierdził szef dyplomacji. Jego zdaniem w dziesiątkach miejsc na całym świecie działaliby ludzie wysłani z innym mandatem, innymi priorytetami i innym programem, niż ma nowy rząd.
Wstrzymano wyjazdy dyplomatów m.in. do Baku, Delhi, Lizbony, Rzymu, Skopje, Hanoi oraz Waszyngtonu. Zmiany mają objąć także stałe misje w Paryżu, Genewie i Nowym Jorku.
Według informacji z otoczenia prezydenta Pavla rząd nie konsultował swojego posunięcia z głową państwa, który zgodnie z przepisami kontrasygnuje ambasadorów. - To bezprecedensowy krok. W historii współczesnego państwa czeskiego coś takiego się nie zdarzyło - tak na decyzję rządu zareagował rzecznik prezydenta Vit Kolarz.
Według części mediów Czechom grozi "polska ścieżka" i na placówki wyjadą nie ambasadorzy, a charge d'affaires, którzy nie potrzebują mianowania przez prezydenta.
Spór między rządem a prezydentem
Komentatorzy zwrócili uwagę, że rządowa decyzja może mieć związek z konfliktem między ośrodkiem prezydenckim a eurosceptyczną, prawicową partią Zmotoryzowani ministra Macinki.
Ugrupowanie domaga się stanowiska ministerialnego dla swego honorowego przewodniczącego Filipa Turka, na co nie chce zgodzić się prezydent, który ma zastrzeżenia do przeszłości Turka i jego wpisów w sieciach społecznościowych.
Spór o ambasadorów ma pokazać prezydentowi, kto w istocie kieruje polityką zagraniczną - napisał portal seznamzpravy.cz.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Koniec "zimnej wojny" w Republice Czeskiej
Napięte stosunki między prezydentem a rządem dodatkowo skomplikowało odwołanie tuż przed planowanym rozpoczęciem pierwszego formalnego spotkania prezydenta z szefami obu izb parlamentu, premiera i ministra spraw zagranicznych, które miało być poświęcone sprawom zagranicznym.
Prezydent zaprosił polityków na godz. 15 i z powodu trwającego posiedzenia rządu opóźnił spotkanie z nimi o godzinę. Ponieważ o godz. 16 premier i szef dyplomacji nie pojawili się na Zamku, Pavel spotkanie odwołał.
Babisz przeprosił i tłumaczył, że podczas posiedzenia gabinetu dyskutowano nad utajnionym punktem programu, co oznacza konieczność pozostawienia telefonów poza salą.
Autorka/Autor: asty/ft
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/MARTIN DIVISEK