Jeden na jeden

Rezolucja europarlamentu. "Myślę, że Ukraińcy zrozumieją, że Polski nie da się obejść"

Wołodymyr Zełenski
Rezolucja europarlamentu. Bosacki: myślę, że Ukraińcy zrozumieją, że Polski nie da się obejść
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/Michael Kappeler / POOL
Ukraińskie władze nie mogą prowokować Polski tak, jak to robiły przez ostatnie tygodnie - powiedział w "Jeden na jeden" w TVN24 wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. Komentował rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą Ukrainy.

Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję dotyczą procesu akcesyjnego Ukrainy. Wyraził w niej też ubolewanie nad "niedawną niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją spowodowaną przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego polegającą na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia 'bohaterów UPA'".

Wiceszef MSZ Marcin Bosacki ocenił w piątek w "Jeden na jeden" w TVN24, że to "duży sukces" delegacji KO-PSL i całej Europejskiej Partii Ludowej, centroprawicy w Parlamencie Europejskim.

Jak mówił, "tego typu twarde deklaracje wobec kraju kandydackiego, którym Ukraina już jest i zwłaszcza w obliczu (…) bohaterskiej obrony Ukrainy wobec Rosji, to nie było łatwe".

- Myślę, że Ukraińcy po tej deklaracji zrozumieją, że Polski nie da się nie tylko ograć, ale też obejść w ich drodze do Unii Europejskiej. Jeśli w istocie dla ekipy Zełenskiego wejście do Unii Europejskiej jest nie tylko deklarowanym, ale realnym celem - powiedział wiceszef MSZ.

- Nie mogą prowokować Polski tak, jak to robili przez ostatnie sześć tygodni - ocenił. 

Bosacki: do MSZ nie dotarła notatka w sprawie spotkania Nawrocki-Zełenski

Bosacki został zapytany, jakie znaczenie w kontekście napiętych relacji polsko-ukraińskich ma spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim podczas szczytu NATO w Ankarze.

Wiceminister zaznaczył, że nie zna szczegółów tej rozmowy. Dodał, że do czwartkowego wieczora do MSZ "nie trafiła żadna notatka z kancelarii prezydenta w tej sprawie".

Ocenił jednak, że "to dobrze, że prezydenci się spotkali". - To jest krok pozytywny w tak napiętej sytuacji, że głowy państw, Ukrainy i Polski, się spotykają - dodał. - Natomiast nie będę spekulował na temat tego, czy to spotkanie coś konkretnego przyniesie - zastrzegł.

Bosacki: tego typu wypowiedzi już nie powinny mieć miejsca

Odniósł się też do spotkania wicepremiera, szefa MSZ Radosława Sikorskiego z szefem ukraińskiej dyplomacji Andrijem Sybihą, do którego doszło w zeszły piątek. Mówił, że po tych rozmowach "strona ukraińska zadeklarowała, też na naszą prośbę, że pewne rzeczy zostaną wykonane".

- Teraz jest czas na to, żeby poczekać na realizację tych zapowiedzi - dodał. Wspomniał, że między innymi Ukraińcy "zobowiązali się do tego, żeby nie było więcej agresywnych wypowiedzi, które niestety się zdarzały przez poprzednie tygodnie ze strony ukraińskiej wobec Polski".

Prowadząca program zauważyła, że we wtorek, więc już po tym spotkaniu, głos zabrał szefa Biura Prezydenta Ukrainy Kyryła Budanow. Ocenił on w rozmowie z ukraińskimi mediami, że wkrótce napięcie w stosunkach z Polską osiągnie punkt kulminacyjny, a najtrudniejszy etap w stosunkach dwustronnych dopiero nadejdzie. - Nie ma w tym żadnej wielkiej tajemnicy, [11 lipca - red.] przypada rocznica tragedii wołyńskiej - powiedział. Budanow powiedział też, że Ukraina nie zamierza przyjmować żadnych ultimatów.

Bosacki powiedział, że rozmawiał z Budanowem w pierwszych dniach kryzysu. Ocenił, że on "gra na to, żeby antypolską postawą kilka punkcików Zełenskiemu przysporzyć wśród skrajnie prawicowego elektoratu".

Wiceszef ocenił, że "jeśli jest realna chęć, tak jak deklarował w Warszawie tydzień temu Sybiha, deeskalacji tych relacji polsko-ukraińskich ze strony ukraińskiej, to tego typu wypowiedzi, jak pana Budanowa, już nie powinny mieć miejsca".

Bosacki zwrócił się do Ukraińców w Polsce

Bosacki odniósł się do incydentu w Poznaniu, gdzie na początku lipca grupa osób przedstawiająca się jako "obywatele Rzeczypospolitej Polskiej" próbowała wejść i "skontrolować" biuro zajmujące się pomocą prawną obywatelom Ukrainy

Zatrzymani w tej sprawie dwaj mężczyźni usłyszeli zarzut zniesławienia. Z nieoficjalnych ustaleń TVN24 wynika, że jeden z nich - Jarosław K. - to były żołnierz WOT, który w marcu został zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Sąd nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

- Tam, gdzie jest rosyjska agentura, a jest oczywiste że w każdym kraju europejskim, zwłaszcza na wschodniej flance, taka agentura jest, to (…) będzie wykonywała polecenia swoich panów, a głównym celem rosyjskiej agentury w Polsce jest, po pierwsze skłócanie Polski z Ukrainą, po drugie skłócanie Polski z Unią Europejską i z sąsiadami na zachodzie - powiedział.

Zwrócił się do Ukraińców przebywających w Polsce. - Jesteście bezpieczni (...) Tam, gdzie będziecie obrażani lub atakowani, polska policja będzie was chroniła - powiedział.

Zapewnił, że "polskie służby są czujne i będą wyłapywały tych sprawców, którzy w sposób ohydny, atakują tych, którzy w Polsce żyją, pracują, integrują się". 

OGLĄDAJ: Bosacki: myślę, że Ukraińcy zrozumieją, że Polski nie da się ograć
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: