Protesty po wyborach prezydenckich. Co wiemy do tej pory?
1. O godzinie 19. polskiego czasu ogłoszono wyniki państwowego sondażu powyborczego (exit poll), które dawały 79,7 proc. głosów w niedzielnych wyborach prezydenckich urzędującemu prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence, a jego rywalce Swiatłanie Cichanouskiej - 6,8 proc., frekwencja wyniosła 79 procent.
2. Około godziny 20.30 polskiego czasu niezależne portale zaczęły informować o pierwszych zatrzymaniach protestujących, dokonywanych przez milicję w Mińsku. Służby blokowały odcinki głównych arterii miasta - m.in. prospektu Niepodległości.
3. Około godziny 21. na ulice Mińska i wielu innych miasta wyszły tysiące Białorusinów w proteście przeciw sfałszowanym wynikom wyborów. Niezależne media zaczęły informować o brutalnych zatrzymaniach i pierwszych starciach na ulicach Mińska. Doniesienia o zatrzymaniach napływały z Grodna i Brześcia, gdzie milicja użyła gazu łzawiącego.
4. Milicja i OMON zaczęły używać gumowych kul, granatów hukowych, armatek wodnych. Są ranni. Mieszkańcy Mińska zaczęli budować prowizoryczne barykady. Komentatorzy zwracali uwagę, że nigdy wcześniej nie używano takich środków wobec protestujących. W nocy białoruskie MSW potwierdziło zastosowanie "specjalnych środków" w Mińsku. Nie podano liczby zatrzymanych, stwierdzono natomiast, że sytuacja w Mińsku "jest pod kontrolą".
5. Protesty wybuchały nie tylko w dużych miastach, ale również na prowincji. Według różnych doniesień, w co najmniej dwóch miejscowościach, milicja i OMON odmówiły rozbijania demonstracji i złożyły tarcze na ulice.
6. Opozycyjna kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska wezwała w nocy z niedzieli na poniedziałek swoich zwolenników i funkcjonariuszy służb siłowych do powstrzymania się od przemocy. Obarczyła też władze odpowiedzialnością za to, że podczas starć ucierpieli ludzie.
7. "Jako sąsiedzi Białorusi, apelujemy do władz białoruskich o pełne uznanie i przestrzeganie podstawowych standardów demokratycznych. Wzywamy do powstrzymania się od przemocy i do respektowania podstawowych wolności, praw człowieka i obywatela, w tym praw mniejszości narodowych i wolności słowa" - napisali we wspólnym oświadczeniu prezydenci Polski Andrzej Duda oraz Litwy Gitanas Nauseda.
8. Oficjalne wyniki wyborów mają być znane w poniedziałek rano.
- Funkcjonariusze służb stojących na straży prawa byli zmuszeni zastosować specjalne środki przeciwko uczestnikom niepokojów. Zastosowano specjalną technikę i granaty hukowe - powiedziała Olga Czemodanowa, rzeczniczka ministerstwa spraw wewnętrznych Białorusi.Potwierdziła także, że są osoby zatrzymane, ale nie podała ich liczby "ponieważ wydarzenia nadal trwają".Według Czemodanowej sytuacja w Mińsku "jest pod kontrolą" a w mieście zastosowano wzmożone środki bezpieczeństwa.
"Chcę poprosić milicję i wojsko aby pamiętali o tym, że są częścią narodu. Chce też poprosić swoich wyborców: unikajcie prowokacji, nie trzeba dawać powodu do stosowania wobec was przemocy" - powiedziała Swiatłana Cichanouska cytowana przez jeden z niezależnych portali.
"Wiem, że Białorusini obudzą się jutro w nowym kraju i mam nadzieję, że jutro będą tylko dobre wiadomości. Proszę, zaprzestańcie przemocy" - dodała.Wcześniej Cichanouska oświadczyła, że odpowiedzialność za wydarzenia na ulicach Mińska ponoszą władze, które "nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelom i w znaczniej mierze sprowokowały taką sytuację"."Ludzie nie wychodzili z bronią, mają prawo wychodzić na ulice swojego miasta i wyrażać swoje poglądy" - dodała Cichanouska cytowana przez jej sekretarz prasową Annę Krasulinę.Cichanouska oświadczyła, też, że z powodu zablokowania internetu jej sztab nie dysponuje pełnymi informacjami o sytuacji i czerpie je od dziennikarzy.'
Trwa program specjalny dotyczący sytuacji na Białorusi w TVN24 i TVN24 GO
Milicja i siły specjalne zdołały w nocy z niedzieli na poniedziałek opanować rejon Starego Miasta w Mińsku wypierając stamtąd większość demonstrantów - poinformowała agencja TASS. Starcia trwają jednak nadal w rejonie obelisku "Mińsk - Miasto-Bohater.Według agencji z rejonu Starego Miasta wyjeżdżają karetki pogotowia i pojazdy milicyjne pełne zatrzymanych.Siły specjalne OMON przystąpiły do usuwania demonstrantów z sąsiadujących ze Starym Miastem rejonów Mińska. Według świadków zatrzymywane są dziesiątki osób.W rejonie obelisku "Mińsk - Miasto-Bohater", gdzie - jak się ocenia - znajduje się ok. tysiąca demonstrantów, trwają starcia. Nadal słychać tam wybuchy granatów hukowych i widać w akcji pojazdy służb siłowych.Na Prospekcie Niepodległości kilkuset protestujących zablokowało ruch uliczny skandując hasło "Zmian!"Do demonstracji doszło także w wielu innych miastach Białorusi, m. in. w Brześciu, Kobryniu, Pińsku, Baranowiczach, Homlu i Grodnie.
Zarembiuk: po raz pierwszy w historii Białorusi doszło do tego, że milicja i służby porządkowe przeszły na stronę narodu.
Aleś Zarembiuk, szef Domu Białoruskiego w Warszawie w TVN24: system Łukaszenki pęka, ale wszystko zależy od tego, co będzie się działo w kolejnych dniach.
Romaszewska: Białorusini mogą liczyć tylko na siebie i odrobinę szczęścia. Byłam rozczarowana ostatnimi czasy, że z polskiej strony nie było wyrazów solidarności dla Białorusi.
Romaszewska: ktokolwiek nie rządziłby Białorusią, musi znaleźć porozumienie z Rosją.
Romaszewska: Łukaszenka skutecznie oszukiwał Zachód, mówiąc, że jest gwarantem niepodległości Białorusi i dzięki niemu Białoruś nie stała się częścią Rosji.
Romaszewska: nie wykluczam, że te protesty zostaną stłumione. Jednak rządzenie krajem w tej sytuacji gospodarczej i biernym oporze wszystkich będzie bardzo trudne. Rosja nie wyrzekła się Łukaszenki, ale im będzie słabszy, tym łatwiej będzie nim sterować.
Romaszewska: Łukaszenka będzie skończony wtedy, gdy posłuszeństwo wypowiedzą mu wyższe sfery.
Romaszewska: mamy doniesienia z 20 komisji wyborczych, w których podpisano się pod prawdziwymi wynikami wyborów.
Dyrektorka TV Biełsat Agnieszka Romaszewska w rozmowie z TVN24: protesty dzieją się na całej Białorusi. Wielkie siły zostały ściągnięto do Mińska i w regionach OMON ma niewielkie możliwości. Widzimy niezwykłą determinację narodu.
Niezależne media informują o rannych w różnych punktach białoruskiej stolicy. Na prospekcie Maszerawa granat hukowy ranił jednego z demonstrantów, zabrała go karetka pogotowia, jego stan jest ciężki - podała niezależna gazeta "Nasza Niwa".Milicja strzelała do ludzi gumowymi kulami w rejonie ulicy Kalwaryjskiej, trzy osoby są ranne, zabrało je pogotowie - relacjonuje gazeta.Media informują, że dotkliwie pobity w Mińsku został dziennikarz agencji Associated Press Mścisłau Czarnou, również do niego wezwano karetkę pogotowia.
Wcześniej media podały, że 30-letni mężczyzna został ranny przez samochód milicyjny, który - według tych doniesień - umyślnie wjechał w tłum.Późnym wieczorem demonstrujący w Mińsku zaczęli wznosić prowizoryczne barykady, wykorzystując kosze na śmieci i donice z kwietników. Również w innych miastach doszło do konfrontacji pomiędzy milicją i protestującymi. Milicja zaczęła szturmować barykady na prospekcie Zwycięzców i używa armatek wodnych i granatów hukowych.
Gazu łzawiącego milicja użyła w Grodnie. W Brześciu ulicami idzie pochód kilku tysięcy ludzi. Milicja zablokowała wjazd do centrum.
Protestujący w Mińsku zaczęli wznosić barykady na ulicach, aby chronić się przed organami ścigania - podał Reuters, powołując się na agencję RIA. Milicja próbowała rozpędzić tłum między innymi - jak pisze RIA - za pomocą armatek wodnych.
Reuters pisze, że w miastach Żodzino i Baranowicze, służby mundurowe odmówiły starć z demonstrantami. Na Białorusi nada ograniczony został dostęp do internetu, dlatego doniesienia o tym, co dzieje się na Białorusi, docierają z opóźnieniem i ubogiej formie.
"Nie wszystkie regiony jeszcze przekazały dane (...). Pięć z siedmiu zdołało przekazać informacje (...). Zgodnie z tymi danymi prowadzi Alaksandr Łukaszenka. Zgodnie z wynikami głosowania opowiedziało się za nim 82 proc. wyborców" - oświadczyła Jarmoszyna w białoruskiej telewizji Biełaruś-1, cytowana przez agencję Interfax-Ukraina.
Jak dodała, opozycyjna kandydatka Swiatłana Cichanouska otrzymała "gdzieś około 5 procent".
Jarmoszyna poinformowała też, że po godz. 20 (19 w Polsce) głosowanie było kontynuowane w 10 lokalach w Mińsku oraz przedłużono działanie jednego lokalu w Brześciu.
Podkreśliła, że CKW oczekuje, iż ostateczne wyniki wyborów będą podsumowane w najbliższy piątek
Do starć doszło w rejonie obelisku Mińsk-Miasto Bohater, gdzie zgromadziło się kilka tysięcy ludzi - podała rosyjska agencja RIA Nowosti, powołując się na świadków.
Według doniesień niezależnego białoruskiego Radia Swaboda oddziały OMON-u rozpędzają ludzi używają granatów hukowych. Są też doniesienia o rannych, karetce pogotowia, która przybyła na miejsce i kilku innych jadących w tym kierunku, a także o tym, że milicja strzelała do protestujących gumowymi kulami.
Różne media informują o zatrzymaniach w różnych punktach stolicy Białorusi: na Placu Zwycięstwa i w okolicy ulicy Niamiha. Z kolei w innych miejscach ludzie po prostu gromadzą się, zapalając latarki w telefonach komórkowych.
Korespondent rosyjskiego portalu MBCh Media oszacował liczbę zgromadzonych na ulicy Niamiha na 20 tysięcy.
Szefowa TV Biełsat poinformowała, że milicja zatrzymała już sześciu dziennikarzy telewizji. "Dziennikarze Biełsatu donoszą o gwałtownych starciach w Mińsku i innych miastach. W użyciu granaty hukowe, gaz łzawiący, armatki wodne. Ludzie próbują się gromadzić i iść w stronę centrum. Inni wspierają ich z balkonów, skandując do ZOMO (OMON) 'hańba'" - napisała Romaszewska.
Samolot Bombardier Challenger 850, który media wiążą z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką, odleciał w niedzielę do Turcji - podał rosyjski portal Znak.com, powołując się na dane serwisu śledzącego ruch samolotów Ads-B Exchange.
Informacja ta pojawiła się jeszcze przed godz. 20 czasu białoruskiego (godz. 19 w Polsce), gdy na Białorusi zakończyło się głosowanie w wyborach prezydenckich.
Według rosyjskiego portalu MBCh Media maszyna, którą media wiążą z rodziną Łukaszenki nosi numer boczny EW-301PJ.
"Jako sąsiedzi Białorusi, apelujemy do władz białoruskich o pełne uznanie i przestrzeganie podstawowych standardów demokratycznych. Wzywamy do powstrzymania się od przemocy i do respektowania podstawowych wolności, praw człowieka i obywatela, w tym praw mniejszości narodowych i wolności słowa" - napisali we wspólnym oświadczeniu prezydenci Polski Andrzej Duda oraz Litwy Gitanas Nauseda.
Przywódcy podkreślili, że "dialog stanowi zawsze najlepszą metodę zapewnienia rozwoju społecznego oraz dyskusji na temat reform i działań politycznych". "Traktujemy suwerenność i niezależność Białorusi z najwyższym poważaniem i mamy nadzieję, że zaistnieją warunki do pogłębienia współpracy ze społeczeństwem oraz instytucjami państwowymi Białorusi" - podkreślili Duda i Nauseda.
Prezydenci wyrazili też przekonanie, że bliższa współpraca z Unią Europejską leży w interesie Białorusi. "Chcemy, aby drzwi dla tej współpracy pozostały otwarte i pozostajemy w gotowości do dalszego wspierania Białorusi na drodze do pogłębiania relacji ze zjednoczoną europejską rodziną" - czytamy w oświadczeniu.
Swiatlana Cichanouska: - Wierzę swoim oczom, a one mówią mi, że większość jest po naszej stronie.
My już zwyciężyliśmy, bo pokonaliśmy strach, apolityczność i apatię - powiedziała o Białorusinach.
Zapowiedziała, że poczeka na oficjalne wyniki, zanim podejmie decyzję o dalszych działaniach. Jak wskazała, jej sztab oczekiwał, że dojdzie do fałszerstw podczas wyborów.
Współpracownicy Cichanouskiej podali dane z trzech lokali w Mińsku, gdzie - jak powiedzieli - członkowie komisji nie przestraszyli się konsekwencji mówienia prawdy. Według tych danych w co najmniej tych trzech lokalach Cichanouska odniosła miażdżące zwycięstwo.
Cichanouska powiedziała również, że nie uda się do centrum miasta z obawy o bezpieczeństwo ludzi i aby nie dać pretekstu do prowokacji.
- Rozpoczyna się bezprecedensowy kryzys polityczny i władza musi przyjąć, że większość społeczeństwa jest po drugiej stronie. Musi być gotowa do dialogu - powiedziała współpracowniczka Cichanouskiej, Maryja Kalesnikawa.
Zakończył się specjalny program na antenie TVN24 i TVN24 GO.
Dr Adam Eberhardt (Ośrodek Studiów Wschodnich): Łukaszenka będzie chciał się rozprawić z opozycją i ruchem protestujących. Ale władza będzie chciała zatrzymywać ludzi nim zaczną się gromadzić. Element prewencyjny jest bardzo mocny, żeby nie dopuścić do gromadzenia się tłumów.
Portal Tut.by informuje o brutalnych zatrzymaniach, telewizja Biełsat nadająca z Polski podała, że doszło do starć z milicją. W rejonie prospektu Maszerawa wyłączono oświetlenie miejskie - podał korespondent rosyjskiego portalu MBCh Media.
Tut.by podaje, powołując się na świadków, że milicja użyła granatów hukowych.
Nie pojawiły się żadne zdjęcia z miejsca tych zajść, internet w centrum Mińska praktycznie nie działa - przekazują media. Potwierdziła tę informację również Bieliaszyn na antenie TVN24.
Doniesienia o zatrzymaniach napływają także z Brześcia. Pojawiły się informacje, że milicja użyła tam gazu łzawiącego. W Grodnie milicja zatrzymała około 10 osób. Według Radia Swaboda do zatrzymań doszło też w Witebsku.W Mohylewie milicja rozpędziła protestujących - podał portal Tut.by.
Wiktoria Bieliaszyn ("Gazeta Wyborcza"): Jestem na wiecu w Mińsku. Z różnych stron miasta idą marsze, które spotkają się, żeby wspólnie zaprotestować przeciwko sfałszowanym wyborom. Białorusini, z którymi rozmawiam, chcą końca rządów Łukaszenki i chcą żyć w wolnym kraju.
Sondaż exit poll na zamówienie białoruskiej telewizji STV: urzędujący prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka uzyskał w niedzielnych wyborach 71,4 proc. głosów, a jego rywalka Swiatłana Cichanouska otrzymała 10,1 procent.
Sondaż na zlecenie stołecznej STV przeprowadził Ośrodek Badań Społeczno-Humanistycznych Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Ekonomicznego.
Wcześniej, tuż po godz. 20 czasu lokalnego (godz. 19 czasu polskiego), ogłoszono exit poll przeprowadzony na zlecenie telewizji Mir. Łukaszenka uzyskał w nim 79,7 proc., a Cichanouska - 6,8 procent.
Dyner: siły zbrojne i struktury MSW są lojalne wobec Łukaszenki. Ale jeśli prezydent nie utrzyma przywilejów nomenklatury, może mieć problemy, na czym skorzysta Rosja.
Dyner: władze raczej nie będzie dopuszczać do organizacji wieców.
Anna Maria Dyner (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych): nie sądzę, żeby Łukaszenko próbował rozliczać się siłowo z opozycją.
Sierakowski: Nie widać tak oczywistej ingerencji rosyjskiej, jak to było widać na Ukrainie.
Sierakowski: ludzie wiedza, że z oficjalnych źródeł nie uzyskają rzetelnych informacji. Nie umiem ocenić skali, ale faktycznie zwiększona jest obecność sił mundurowych. Nie wiadomo czy armia weźmie udział w ewentualnej pacyfikacji obywateli.
Sierakowski: o 22.00 na jednym z placu odbędzie się protest opozycji. Może wziąć w nim udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Zaplanowane są konkretne działania na poniedziałek. Białorusini nauczyli się omijać przeszkody jak ograniczanie dostępu do internetu.
Białoruska milicja zaczęła zatrzymywać ludzi, którzy zebrali się pod lokalami wyborczymi w oczekiwaniu na wyniki niedzielnych wyborów prezydenckich - podał portal Tut.by w niedzielę wieczorem. Według danych portalu kilka osób zatrzymano w Mińsku.
Dane te Tut.by podaje, powołując się na świadków, którzy widzieli, jak przed lokalami wyborczymi na terenie trzech szkół w Mińsku milicja zatrzymała kilka osób.
W Mohylewie na wschodzie Białorusi, gdzie kilkadziesiąt osób zebrało się przed centrum handlowym, zatrzymano trzy osoby. Zgromadzeni stali w małych grupach i klaskali w kierunku przejeżdżających aut.
Takim gestem pozdrawiają się ludzie w Mińsku: przechodnie z białymi wstążkami również klaszczą, a kierowcy aut odpowiadają im klaksonami.
Według rosyjskojęzycznego portalu BBC milicja w Mińsku zablokowała pieszy odcinek głównej arterii stolicy - prospektu Niepodległości i w centrum miasta zamkniętych zostało kilka stacji metra.
Gościem Jacka Stawiskiego jest Sławomir Sierakowski (Krytyka Polityczna), który przebywa w Mińsku.
Na antenie TVN24 ruszyło wydanie specjalne w związku z białoruskimi wyborami prezydenckimi.
Centralna Komisja Wyborcza w Mińsku pomimo wcześniejszych zapewnieniach, że nie będzie przedłużać głosowania, poinformowała, że w Mińsku w niektórych lokalach wyborczych z powodu kolejek głosowanie nadal trwa.
- Niektóre lokale nie zamykają się. To dzieje się po raz pierwszy. Tak jest w Mińsku, gdzie nadal stoją (w kolejce) setki wyborców - powiedziała szefowa CKW Lidzija Jarmoszyna.
Dodała następnie, że lokale te zapewne będą działać, dopóki ci wyborcy nie zagłosują.
Urzędujący prezydent Białorusi Alaksand Łukaszenka otrzymał według sondażu powyborczego (exit poll) 79,7 proc. głosów na niedzielnych wyborach prezydenckich, a jego rywalka Swiatłana Cichanouska - 6,8 proc., frekwencja wyniosła 79 procent.
Są to dane oficjalnego badania exit poll, ogłoszone w momencie zamknięcia lokali wyborczych o godz. 20 czasu lokalnego (godz. 19 czasu polskiego).
Sondaż przeprowadził Białoruski Komitet Organizacji Młodzieżowych na zlecenie białoruskiego przedstawicielstwa telewizji Mir.
Nie wszyscy Białorusini, zgromadzeni przed ambasadą w Warszawie mogli zagłosować. Kilka minut po 19. brama do placówki została zamknięta. W kolejce stały jeszcze setki Białorusinów, w ciągu dnia tylko 220 osób zdołało oddać swój głos.
Kolejki do lokali wyborczych to zorganizowana prowokacja ze strony elektoratu protestu – oświadczyła w dniu wyborów prezydenckich w niedzielę szefowa Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna.
Kim są kandydaci? Czytaj więcej w tekście: "'Ostatni dyktator Europy', gospodyni i "sparingpartnerzy".
W Polsce Białorusini mogą oddać głos w ambasadzie Białorusi w Warszawie, konsulacie w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie) i konsulacie w Białymstoku (woj. podlaskie).Przed godz. 17.00 pod białoruską ambasadą w stolicy zgromadziło się ok. 600 obywateli Białorusi, którzy chcą oddać głos w wyborach. Część zgromadzonych miała ze sobą flagi Białorusi.
W Mińsku w dniu wyborów prezydenckich w niedzielę nie działają stale lub z działają z poważnymi problemami strony internetowe niezależnych mediów: Radia Swaboda, portali Naviny.by, TUT.by i Onliner. Zablokowane są również komunikatory Telegram, Viber, WhatsApp.
Komunikatory zablokowane są przynajmniej u trzech głównych białoruskich operatorów. Można używać telefonów komórkowych.
Informacje o problemach z dostępem do internetu i funkcjonowaniu poszczególnych serwisów i sieci społecznościowych zaczęły pojawiać się już w godzinach porannych. Sytuacja dotyczy różnych miejscowości, a problemy są zarówno przy połączeniach przez sieci komórkowe, jak i przez sieci Wi-Fi.
O atakach DDoS na serwery instytucji państwowych, m.in. MSW i KGB, informowało z kolei w niedzielę Narodowe Centrum Reagowania na Incydenty Komputerowe (CERT.BY).W niedzielę na Białorusi odbywają się wybory prezydenckie. W sieciach społecznościowych pojawiły się w ostatnich dniach informacje o planowanym odłączeniu lub ograniczeniu internetu na Białorusi, zwłaszcza jeśli dojdzie do protestów. Oficjalnych informacji na ten możliwych ograniczeń nie było
Kandydatami w wyborach są urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka, tłumaczka i żona zatrzymanego blogera Swiatłana Cichanouska, była deputowana Hanna Kanapacka, współprzewodniczący ruchu Mów Prawdę Andrej Dzmitryjeu i lider Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hramady Siarhiej Czeraczań.
Alaksandr Łukaszenka, który sprawuje rządy nieprzerwanie od 1994 roku i ubiega się o szóstą kadencję, w obecnej kampanii prezentuje sam siebie jako jedynego gwaranta stabilności i bezpieczeństwa. Głównym hasłem Łukaszenki w czasie tej kampanii jest zachowanie niepodległości i dorobku niepodległej Białorusi, który w dużej mierze uważa za swoją zasługę. Swoich oponentów Łukaszenka traktuje obraźliwie i zarzuca im chęć destabilizacji i zrujnowania państwa.
Swiatłana Cichanouska, z zawodu tłumaczka, zdecydowała się na start w wyborach, gdy okazało się, że nie może tego zrobić jej przebywający w areszcie mąż Siarhej Cichanouski, któremu władze zarzucają organizację zamieszek. Gdy Centralna Komisja Wyborcza nie zarejestrowała kandydatur wieloletniego prezesa rosyjskiego Biełhazprambanku Wiktara Babaryki i byłego dyrektora Parku Wysokich Technologii Walera Capkały, Cichanouska wyrosła na najważniejszego przedstawiciela białoruskiej opozycji.
CZYTAJ: "Ostatni dyktator Europy", gospodyni i "sparingpartnerzy". Piątka kandydatów na Białorusi
Wybory odbyły się w 5831 lokalach wyborczych, z tego w 46 poza granicami kraju. Liczba osób uprawnionych do głosowania wynosi 6,9 mln. Poprzednie wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się w 2015 roku. Zwyciężył w nich Łukaszenka, który według CKW zdobył 84,09 proc.
Autorka/Autor: tmw
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TUT.BY