Następca Keira Starmera będzie siódmym premierem Wielkiej Brytanii w ciągu 10 lat. 23 czerwca 2016 roku Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. Od tego czasu na czele rządu stali David Cameron, Theresa May, Boris Johnson, Liz Truss, Rishi Sunak oraz Keir Starmer.
Dotychczasowy szef rządu poinformował w poniedziałek, że rezygnuje ze stanowiska szefa partii i pozostanie premierem do czasu, gdy ugrupowanie wybierze nowego lidera. To efekt trwającego od kilku miesięcy kryzysu rządowego.
W tle rezygnacji Starmera kryzys w rządzie i partii
Na drodze Starmera w pozostaniu na stanowisku stanął zdecydowany sprzeciw w ramach jego własnej partii, która wini go za spadek poparcia społecznego. Niekorzystne dla przywództwa Starmera okazały się także wyniki Partii Pracy w wyborach lokalnych w Anglii i w wyborach do parlamentów Walii i Szkocji. Wielu posłów chciało zmiany lidera, a w ostatnich tygodniach z rządu odchodzili kolejni ministrowie.
Kto zastąpi Starmera? Swoją kandydaturę zgłosił już Andy Burnham, wieloletni burmistrz Manchesteru.
Dwa lata temu Partia Pracy odniosła miażdżące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Dziś w siłę rośnie skrajnie prawicowa partia Reform UK Nigela Frage'a, a laburzyści tracą lewicowych wyborców na rzecz Zielonych - wynika z sondaży.
10 lat po brexicie na znaczeniu traci także tradycyjny system dwupartyjny w Wielkiej Brytanii. Głosy rozkładają się nawet na pięć głównych ugrupowań: partię Reform UK, Partię Pracy, Partię Konserwatywną, Zielonych, Liberalnych Demokratów. Każde z tych ugrupowań w sondażu partyjnym z 16 czerwca uzyskało dwucyfrowe poparcie.
Brytyjczycy negatywnie o skutkach brexitu
Brytyjczycy negatywnie odnoszą się do wyjścia z UE. W sondażach przeważa pogląd, że brexit okazał się wielkim rozczarowaniem. Dwóch na trzech Brytyjczyków uważa, że miał negatywny wpływ na koszty życia, był szkodliwy dla gospodarki, a ponad połowa ankietowanych ocenia, że pogorszył perspektywy dla młodych ludzi.
- Panuje dość szeroka zgoda co do tego, że brexit okazał się porażką - nawet wśród osób, które za nim głosowały. Nie oznacza to jednak konsensusu co do tego, że musimy ponownie przystąpić do Unii lub radykalnie się do niej zbliżyć - ocenił Jonathan Portes, profesor ekonomii i polityki publicznej w King's College.
Jak po zmianie premiera Londyn ułoży relacje z UE?
W trakcie rządów Starmera doszło do próby ponownego zbliżenia się do Europy. Od przyszłego roku brytyjscy studenci znów będą mogli brać udział w programie Erasmus. Jak będzie wyglądało dalsze układanie relacji Londynu z Brukselą?
- W dłuższej perspektywie Brytyjczycy mogliby dążyć do czegoś na wzór modelu szwajcarskiego. To wcale nie jest niemożliwe, choć unijni urzędnicy są dziś dość negatywnie nastawieni do tego pomysłu (...) jeśli przywódcy polityczni zechcą zbliżyć się do Brytyjczyków ze względu na sytuację geopolityczną w Europie, to myślę, że Bruksela może stać się bardziej elastyczna - wskazał Charles Grant, dyrektor think-tanku Centre for European Reform.
Szwajcaria nie jest członkiem Unii Europejskiej, ale należy do strefy Schengen, ma umowy o swobodnym przepływie osób oraz towarów, prowadzi niezależną politykę celną, podatkową oraz imigracyjną.
W Wielkiej Brytanii niekontrolowany napływ pracowników, między innymi z Polski, był jedną z głównych przyczyn antyunijnych nastrojów tuż przed brexitem. Wyjście z UE nie zmieniło sytuacji. - Odzyskaliśmy kontrolę nad polityką imigracyjną, zakończyliśmy swobodny przepływ osób. Takie były obietnice kampanii brexitowej. Jednak z powodu strukturalnych problemów w brytyjskiej gospodarce, z powodu niedoborów siły roboczej, z powodu skutków pandemii i wojny w Ukrainie, ostatecznie mamy wyższą imigrację niż przed brexitem, a nie niższą - zauważył Portes.
Najnowsze badanie think tanku ECFR przeprowadzone w 13 krajach unijnych, w tym w Polsce, wskazuje, że powrotu Wielkiej Brytanii do Unii chciałoby 60 procent ankietowanych.