Kluczowe fakty:
- Szpital w Lesku ma ponad 160 milionów złotych długu, a co miesiąc zadłużenie zwiększa się o kolejny milion. To dwa razy więcej niż roczny budżet powiatu leskiego.
- Pracownicy dostają 75 proc. wynagrodzenia, niektórzy odeszli już z pracy, inni szukają sobie nowej i mogą odejść w każdej chwili.
- Bez opieki mogą zostać tysiące mieszkańców i turystów. - W medycynie funkcjonuje pojęcie "złotej godziny" - to czas, w którym można uratować pacjenta. Z Bieszczad do Leska można dojechać w godzinę, ale do Sanoka już nie. To różnica, która może decydować o życiu - mówi dyrektor placówki Mirosław Leśniewski.
Problemy finansowe zaczęły się w 2022 roku, po zmianie zasad finansowania. Wcześniej pieniądze na podwyżki wynagrodzeń były przekazywane bezpośrednio - na podstawie listy płac, z uwzględnieniem numerów PESEL i kwalifikacji pracowników. Po zmianie przepisów pieniądze zaczęto przekazywać ryczałtowo, poprzez zwiększenie punktu rozliczeniowego w kontraktach z NFZ. W praktyce szpital po prostu nie dostał wtedy dodatkowych pieniędzy, mimo obowiązku realizacji ustawowych podwyżek. Ówczesny dyrektor na wypłatę wynagrodzeń zaciągnął kredyt w parabanku.
Pozostało 92% artykułu
Źródło: tvn24.pl