W styczniu porodówka, w maju pediatria, w lipcu cały szpital?

Szpital Powiatowy w Lesku ma 160 milionów długu
"Chyba nadchodzi kres". Szpital w Lesku zamyka kolejne oddziały
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Martyna Sokołowska/tvn24.pl
Jeśli szpital w Lesku w ciągu dwóch miesięcy nie otrzyma wsparcia finansowego, może przestać działać. Rząd od dawna zna problem, ale odpowiedzialność zrzuca na dyrekcję i starostwo powiatowe.
Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • Szpital w Lesku ma ponad 160 milionów złotych długu, a co miesiąc zadłużenie zwiększa się o kolejny milion. To dwa razy więcej niż roczny budżet powiatu leskiego.
  • Pracownicy dostają 75 proc. wynagrodzenia, niektórzy odeszli już z pracy, inni szukają sobie nowej i mogą odejść w każdej chwili.
  • Bez opieki mogą zostać tysiące mieszkańców i turystów. - W medycynie funkcjonuje pojęcie "złotej godziny" - to czas, w którym można uratować pacjenta.  Z Bieszczad do Leska można dojechać w godzinę, ale do Sanoka już nie. To różnica, która może decydować o życiu - mówi dyrektor placówki Mirosław Leśniewski.

Problemy finansowe zaczęły się w 2022 roku, po zmianie zasad finansowania. Wcześniej pieniądze na podwyżki wynagrodzeń były przekazywane bezpośrednio - na podstawie listy płac, z uwzględnieniem numerów PESEL i kwalifikacji pracowników. Po zmianie przepisów pieniądze zaczęto przekazywać ryczałtowo, poprzez zwiększenie punktu rozliczeniowego w kontraktach z NFZ. W praktyce szpital po prostu nie dostał wtedy dodatkowych pieniędzy, mimo obowiązku realizacji ustawowych podwyżek. Ówczesny dyrektor na wypłatę wynagrodzeń zaciągnął kredyt w parabanku.

Pozostało 92% artykułu
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: