"Kamathipura Express" Leona Korzyńskiego i "Kanaan" Dominika Mireckiego Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej wybrała do finałowej siódemki Student Academy Awards spośród prawie trzech tysięcy tytułów z całego świata.
Polska ma już całkiem pokaźną listę młodych twórców nominowanych do tej nagrody - nazywanej popularnie studenckimi Oscarami. Tym razem wyjątkowe jest to, że obaj reżyserzy studiują w Warszawskiej Szkole Filmowej. Oba krótkometrażowe filmy powalczą o studenckiego Oscara w sekcji Narrative (czyli Międzynarodowa Fabuła).
Teraz przed twórcami filmów ostatni sprawdzian: głosowanie członków Akademij, które wyłoni zdobywców złotego, srebrnego i brązowego medalu. Uroczysta gala wręczenia ich zwycięzcom odbędzie się we wrześniu na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto.
Zgodnie z oficjalnym regulaminem zdobycie któregoś z trzech medali w kategorii Narrative automatycznie kwalifikuje do walki o Oscara w kategorii Najlepszy Krótkometrażowy Film Aktorski.
Polscy twórcy nominowani
- Nominacje do studenckich Oscarów to dla nas ogromny powód do dumy, ale również sygnał, że młodzi, polscy twórcy coraz odważniej patrzą na świat. Nie zamykają się w opowiadaniu historii wyłącznie o Polsce i dla Polski. Interesują ich uniwersalne doświadczenia, które przekraczają granice, języki i kultury - mówi w rozmowie z tvn24.pl Artur Zaborski, prorektor ds. współpracy międzynarodowej w Warszawskiej Szkole Filmowej i zarazem jej wykładowca.
Rzeczywiście, oba filmy "przekraczają granice" - zarówno w dosłownym ich rozumieniu, jak i kulturowym.
"Kanaan" z nominacją
Film "Kanaan" Dominika Mireckiego to poruszająca opowieść o dwojgu młodych imigrantów z Bliskiego Wschodu, którzy uciekli przed wojną do Polski i pracują nielegalnie przy remontach. Podczas wykonywania kolejnego zlecenia znajdują ciało mężczyzny. Od tego, jak zachowają się w obliczu tragedii, zależy ich los, a etyczne zachowanie niekoniecznie musi zostać tu nagrodzone.
To pełna napięcia historia o tym, że czasami okoliczności życiowe stawiają nas przed moralnymi dylematami, jakich nie wymyśliłby żaden scenarzysta.
Twórca filmu Dominik Mirecki to nie tylko reżyser, ale też aktor i scenarzysta. Ukończył Akademię Sztuk Teatralnych we Wrocławiu, a od 2022 roku jest studentem Warszawskiej Szkoły Filmowej. Pierwszym projektem, który zrealizował jako reżyser, był pilotażowy odcinek serialu pt. "Powiedz mi". Obecnie rozwija projekt pełnometrażowego filmu fabularnego, będący jego debiutem reżyserskim.
"Kamathipura Express" - o czym opowiada film
Akcja drugiego z nominowanych filmów, "Kamathipura Express" Leona Korzyńskiego rozgrywa się w Indiach, w Mumbaju. Reżyser opowiada historię młodego Polaka mieszkającego w tamtejszych slumsach. W tym pełnym nędzy miejscu, o dziwo, odnajduje sens życia i miłość u boku pięknej tancerki, uwięzionej w potwornej biedzie razem z bezlitosnym ojcem.
Tytułowa Kamathipura to część Mumbaju przekształcona w dzielnicę prostytucji, symbol wiktymizowanych kobiet. Gdy ojciec dziewczyny próbuje sprzedać ją do domu publicznego, para podejmuje desperacką próbę ucieczki. Ich podróż staje się opowieścią o wolności i o cenie, jaką czasem trzeba za nią zapłacić. Ale nade wszystko o miłości, która okazuje się najsilniejszym z uczuć.
24-letni reżyser, Leon Korzyński, student Warszawskiej Szkoły Filmowej, od najmłodszych lat interesował się kinem i marzył o kręceniu filmów wykraczających poza utarte schematy. W dzieciństwie spędził z rodzicami kilka miesięcy w tajskiej wiosce. To ukształtowało jego artystyczną wrażliwość i rozbudziło zainteresowanie azjatycką kulturą i kinem. Inspiracje czerpie z podróżowania. Jego film łączy unikalną narrację z wyjątkowym wyczuciem estetyki. Z pewnością w pamięci widza zostaną też niezwykłe zdjęcia Witolda Prokopczyka.
- Nasi studenci nie kopiują zachodnich wzorców, ale szukają własnego języka i tematów, które mogą poruszyć widzów niezależnie od tego, czy mieszkają w Warszawie, Mumbaju czy Los Angeles. Jestem przekonany, że właśnie taka odwaga i otwartość sprawiają, że ich filmy są dostrzegane przez Amerykańską Akademię Filmową - dopowiada Artur Zaborski.
Oba wyżej wymienione filmy udowadniają, że to prawda.
Studenckie Oscary polskich filmowców
Powiedzmy wyraźnie: nawet gdyby oba filmy studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej nie okazały się ostatecznymi zwycięzcami w Toronto, dotarcie do finału, i pokonanie tylu tysięcy kandydatów, już mogą uważać za gigantyczny sukces.
Ale lista polskich reżyserów, którzy u początku drogi mogli poszczycić się nominacją do studenckich Oscarów jest znacznie dłuższa.
Przypomnijmy, że tylko rok temu do nagrody nominowano również dwóch rodaków - Jana Saczka z Katowickiej Szkoły Filmowej im. K. Kieślowskiego za film "Taty nie ma" oraz "flower_gan" Matiego Granicy, twórcy pochodzącego z Polski, choć studiującego w szkole fotograficznej w Londynie.
Gdyby trzymać się chronologii, lista nominowanych do studenckiego Oscara ułożyłaby się w takiej kolejności: Dorota Kędzierzawska ("Jajko", 1982 r.), Łukasz Wylężałek ("Domokrążca", 1986 r.). Iwona Siekierzyńska ("Pańcia", 1996 r.), Sławomir Fabicki ("Męska sprawa" 2001), Filip Marczewski ("Melodramat", 2006 r.), Klara Kochańska ( "Lokatorki" 2016) oraz Nastazja Gonera ("Pierwsze lato końca świata", 2020 r.)
Warto przypomnieć, że najdalej z tego grona dotarł Fabicki, który otrzymał nominację Akademii do Oscara w kategorii: "Najlepszy krótkometrażowy film aktorski". Jemu drogę na oscarową galę utorowały sukcesy na kluczowych europejskich festiwalach.
Z kolei jak dotąd jedyną polską reżyserką, której udało się zdobyć studenckiego Oscara jest Klara Kochańska. Absolwentka Łódzkiej Szkoły Filmowej w 2016 roku otrzymała brązowy medal, także w kategorii Narrative (Międzynarodowa Fabuła) za fascynujące "Lokatorki".