Cypryjczycy próbują ratować oszczędności. Bankomaty pustoszeją

Świat


Posiadacze kont bankowych na Cyprze, obawiający się o swoje oszczędności, ruszyli w sobotę do bankomatów, gdy nad ranem nadeszła z Brukseli wiadomość, że będą się musieli przyczynić do ratowania zagrożonego bankructwem państwa.

W bankomatach od sobotniego poranka szybko kończyły się pieniądze, a cypryjskie władze tłumaczyły, że opróżnianie kont nie ma sensu, bo wkład prywatnych ciułaczy w ratowanie Cypru został już na wszystkich kontach zamrożony, a elektroniczne transfery pieniędzy - zablokowane do wtorku (w poniedziałek na Cyprze jest święto publiczne, tzw. Zielony Poniedziałek - red.).

Banki komercyjne są w weekendy nieczynne. Banki spółdzielcze na Cyprze działają w soboty, ale tym razem i one szybko zamknęły drzwi, gdy tłumy klientów przyszły opróżniać konta. Rozczarowani ludzie nie kryli oburzenia.

Cypryjczycy organizują się w sieci

Na cypryjskich portalach społecznościowych pojawiły się wiadomości z adresami jeszcze działających bankomatów, a także listy wyszczególniające różnego rodzaju sposoby na to, jak zabezpieczyć pieniądze, aby nie zostały "zagarnięte przez trojkę" (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny - red.).

"Zapłać zaległy podatek drogowy i rachunek za prąd, kup zapas żywności, napełnij bak benzyną" - piszą na Facebooku Cypryjczycy i wysyłają sobie nawzajem zdjęcia sceny z wioski Deftera pod Nikozją, gdzie rozgniewany cypryjski rolnik staranował traktorem ścianę banku, w którego bankomacie nie było już gotówki.

Wyjątkowy ratunek

Ministrowie finansów państw strefy euro i szefowa MFW Christine Lagarde uzgodnili w sobotę nad ranem pakiet ratunkowy dla zagrożonego niewypłacalnością Cypru w wysokości 10 mld euro. Jednym z warunków uzyskania przez Cypr tej pomocy jest obciążenie depozytów bankowych jednorazową opłatą. W przypadku depozytów do 100 tys. euro jest to 6,75 proc., a powyżej 100 tys. euro - 9,9 proc. W żadnym innym kraju strefy euro, korzystającym z pakietów ratunkowych, nie sięgnięto po taki środek. Oczekuje się, że z tytułu tych opłat cypryjski fiskus otrzyma 5,8 miliarda euro.

- Niech no nasz prezydent się tu tylko pokaże. Powitamy go kamieniami - stwierdziła w sobotę pewna 70-letnia emerytka z Nikozji, której niewielkie oszczędności zostaną uszczuplone o 6,75 proc. Akurat ona straci około 700 euro.

Banki zamykają się przed klientami

Prezydent Cypru Nikos Anastasiadis zapewniał jeszcze kilka dni temu, że nie zaakceptuje w rozmowach z "trojką" rozwiązania, które obciążałoby posiadaczy kont bankowych.

Tymczasem już w sobotę wysłał do mediów oświadczenie, w którym bronił decyzji, jakie podjął. "Mieliśmy do wyboru: albo być świadkami katastrofy, czyli bankructwa, albo rozpocząć bolesny, ale odbywający się pod ścisłą kontrolą proces wychodzenia z kryzysu, który zakończy panującą niepewność i rozpocznie odbudowę naszej gospodarki" - napisał.

Minister finansów Cypru Michalis Sarris też bronił wyrażenia zgody na jednorazową opłatę, tłumacząc, że alternatywą byłoby całkowite załamanie finansów państwa.

Obaj politycy, piastujący swoje funkcje dopiero od końca lutego, do tej pory cieszyli się zaufaniem dużej części społeczeństwa.

Czarny wtorek?

Anastasiadis, który wraca na Cypr z Brukseli w sobotę wieczorem, ma w niedzielę wygłosić przemówienie do narodu. Według niektórych analityków decyzja, jaką podjął w Brukseli, może go dużo kosztować. Już w sobotę jeden z jego głównych politycznych rywali, Giorgos Lilikas, który w niedawnych wyborach prezydenckich (24 lutego) nawoływał do zerwania rozmów z trojką, wezwał wszystkich Cypryjczyków do masowych demonstracji w najbliższy wtorek.

Ekonomiści obawiają się też, że po otwarciu banków we wtorek ludzie mogą wycofać z nich większość depozytów.

Autor: nsz, adso/tr/k / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: