47-latek usłyszał dwa zarzuty. - Pierwszy dotyczy usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu, za co grozi mu od piętnastu lat więzienia do dożywotniego pozbawienia wolności. Drugi zarzut odnosi się do kierowania gróźb karalnych wobec swojego syna - przekazał w rozmowie z tvn24.pl prokurator Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Jak dodał, podejrzany "werbalnie" przyznał się do popełnienia czynu, jednak w złożonych wyjaśnieniach zasłaniał się niepamięcią. - Twierdził, że nie pamięta momentu, w którym miał oblać pokrzywdzonego benzyną, i zaprzeczał, by działał z zamiarem pozbawienia go życia - dodał prokurator.
Do sądu skierowany został wniosek o zastosowanie aresztu wobec 47-latka. Sąd rozpatrzył go pozytywnie. Mężczyzna spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące.
Stan ofiary bardzo ciężki
Ranny mężczyzna znajduje się w szpitalu. Jak przekazał nam prokurator Kozak, jego stan jest ciężki. Ma poparzone 70 procent ciała, jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. - Rokowania są mocno niesprzyjające - dodał.
Na razie śledczy nie znają motywu działania sprawcy. - Będą przedmiotem badań i ustaleń. Mężczyzna zostanie też przebadany przez biegłych psychologów i psychiatrów, którzy ocenią, czy w chwili popełniania czynu był on poczytalny - powiedział nam prokurator.
Podpalił mężczyznę i nie pozwalał mu pomóc
Do zdarzenia doszło w niedzielę (31 maja) w Podzamczu w powiecie łęczyńskim. Dwóch mężczyzn naprawiało tam samochód, gdy na miejsce podjechał 47-letni ojciec jednego z nich, zawodowy żołnierz.
- Wywiązała się między tym żołnierzem a drugim z mężczyzn sprzeczka, która zakończyła się oblaniem tego mężczyzny przez żołnierza benzyną, a następnie podpaleniem - mówi prokurator Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
47-latek następnie utrudniał udzielenie pomocy płonącemu mężczyźnie. Po wszystkim uciekł z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany po pościgu policji.
Wydalony ze służby
Żołnierz pełnił służbę w 2 Lubelskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. "Zdarzenie to nie miało związku z wykonywaniem obowiązków służbowych ani realizacją zadań wojskowych. Niezależnie od prowadzonych czynności, Dowódca 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej podjął decyzję o zwolnieniu żołnierza z terytorialnej służby wojskowej" - poinformowali Terytorialsi na portalu X.
Jak podkreślono, "w Wojskach Obrony Terytorialnej nie ma miejsca na zachowania godzące w dobre imię Sił Zbrojnych RP, munduru wojskowego oraz wartości, które powinny cechować żołnierza".